W obronie „kocich łbów”

0
tarnow franciszkanska
Spór o remont zabytkowej uliczki | fot. Stanisław Siekierski
REKLAMA

Najpierw zaniepokoił się Antoni Sypek, znawca dziejów każdej ulicy w mieście. Na portalu społecznościowym umieścił nieco frywolny wpis, w którym przypomina niezwykłe losy uliczki. W przeszłości – ze względu na sąsiedztwo – nazywała się Więzienna, a słynęła z dużej liczby… domów publicznych. Potem ta sława przeminęła, ulica – niemal sięgająca klasztoru bernardyńskiego – otrzymała nową, nobliwą nazwę, ale znowu – choć z innych powodów – może być o niej głośno.
„Teraz mamy do czynienia z magistratem i ul. Więzienną, obecnie Franciszkańską. Narodził się pomysł w głowach urzędników, by ową piękną kostkę na zdjęciu przykryć asfaltem. Czy sobie wyobrażacie? Nie dość, że magistrat i rada miejska wraz z urzędnikami dokumentnie zniszczyli w ostatnich dekadach nasz stary Tarnów. Dokumentnie zrypali rynek pamiętający czasy Hetmana.. Nie dajmy zalać asfaltem ul. Więziennej (…).

Rzeczywistość w asfalcie
Poważnie podszedł do sprawy Stanisław Siekierski, miłośnik i znawca Tarnowa. W oficjalnym komunikacie urzędu miasta przeczytał, że ul. Franciszkańskiej, po zakończeniu tam robót podziemnych, na odcinku między budynkami Bernardyńska 23 – Franciszkańska 8 będzie miała wymienioną nawierzchnię na bitumiczną.
Siekierski w liście do Andrzeja Cetery, kierownika tarnowskiej delegatury Woj. Urzędu Ochrony Zabytków w Krakowie, napisał: „Pomysł ten uważam – nie tylko ja, bo już pojawiają się krytyczne komentarze na portalach społecznościowych – za skandaliczny. Ten historyczny odcinek ul. Franciszkańskiej jest na tyle mało obciążony ruchem pojazdów, że obecna powierzchnia powinna być odbudowana na kamienną po zakończeniu remontowych robót instalacji podziemnych. Bulwersuje mnie beztroska tarnowskich urzędników, którym nie przychodzi do głowy konsultowanie swoich pomysłów z instytucją odpowiedzialną za zachowanie historycznych substancji miasta czy z historykami. Najwyraźniej króluje myślenie, żeby co się da – zaasfaltować albo jeszcze lepiej zabetonować. Autor listu wezwał konserwatora zabytków do przeciwstawienia się tym planom.

REKLAMA (3)

Mamy zgodę
Krzysztof Kluza, dyrektor Zarządu Dróg i Komunikacji UMT, potwierdza, że w planach istnieje koncepcja położenia na Franciszkańskiej asfaltu.
– Ale nie dotyczy to całej ulicy – zaznacza. – Fragment od ul. Bernardyńskiej, od klasztoru do zakrętu w kierunku ul. Cichej, pozostanie z nawierzchnią kamienną. Tylko odcinek wschodni między Bernardyńską i Cichą ma mieć asfalt. Uwzględniając tamtejsze uwarunkowania, między innymi duży ruch pojazdów i obecność podziemnej infrastruktury, to rozwiązanie wydaje się na przyszłość bardziej praktyczne. Kamienie z tego fragmentu zostaną starannie zebrane i wykorzystane do uzupełnienia nawierzchni na pierwszym odcinku.
Dyrektor Kluza zdecydowanie zaprzecza, że kwestia remontu ul. Franciszkańskiej nie była konsultowana z urzędem konserwatorskim: Cokolwiek robimy w zabytkowym śródmieściu, robimy za wiedzą i zgodą konserwatora. Tak jest również w tym przypadku.

REKLAMA (2)

Czołgi nie pojadą
Andrzej Cetera mówi, że miasto chciało położyć asfalt na całej ulicy, ale urząd konserwatorski sprzeciwił się temu. – Zgodziliśmy się tylko w przypadku fragmentu wschodniego, na którym panuje duży ruch, występuje znaczne obciążenie i nawierzchnia kamienna nie miałaby szans się utrzymać. W pozostałej części miasto ma wykonać nawierzchnię z kamienia zgodnie z naszymi zaleceniami, które nawiązują do XIX‑wiecznej sztuki brukarskiej.
– Myślę, że dałoby się z dobrym skutkiem położyć kamień na całej długości, przecież Franciszkańską nie odbywa się ruch tranzytowy ani nie jeżdżą tamtędy czołgi – twierdzi Stanisław Siekierski. Zwraca on także uwagę na fakt, że w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego w rejonie potoku Wątok, uchwalonym przez Radę Miejską w 2010 roku, jest zapis o „utrzymaniu bądź przywróceniu w pełni historycznej nawierzchni brukowej ulicy Franciszkańskiej”.
– Nie badaliśmy projektu miasta pod względem zgodności z zapisami w planie zagospodarowania, ale to należy do kompetencji organu, który wydaje pozwolenia budowlane. Niech on to zrobi – odpowiada Andrzej Cetera.
Obrońcy historycznych „kocich łbów” zapowiadają dalszą walkę o Franciszkańską. Ich zdaniem, w historię trzeba tchnąć tyle siły, by nie dało się jej przykryć asfaltem.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze