Tragedia w Tarnowie. Pełnomocnik rządu bada sprawę

0
Tragedia w Tarnowie - Pełnomocnik rządu bada sprawę
Sprawa rodzinnej tragedii, która w ub. miesiącu rozegrała się w Tarnowie, będzie miała dalszy ciąg
REKLAMA

Sprawa rodzinnej tragedii, która w ub. miesiącu rozegrała się w Tarnowie, będzie miała dalszy ciąg. Biuro Pełnomocnika Rządu do spraw Równego Traktowania poprosiło wojewodę małopolskiego o pilne przekazanie danych na temat pomocy udzielonej rodzinie, która tą tragedią została dotknięta, oraz o przeprowadzenie kontroli prawidłowości postępowania instytucji. Informuje o tym wydział prasowy Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej. W zależności od uzyskanych ustaleń będą podejmowane dalsze decyzje.
Przypomnijmy, że w sprawie, która stała się głośna w całym kraju, chodzi o zdarzenie z 21 października, gdy w domu przy ul. św. Marcina w Tarnowie odnaleziono zwłoki czteroosobowej rodziny – małżeństwa i jego dwojga córek w wieku 3 i 6 lat. Cała czwórka miała podcięte gardła. Według wstępnych ustaleń, swoją rodzinę zabił ojciec dzieci, Tomasz O., a potem popełnił samobójstwo.
„Po powzięciu informacji o zabójstwie Biuro Pełnomocnika Rządu do spraw Równego Traktowania wystąpiło do nadzorującego procedurę Niebieskie Karty w Tarnowie Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego z prośbą o pilne przekazanie danych na temat pomocy udzielonej rodzinie oraz przeprowadzenie kontroli prawidłowości postępowania instytucji w sprawie. W zależności od uzyskanych wyjaśnień oraz wyników kontroli, podejmowane będą dalsze działania” – powiadomił wydział prasowy Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej, a informację o tym przekazał portal TVN24. Wydział zastrzegł jednocześnie: „Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej nie jest resortem właściwym do nadzorowania postępowań policji i prokuratury w sprawie przestępstw, nawet jeśli popełniane są one przeciwko osobom doznającym przemocy w rodzinie”.

Przypadek tarnowski

Wkrótce do Sejmu ma trafić nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy, a niewykluczone, że na ostateczny jej kształt będzie miała wpływ tragiczna historia z Tarnowa i płynące z niej wnioski. To ona może stać się kolejnym impulsem do zmian, które się planuje i które między innymi zakładać będą większe wsparcie dla ofiar agresji. Nowelizacja ma zwiększać zakres działań, które państwo będzie mogło podjąć wobec sprawców przemocy.
Przypomnijmy również, że jedna z ofiar tarnowskiej tragedii, Katarzyna O., od pewnego czasu skarżyła się na domowe awantury i stosowaną przez jej męża przemoc, przekazała również informację o dokonanym na niej gwałcie. We wrześniu rodzina ta objęta została Niebieską Kartą (NK), czyli jednym z elementów procedury mającej zapewnić bezpieczeństwo osobie lub osobom, wobec których stosowana jest przemoc w różnej formie. Procedury związane z NK prowadziło Centrum Usług Społecznych UMT w Tarnowie.
Biuro Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania zbiera teraz informacje, czy zasady wspomnianej procedury były w Tarnowie przestrzegane, czy ze strony instytucji nie doszło ewentualnie do zaniedbań w tej kwestii. Część obserwatorów tej sprawy zastanawia się na przykład, czy w związku ze zgłoszonymi przez Katarzynę O. przejawami przemocy, których doświadczała od męża, nie powinien on odpowiednio wcześniej zostać izolowany od swojej rodziny.

Odejdź z domu

Od niedawna, na mocy ustawy podpisanej przez prezydenta RP, policja uzyskała nowe uprawnienia do wydania nakazu natychmiastowego opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia przez osobę stosującą przemoc, w sytuacji, gdy stwarza ona zagrożenie dla życia lub zdrowia domowników. Osoba taka ma obowiązek pozostawienia kluczy do mieszkania, obowiązana jest także do przekazania policji informacji o miejscu swego pobytu i numerze telefonu.
– W tym roku na wydanych w Tarnowie i powiecie około 300 Niebieskich Kart zapadło 70 postanowień o izolowaniu osób stosujących przemoc w rodzinie. Dotyczą one nakazu opuszczenia mieszkania bądź zakazu zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia – mówi Paweł Klimek, rzecznik prasowy tarnowskiej policji. – Siedemdziesiąt takich spraw rozstrzygała również prokuratura, ale dwie podane liczby mogą się powielać, gdyż policyjny nakaz lub zakaz tracą moc po upływie 14 dni od ich wydania i wówczas w celu wydłużenia terminów, gdy zachodzi taka potrzeba, decyzję podejmują prokuratorzy.

REKLAMA (2)

Niebezpieczny moment

Tydzień temu w naszym materiale rzecznik tarnowskiej policji przekonywał, że nie było podstaw, aby zakazać Tomaszowi O. zbliżania się do rodziny czy nakazać opuszczenie domu. Prokuratura także uważa, że czynności podjęte przez policję, która została zawiadomiona o przemocy domowej, przebiegały zgodnie z procedurami. Zdaniem organów prowadzących postępowanie, podstaw do odizolowania Tomasza O. nie było, między innymi dlatego, że ze względu na częste delegacje rzadko przebywał on w domu.
Joanna Gzyra-Iskandar z Centrum Praw Kobiet w rozmowie z Onet.pl twierdzi: „Założenie „Niebieskiej Karty” i złożenie wniosku o rozwód z krzywdzicielem mogło być katalizatorem zabójstwa kobiety i jej dzieci. (…) Moment, gdy kobieta podejmuje próbę wyzwolenia się z przemocowego związku, jest dla niej najbardziej niebezpieczny. Wtedy najczęściej dochodzi do kobietobójstwa. Dzieje się tak, ponieważ sprawca, który często latami znęca się nad swoją ofiarą, czuje, że traci nad nią kontrolę. Żeby nie stracić nad nią władzy, może nawet zabić”.
Dziś ta sprawa wciąż jeszcze jest dokładnie analizowana. Analizy mogą wskazać, że to nie ludzie i instytucje zawinili, ale w pewnych sytuacjach sama procedura NK jest mało skuteczna i wymaga korekt.

REKLAMA (3)

To nie samobójstwo

Kiedy w Tarnowie wydarzyła się wspomniana tragedia i pojawiły się informacje, że miała ona związek z tzw. samobójstwem rozszerzonym, od razu mogły pojawić się wątpliwości. Warto ciągle pamiętać, że śledztwo wciąż trwa, a zakładany scenariusz, że swoją rodzinę zabił Tomasz O., to jedna z przyjętych hipotez. Jeśli jednak zostanie ona potwierdzona, może okazać się, że w omawianym przypadku nie ma mowy o samobójstwie rozszerzonym. Nasza redakcja jako pierwsza zwróciła uwagę w swojej publikacji na tę wątpliwość. Odnosi się do niej również Katarzyna Nowakowska, psycholożka z Fundacji Feminoteka, która w rozmowie z portalem TVN24 stwierdza: „To nie jest żadne samobójstwo rozszerzone, ale zabójstwo, po którym sprawca popełnił samobójstwo”.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze