Na kierunku pielęgniarskim chcą studiować nie tylko młode kobiety, ale i… mężczyźni. Coraz więcej panów zamierza zostać pielęgniarzami. Obserwujemy boom na kształcenie w tym zawodzie. I nie ma się co dziwić, bo pielęgniarka ma pracę od zaraz. – Pielęgniarek wciąż brakuje a wszystkie, które się do pracy zgłaszają, zyskują zatrudnienie – potwierdza lek. med. Paweł Blicharz, zastępca dyrektora ds. medycznych Specjalistycznego Szpitala im. E. Szczeklika w Tarnowie. – Poza tym to zawód bardzo ciekawy, w którym ciągle coś się dzieje – mówią Klaudia, Natalia i Julia, pasjonatki pielęgniarstwa.
Zawód dla lubiących adrenalinę
– Pielęgniarka jest zawsze na pierwszej linii frontu, działa, reaguje, nie może się bać podejmować decyzji. W tym zawodzie nie ma nudy, jest on bardzo wymagający, ale i pasjonujący. Godziny w pracy biegną tak szybko, że czasem trudno się zorientować, że zmiana właśnie minęła – mówi Klaudia Nieć z Filipowic, która codziennie wstaje przed piątą rano, by zdążyć na praktyki studenckie do szpitala. – Czy jestem zmęczona? Nie. Naprawdę – nie, bo ta praca to pasja. Mam pewność, że wybrałam to, co kocham. Urodziłam się z tym, by być przy drugim człowieku i pomagać – dodaje młoda kobieta, która swą przyszłość wiąże ze Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym. – Dlaczego SOR? Bo tam jest prawdziwa szpitalna szkoła życia. Czuję, że właśnie tam się nadaję i odnajdę – uzupełnia.
Dla Natalii Płachty z Cichawki koło Bochni, która także każdego dnia bladym świtem, zdąża do szpitala w Tarnowie, pielęgniarstwo to pasja. – To wielkie wyróżnienie i satysfakcja, gdy można być przy chorych, którzy nam się w pełni oddają, ufają nam. A największa satysfakcja jest wtedy, gdy pacjent zdrowieje i dziękuje. Albo gdy w szpitalu są dzieci, których rodzice są już tak bardzo zmęczeni siedzeniem przy nich, że oddają je na chwilę pod naszą opiekę i my się nimi zajmujemy. Rozmawiamy, pocieszamy a nawet przytulamy. Zajmujemy tym maluchom trudny szpitalny czas – mówi.
Julia Koncewicz z Tarnowa do pracy w szpitalu ma blisko, dlatego nie liczy czasu w nim spędzonego i chętnie zostałaby nawet po godzinach. To zresztą jej drugi kierunek studiów, bo po skończeniu pracy socjalnej poczuła, że czegoś jej w życiu brakuje. – Po studiach na kierunku praca socjalna pracowałam w zawodzie, ale to nie było to. Ciągnęło mnie do pielęgniarstwa i teraz jestem szczęśliwa – mówi. W przyszłości chce się zatrudnić na oddziale internistycznym, bo lubi różnorodność i pracę z osobami starszymi. – Są ufni i wdzięczni, nawiązują z nami relacje. Widać, że tęsknią do drugiego człowieka – dodaje.
























