Pielęgniarki są zmęczone

0
pielegniarki zmeczone
Polskie pielęgniarki znalazły się na piątym miejscu wśród najbardziej zestresowanych pracowników spośród 50 przeanalizowanych zawodów
REKLAMA

Ktoś powiedział, że pielęgniarki są narażone na stres podobny do tego, jaki przeżywają piloci samolotów. Nawet jeśli nie do końca jest to prawda, to ciągłe napięcie i nerwy związane z wykonywaniem zawodu są niezaprzeczalne. Z Diagnozy Społecznej wynika, że pielęgniarki znalazły się na piątym miejscu wśród najbardziej zestresowanych pracowników spośród 50 przeanalizowanych zawodów. Powodów tej sytuacji jest wiele, ale te najważniejsze są związane z ich warunkami pracy, które w ostatnich latach zmieniają się jedynie na gorsze.

Ona jedna, ich trzydziestu
W regionie tarnowskim pracuje 3746 pielęgniarek i 487 położnych. Mają średnio po 48‑49 lat. Tych, które nie skończyły 25 roku życia jest niecałe 2,5 procent. Bardzo często pracują na kilku etatach, niektóre nawet na dwóch pełnych w różnych lecznicach.
– Trzeba coś z tym zrobić, ponieważ na dłuższą metę tak funkcjonować się nie da. Cały czas uświadamiamy społeczeństwu i rządowi, że pielęgniarek zaczyna w Polsce brakować. W naszym kraju przypada średnio pięć przedstawicielek tego zawodu na tysiąc pacjentów, natomiast w Szwajcarii wskaźnik wynosi 15. Jednak na razie nikt się tym nie przejmuje, bo pielęgniarki pracują na kilku etatach i braków nie widać – podkreśla Ewa Wrona, przewodnicząca Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych w Tarnowie.
„Noc. Ona jedna, ich trzydziestu” – hasło protestacyjne pielęgniarek, które pojawiło się na plakatach podczas ostatnich negocjacji z ministerstwem zdrowia, wzbudziło wiele kontrowersji. Same mówią: to czysta prawda. Większość pracuje w 12‑godzinnym systemie zmianowym – raz na rano, raz na noc, a potem przerwa, jedno‑ lub dwudniowa. Opiekują się 30‑40 pacjentami. Wprawdzie na dyżurach w szpitalach są trzy- bądź czteroosobowe zespoły pielęgniarskie, ale na niektórych oddziałach nocami przy chorych czuwa tylko jedna pielęgniarka.
– Oczywiście mamy opinie konsultantów, że tak nie powinno być, ponieważ zagraża to zdrowiu i życiu pacjenta, ale takie sytuacje się zdarzają. Nasze pielęgniarki wypełniają anonimowe ankiety, w których podają tego typu informacje – przyznaje szefowa ORPiP.
Na dyżurach robią wszystko – od zmiany opatrunków, pobierania krwi, poprawiania poduszki i wyłączenia telewizora po przebieranie, zakładanie pampersów i zmienianie pozycji pacjentów ważących nawet po 120‑160 kg. Pielęgniarka, która pozostaje sama na oddziale, nie ma kogo poprosić o pomoc. Zdarza się nawet, że w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia dwie pielęgniarki są obecne przy akcji reanimacyjnej chorego, a cały oddział pozostaje wówczas bez opieki.
– Jestem praktykiem w zawodzie i z własnego doświadczenia obserwuję swego rodzaju wyścig z czasem – jeżeli chce się jedno zrobić solidnie, to niestety inne rzeczy są pozostawione – dodaje Ewa Wrona. – Mamy też ogromny przerost biurokracji, bo dokumentacji pielęgniarskiej jest ogrom, a na wypełnienie wszystkiego potrzeba sporo czasu. Ponadto w niektórych przychodniach pielęgniarki dużo zadań przejmują od lekarzy – prowadzą dokumentację za medyków, piszą zlecenia, wypełniają recepty oraz formularze z danymi statystycznymi, jakie należy przesłać do Narodowego Funduszu Zdrowia.

REKLAMA (3)

Niedokończona kanapka
W polskim społeczeństwie wciąż pokutuje stereotyp pielęgniarki jako naiwnej blondynki w bardzo krótkiej mini i bluzce z dużym dekoltem. Przedstawicielki tego zawodu uważają, że jeszcze gorsze są opowieści, jak siedzą w dyżurce, spokojnie popijając kawę, a pacjenci w tym czasie zwijają się z bólu.
– Jest to bardzo niesprawiedliwa ocena – uważa Dorota, pielęgniarka pracująca w Szpitalu Specjalistycznym im. Szczeklika w Tarnowie. – Czasem myślę, że ludzie widzą to, co po prostu chcą zobaczyć. Przecież każdy ma prawo na chwilę usiąść, bo jesteśmy tylko ludźmi i możemy być zmęczone. W kodeksie pracy mamy ustawowo zagwarantowaną przerwę, podczas której możemy spokojnie odpocząć i nabrać sił. W zagranicznych klinikach pielęgniarki są uśmiechnięte, zadowolone, swobodne. Śmieją się, bo przecież szpital to nie cmentarz, gdzie trzeba być wyłącznie poważnym. Zresztą uśmiechnięta, a nie wiecznie sfrustrowana pielęgniarka pozytywnie wpływa na pacjentów. U nas jest to wciąż źle postrzegane, bo niektórzy uważają, że pielęgniarka nie powinna dobrze wyglądać, musi wiecznie być zarobiona.
Najczęściej jednak narzekają na nadmiar pracy i ciągłe zmęczenie.
– Rozmawiam z wieloma przedstawicielkami zawodu, bo prowadzimy szkolenia, w których uczestniczą setki osób. Niejednokrotnie pielęgniarki nie są w stanie spokojnie zjeść śniadania – z pełnymi ustami biegną, bo trzeba odebrać pacjenta z bloku operacyjnego, zawieźć chorego do rentgena, na badanie USG, pobrać krew lub podać kroplówkę. Są przypadki, kiedy zatrzymujemy pielęgniarkę niemal w biegu i pytamy, czy dzisiaj coś jadła lub piła? I często słyszymy odpowiedź: nie, bo nie miałam czasu. Czasem tak przez 12 godzin. A z dyżuru wychodzą 40 minut po jego skończeniu, ponieważ jeszcze uzupełniają dokumentację lub coś robią przy pacjencie, bo nie zdążyły z tym wcześniej – opowiada przewodnicząca ORPiP.  Zdaniem wielu pielęgniarki to osoby, które mają przynieść, wynieść, pozamiatać. Brak szacunku jest na porządku dziennym, bo dawniej pielęgniarki uważano za personel pomocniczy. Teraz to zawód samodzielny i każda z nas ponosi odpowiedzialność za wykonywaną przez siebie pracę.

REKLAMA (2)

Pacjent z gwizdkiem
Mają do czynienia z ludzkimi dramatami, ciężkimi chorobami i śmiercią, osobami u kresu życia, jak i nagłymi zgonami młodych ludzi. Rozwiązują problemy pacjentów, wysłuchują ich żądań, oczekiwań i potrzeb, a potem je spełniają. Jednak o większym prestiżu zawodu mogą jedynie pomarzyć.Obrazek z tarnowskiego szpitala: na korytarzu słychać głośny gwizd jak na boisku piłkarskim. Pielęgniarki wbiegają do jednej z sal, a tam pacjentka z sędziowskim gwizdkiem. – Co pani robi? – pytają. – Wołam pielęgniarkę, żeby przyszła. Jak usłyszy, to przybiegnie, a gdy nacisnę przycisk przy łóżku, to będę musiała długo czekać – wyjaśnia sprawczyni zamieszania.Z anonimowych badań satysfakcji pacjentów wynika, że chorzy dużo lepiej traktują lekarzy niż pielęgniarki.
– Ci pierwsi cieszą się większym szacunkiem, do nich nie mówi się wszystkiego, nikt się nie skarży i nie narzeka. Natomiast pielęgniarki stoją na pierwszej linii, przejmują na siebie agresję, krzyki, niezadowolenie.
Badania potwierdzają, że 91 proc. pielęgniarek deklaruje zadowolenie ze swojej pracy, ale tylko 69 proc. jest usatysfakcjonowanych pensją.
– Od dawna słyszymy, że jest źle, ale musimy być wytrwałe i zaciskać pasa, bo w końcu przyjdą lepsze czasy – mówi Małgorzata pracująca 20 lat w jednym z tarnowskich szpitali. – Ciągle zaciskam więc pasa, a swój zawód traktuję niemal jak misję. Można też inaczej patrzeć: pieniądze marne, ale za to jest adrenalina…
Płaca zasadnicza pielęgniarki w regionie tarnowskim wynosi od 1890 do 2312 zł netto, ale najniższa to 1500‑1600 złotych. Podwyżki, jakie niedawno wywalczono, nie objęły wszystkich pielęgniarek. Te, które ją dostaną, mogą liczyć na około 200 zł netto dodatkowo co miesiąc.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze