Według przeprowadzonego jakiś czas temu badania wynika, że aż 70 proc. licealistów i gimnazjalistów przyznaje, że nie jest w stanie nauczyć się języka obcego podczas szkolnych zajęć. Co trzeci uczeń wskazuje, że największą przeszkodą jest brak konwersacji podczas lekcji. Słychać również głosy osób narzekających na zbyt liczne grupy uczestników zajęć oraz brak native speakerów i ćwiczeń praktycznych.
Licealista Paweł twierdzi, że dopiero od roku tak naprawdę zaczyna uczyć się języka angielskiego, a to dlatego, że postanowił zapisać się na prywatne zajęcia. – Nauczyć się języka obcego w szkole? To niemożliwe, zwłaszcza że lekcje odbywają się tylko trzy razy w tygodniu i oparte są na ramowym programie nauczania. Nauczyciel ma za zadanie zrealizować cały materiał w roku szkolnym, nie zwracając uwagi na to, czy ktoś opanował dany dział, czy tego nie zrobił. Swoje robi też nauka w dużej grupie, bo są osoby, które są na zdecydowanie wyższym poziomie niż inne – ciężko prowadzić lekcje w taki sposób, aby każdy mógł być z nich zadowolony i systematycznie podnosił swoje umiejętności. Zdecydowałem się zapisać na prywatne lekcje, chodzę dwa razy w tygodniu, godzina kosztuje mnie sporo, bo aż 50 zł, ale już teraz widzę, że są to świetnie zainwestowane pieniądze, ponieważ mój angielski jest zdecydowanie lepszy niż jeszcze rok temu.
Jedynie w dwóch europejskich krajach nauka języka obcego zaczyna się już w przedszkolu. Jest to Cypr i… Polska. Pomimo tego, że polscy uczniowie zaczynają naukę języka obcego tak wcześnie, i tak ostatecznie kończą ją z gorszą znajomością języka niż koledzy z zachodniej Europy. Wiele osób winą za taki stan rzeczy obarcza polski system edukacji, ale również słabe zaangażowanie uczniów w zajęcia.
Dorota Lis, wicedyrektorka ds. dydaktycznych, a jednocześnie nauczycielka języka niemieckiego w Zespole Szkół Technicznych im. I. Mościckiego w Tarnowie twierdzi, że jeżeli ktoś chce nauczyć się języka, wcale nie musi chodzić na dodatkowo płatne zajęcia. – Jeżeli uczeń będzie aktywnie uczestniczył w lekcji, a w domu poświęci każdego dnia przynajmniej godzinę na naukę języka, nie będzie miał z nim żadnego problemu. Dodatkowo w naszej szkole raz w tygodniu prowadzimy zajęcia z języka branżowego. Uczniowie zapoznają się ze specjalistycznym słownictwem, które potrzebne będzie im w przyszłej pracy. Jeżeli ktoś chce, to się języka w szkole nauczy. A system edukacji…? Trudno spodziewać się, aby dwie godziny języka angielskiego i dwie niemieckiego wystarczyły, aby uczeń mógł w perfekcyjny sposób go opanować – takie lekcje powinny odbywać się co najmniej cztery razy w tygodniu.
Bożena Kula, właścicielka tarnowskiej szkoły językowej „Brytania” uważa, że w polskich szkołach godzin języka angielskiego powinno być jak najwięcej, nawet kosztem drugiego języka obcego, który mógłby być dodatkowym i nieobowiązkowym. – W ogóle nie dziwię się opiniom uczniów, którzy twierdzą, że szkoła nie nauczy ich języka. W większości szkół nauka opiera się na zapamiętaniu konstrukcji gramatycznych, wkuwaniu słówek i wykonywaniu niezliczonej liczby ćwiczeń. Nikt nie przykłada uwagi do wysławiania się i konwersacji, a to podstawa! W szkołach językowych uczy się od razu czterech umiejętności: czytania, pisania, mówienia oraz słuchania. Przychodzą do nas uczniowie tarnowskich szkół, którzy znają podstawy gramatyki, ale w ogóle nie potrafią się komunikować, a bez tej umiejętności nie jesteśmy w stanie nauczyć się żadnego języka.
W Tarnowie za naukę w szkole językowej trzeba zapłacić od 300 do 800 zł za semestr. Cena uzależniona jest m.in. od liczby osób w grupie, toku zajęć oraz wieku. W przypadku prywatnych lekcji należy liczyć się z kosztem od 30 do 60 zł za godzinę. Korepetytorzy twierdzą, że coraz więcej uczniów, którzy pojawiają się na ich zajęciach, skarży się na to, że w tarnowskich szkołach lekcje języków obcych prowadzone są w języku polskim. Z jednej strony jest to związane z przekonaniem, że jeśli uczniowie słabo znają język obcy, to język polski okaże się skuteczniejszy w nauczaniu, ale ponoć nie brakuje i takich nauczycieli, którzy po prostu nie czują się swobodnie, prowadząc zajęcia w języku obcym.
Anglista Sławomir Mikos uważa, że tylko osoby bardzo oporne nie potrafią przez kilka lat nauki w szkole opanować podstaw języka obcego. – Jeżeli ktoś codziennie przez kilkanaście minut sam będzie oswajał się z językiem, to również w szkole może wiele się nauczyć. Ważne jest jednak, aby nauczyciele motywowali nie przez oceny w dzienniku, a przez pryzmat łatwiejszego startu w dorosłe życie. Mam wielu uczniów, którzy przychodzą do mnie na lekcje tuż przed egzaminem gimnazjalnym, by po raz kolejny zjawić się przed maturą. To duży błąd, ponieważ nauka języka to systematyczna praca, a nie jednorazowo nabyta umiejętność.
W szkole nie nauczą języka?
REKLAMA
REKLAMA
























