Tarnów oddaje 17,5 miliona

0
lacznik
lacznik
REKLAMA

Po aresztowaniu prezydenta Tarnowa, Ryszarda Ścigały we wrześniu 2013 roku z oficjalnego komunikatu prokuratury można się było dowiedzieć, iż zarzucane mu podejrzenie przyjęcia łapówki pojawiło się podczas śledztwa dotyczącego zmowy przetargowej przy realizacji inwestycji pod hasłem „budowa połączenia al. Jana Pawła II z węzłem Krzyż autostrady A4 w Tarnowie”. Sprawę łapówki wyłączono do odrębnego postępowania, proces trwa przed brzeskim sądem, prokuratorskie śledztwo dotyczące zmowy przetargowej trwa.Ta „kryminalna” inwestycja była częścią większego projektu, z którym związane były trzy inne duże przetargi. Ów duży projekt to czteroetapowa inwestycja pod nazwą „Budowa połączenia autostrady A4 (węzeł Krzyż) z drogą wojewódzką nr 977”, w której trzy etapy dotyczyły prac budowalnych, a całość wyceniona została na około 88 mln zł.Etapem pierwszym były prace projektowe, wywłaszczeniowe itp., etap drugi to budowa połączenia ul. Starodąbrowskiej z ul. Gumniską wraz z przebudową skrzyżowania Starodąbrowska‑Kołłątaja, etap trzeci to przebudowa ul. Gumniskiej, Dąbrowskiego i ul. Ziaji, zaś etap czwarty to słynna budowa połączenia al. Jana Pawła II z węzłem Krzyż autostrady A‑4. Wszystkimi działaniami związanymi z inwestycjami, w tym również przetargami, zajmował się nieistniejący już Tarnowski Zarząd Dróg Miejskich.
Na zmowie przetargowej samorząd Tarnowa miał stracić 25 mln zł. Z dostępnych informacji wynika, iż budowę za 25 mln zł mniej, niż przyjęta w przetargu oferta konsorcjum firm Strabag i Mota‑Engil, miała zaoferować krakowska firma Sko‑Bud, ale jej właściciel Jacek S. został namówiony do rezygnacji z udziału w przetargu przez Piotra M. z Mota‑Engil, w porozumieniu z przedstawicielami Strabagu. Miało do tego dojść 19 kwietnia 2010 roku. W zamian za rezygnację Jacek S. miał otrzymać blisko 4,5 mln złotych, którymi ponoć podzielił się z dwoma pracownikami Strabagu.
Gdy miejskie władze zaczęły mówić o konieczności zwrotu UE dotacji na budowę „kryminalnego” łącznika, było to spowodowane obawą, że gdyby udowodniono zmowę przetargową przy przygotowaniu i realizacji inwestycji, miasto będzie musiało oddać dofinansowanie. Jeżeli nie zrobi tego teraz samo, tylko w przyszłości na wezwanie Komisji Europejskiej, zwrot może dotyczyć nie jednego (łącznik to etap IV, wysokość kwoty do zwrotu wyliczono na 17,5 mln zł), a wszystkich etapów tej inwestycji, czyli prawie 50 mln zł.
– Katedra Prawa Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego przygotowała czternastostronicową ekspertyzę, która nie pozostawia złudzeń, że rozliczenie dotacji za budowę IV etapu łącznika autostradowego wymaga szybkiej korekty – mówił przed rokiem p.o. prezydenta Tarnowa, Henryk Słomka‑Narożański, optujący za szybkim oddaniem pieniędzy, a wspierał go ówczesny wicemarszałek woj. małopolskiego i obecny prezydent Tarnowa, Roman Ciepiela.Urząd Marszałkowski w Krakowie również intensywnie przekonywał władze Tarnowa do szybkiego zwrotu, ale radni głosami opozycji trzykrotnie odrzucali decyzję, dość słusznie argumentowano, że konsekwencje poniosą tarnowianie, którzy w tej sprawie nie zawinili i dlatego nie powinno się oddawać dotacji i tym samym przyznawać się do winy. Argumentowano również, że nie bez winy są władze wojewódzkie Małopolski, które dotację nadzorowały i odpowiednio wcześnie nie zwróciły uwagi, że realizowane w Tarnowie inwestycje są zadziwiająco drogie – znacznie odbiegające od średniej wojewódzkiej.
Nieprzejednana dotychczas w sprawie zwrotu dotacji większość tarnowskich radnych zmieniła nagle front i w minionym tygodniu na forum rady przegłosowano, że 17,5 mln złotych trafi z powrotem do unijnej kasy. Stało się to możliwe, bowiem radni PiS, którzy mają w radzie większość, wstrzymali się od głosu. W sumie wstrzymało się 18 radnych – również radni Tarnowian, Jacek Łabno z Solidarnej Polski i Marek Ciesielczyk.
Przewodniczący rady, Kazimierz Koprowski z PiS, podkreśla jednak, że radni jego ugrupowania nie zmienili podejścia do sprawy i nadal są zdania, że dotacja nie powinna być zwrócona, bowiem nie ma na ten temat jednoznacznej opinii – ani prawnej, ani z żadnej instytucji europejskiej.Zadowolony z takiego obrotu sprawy jest prezydent Roman Ciepiela, który już od dawna przestrzegał przed finansowym ryzykiem, z jakim wiązało się niezwracanie dotacji – jego zdaniem mogło nawet dojść do unieważnienia umowy na wszystkie cztery etapy inwestycji i żądania zwrotu 48 mln zł dotacji z ponad 35 milionami złotych odsetek. Prezydent zwraca również uwagę na fakt, że miasto teoretycznie może odzyskać pieniądze z odszkodowania, bo taka sprawa trafi do sądu.Plusem w tej sprawie jest to, iż kwota prawie równa dotacji teoretycznie może zostać odzyskana, bowiem 15 milionów złotych powinno trafić do miasta jako dotacja na nowe inwestycje drogowe. Konieczna jest jednak decyzja wojewódzkiego samorządu, a na tę trzeba poczekać. Ile? Nie wiadomo… Gdyby jednak tak się stało, to na przekrętach z budową łącznika Tarnów straciłby na razie 7,5 mln zł, bowiem trzeba jeszcze doliczyć 5 mln zł ostatniej transzy na budowę tegoż, która nie wpłynęła do miasta po rozpoczęciu śledztwa w sprawie zmowy przetargowej.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze