Świątek, piątek, niedziela i COVID – a mimo to bezpiecznie i stabilnie
Skąd w młodych ludziach takie parcie do pielęgniarstwa? – To pewna praca – choć odbywa się także wtedy, gdy inni mają wolne – lecz stabilna. Daje możliwość realizacji pasji oraz bezpieczeństwo socjalne. Zarobki nie są już tak marne jak kiedyś, sporo się w tej kwestii zmieniło. Mimo, że pogodzenie wykonywania zawodu pielęgniarki i założenia rodziny nie jest pewnie proste, to jak najbardziej możliwe. Można przecież skorzystać ze zwolnienia lekarskiego czy macierzyńskiego i później spokojnie wrócić do pracy, z której nikt nie wyrzuci, albo – jak często w firmach prywatnych – nikt nie będzie miał pretensji, że tak długo cię nie było. To daje poczucie spokoju i komfortu, chociaż mąż, który ma w domu pielęgniarkę, musi być pewnie wyrozumiały – śmieje się Julia.
– No i przy takiej pracy non stop, trzeba się pilnować, by nie popaść w rutynę. A gdy zacznie nas dopadać, najlepiej zmienić oddział i wciąż się tej pracy uczyć i uczyć. Wtedy rutyna nie będzie groźna – dodaje Klaudia.
Warto wspomnieć, że gdy pandemia COVID-19 była w pełni a personelu medycznego wszędzie brakowało, w szpitalach, przychodniach, czy w DPS-ach służbę na pierwszej linii frontu pełniły… studentki pielęgniarstwa. To one, gdy jeszcze pracownicy służby zdrowia nie byli zaszczepieni, zgłaszały się na ochotnika do pomocy w tych placówkach i działały np. w rejestracji, wykonywały też medyczne czynności pomocnicze.























