Polskie miasta znowu zaczynają się zmagać ze szczurami. Gryzonie królują w kanałach, ale kiedy mają zbyt ciasno, szukają nowego terytorium w piwnicach, nie gardzą klatkami schodowymi, zwłaszcza tam, gdzie są jeszcze zsypy na śmieci. A kiedy mieszkańcy bloków zaczynają karmić gołębie, też przychodzą po swoją porcję.
W Tarnowie nikt nawet w przybliżeniu nie wie, ile może żyć tych gryzoni. O „geografii” występowania szczurów w mieście też trudno powiedzieć coś konkretnego. Wiadomo jedynie, że może być ich więcej w starszej części Tarnowa, choć w tym względzie dużo zależy od czystość piwnic i częstych porządków, które utrudniają szczurom zdobywanie terenu. Niemało żyje ich w okolicach Wątoku.
W Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, dysponującej jedną trzecią budynków wielorodzinnych w mieście, szczurzy problem stopniowo narasta. Coraz więcej mieszkańców skarży się, że gryzonie wychodzą w biały dzień przed bloki.
– Lokatorzy alarmują, że zaczyna to groźnie wyglądać, więc można się tylko domyślać, że szczurów jest bardzo dużo. Kiedyś były przypadki pojawiania gryzoni w mieszkaniach, jednak w ciągu ostatnich pięciu lat zdarzyło się to tylko dwa razy. Szczury już nie mogą wchodzić do budynków, ale doskonałe warunki do życia znajdują gdzie indziej – mówi Zbigniew Sipiora, prezes TSM.
Do wychodzenia szkodników przed bloki zachęcają sami mieszkańcy, którzy karmią gołębie, prawie w każdym budynku znajdzie się zwolennik wyrzucania resztek pożywienia ptakom.
– Jednak cała wina nie spoczywa na lokatorach, sedno problemu tkwi w tym, że Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Tarnowie wykonało nowe przyłącza, wymieniając sieć ciepłowniczą, ale stare kanały pozostały. Są to suche tunele pełne szczurów – dodaje szef spółdzielni.
Najmniej gryzoni jest na starych osiedlach, choćby w blokach przy ul. Parkowej, gdzie zwierzęta kopały nory. Po ich zabetonowaniu szczury poznikały. O wiele więcej niechcianych lokatorów pojawia się na nowszych blokowiskach, np. w pobliżu ulic Westerplatte czy Legionów.Osiedlowe administracje walczą ze szczurami, rozkładając trutki i zlecając deratyzację współpracującej z TSM firmie, jednak dotychczasowe działania przypominają walkę z wiatrakami, bo wygonione z jednego miejsca szczury przechodzą w inne. Efekt jest doraźny, a o likwidacji problemu można jedynie pomarzyć.Odszczurzanie jednego bloku nie jest drogie, kosztuje tysiąc złotych, jednak kosztami są obciążani mieszkańcy. Zdaniem prezesa Sipiory problem dotyczy całego miasta, dlatego wspólnie z innymi spółdzielniami i magistratem należałoby się zastanowić, jak go rozwiązać.
Do tarnowskiego sanepidu nie docierają ostatnio żadne skargi tarnowian na pojawiające się w mieście szczury, takie sygnały odbierano natomiast podczas przebudowy ul. Krakowskiej.
Walka z gryzoniami leży w gestii właścicieli lub zarządców nieruchomości.
– Zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku każdą wiosną i jesienią, kiedy szczury się wylęgają, trzeba przeprowadzić deratyzację, co należy do administratorów budynków mieszkalnych, właścicieli magazynów, sklepów czy restauracji z zapleczem śmietnikowym. Jeśli mielibyśmy do czynienia z prawdziwą plagą szczurów, inspektor sanitarny musiałby ogłosić dodatkową, obowiązkową deratyzację przeprowadzoną w określonym czasie w konkretnych dzielnicach miasta. Takiej sytuacji jeszcze u nas nie było – zapewnia Danuta Izajasz, kierowniczka sekcji nadzoru higieny komunalnej Powiatowej Stacji Sanitarno‑Epidemiologicznej w Tarnowie.
Odszczurzanie zleca się specjalistycznym firmom. W mieście działają trzy zakłady zajmujące się takimi usługami, ale pracy za wiele nie mają.– Większość mieszkańców nic nie robi w zakresie deratyzacji – kwituje właściciel jednej z firm deratyzacyjnych. – A działania takie powinny być podejmowane systematycznie, bo gdy się tego nie robi, czasowo pojawia się większa liczba szczurów.Pracujemy kompleksowo, nie jest tak, że raz wykładamy trutkę i sprawę uznajemy za zamkniętą. Jeździmy i kontrolujemy, czy trutka została pobrana. Problem ze zwiększoną obecnością szczurów może być również związany z tym, że mamy ciepłe zimy, a lata suche, więc przeżywają.
Szczury zdobywają Tarnów
REKLAMA
REKLAMA
























