Kiedy zabraknie pielęgniarek?

0
pielegniarki
pielegniarki
REKLAMA

W wielu miastach Polski zaczyna dramatycznie ubywać pielęgniarek i położnych. Obecnie pracuje ich w kraju około 270 tysięcy, ale według prognozy Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych w ciągu kolejnych 15 lat ubędzie jeszcze 40 tys. przedstawicielek tego zawodu. Powody są znane od dawna: niewielkie pensje (przede wszystkim drażnią rosnące dysproporcje z wynagrodzeniami lekarzy), przeciążenie obowiązkami i niski prestiż na rynku pracy. Niedawno Izba podpisała porozumienie z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych, którego celem jest poprawa sytuacji zawodowej tej grupy. Coraz częściej mówi się jednak o konieczności podjęcia strajku generalnego i odejściu od łóżek pacjentów.
W regionie tarnowskim pracuje 3 746 pielęgniarek i 487 położnych. Ich średnia wieku to 46‑47 lat. W całej Małopolsce na tysiąc mieszkańców przypada zaledwie pięć pielęgniarek.
– Te dane mogą niepokoić, zwłaszcza że jako kraj mamy jeden z najniższych wskaźników w Unii Europejskiej. Tymczasem nasze społeczeństwo starzeje się, za kilka lat mieszkańcy będą potrzebować zwiększonej opieki medycznej w domu. Kto zajmie się osobami starszymi, schorowanymi i zniedołężniałymi, jeśli nie będzie pielęgniarek? – zastanawia się Ewa Wrona, przewodnicząca Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Tarnowie.
Kiedyś do szpitali i przychodni trafiały pielęgniarki po liceach medycznych i dwuletnim studium medycznym, dziś tych szkół już nie ma, a przy łóżkach pacjentów coraz częściej dyżurują osoby po studiach licencjackich i magisterskich, jakie oferują również tarnowskie uczelnie. Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa ma w ofercie niestacjonarne studia pomostowe dla pielęgniarek, na których nauka jest bezpłatna, współfinansowana przez Unię Europejską.
Pielęgniarka ze średnim wykształceniem to sporadyczny przypadek, ale wiele młodych dziewczyn, które kończą studia, nie składa wniosków o stwierdzenie prawa wykonywania zawodu i nie rejestruje się w Okręgowej Izbie. Dlaczego? Tarnowskie placówki nie przyjmują nowych adeptek zawodu, w rejestrach bezrobotnych figuruje ponad 90 pielęgniarek i 15 położnych.
Ta sytuacja nie oznacza jednak, że pielęgniarek jest u nas pod dostatkiem.
– Pielęgniarki w naszym regionie pracują więcej niż w jednym miejscu, po zakończeniu dyżuru w szpitalu biegną do innej placówki – przyznaje szefowa OIPiP. Ponadto szpitale i przychodnie często szukają oszczędności, co odbija się na pielęgniarskich etatach. Wprawdzie rozporządzenie ministra zdrowia określa minimalne normy zatrudnienia, ale coraz częściej placówki pozostawiają na dyżurach jak najmniej pielęgniarek.
– W efekcie świadczą usługi medyczne na granicy ryzyka, bo przybywa im obowiązków, w tym konieczności sporządzania ogromnej dokumentacji medycznej. Niestety taka sytuacja może zagrażać zdrowiu i życiu pacjentów oraz wpływać na jakość świadczonych usług – dodaje Ewa Wrona.
Najniższa średnia płaca zasadnicza pielęgniarki w regionie tarnowskim wynosi 1560 zł, bywa, że czasem dostają co miesiąc po 1898 lub 2282 zł, a najwyższe wynagrodzenie sięga 2312 złotych. Nic dziwnego, że kusi praca za granicą, gdzie pielęgniarki zatrudnione w szpitalach, zakładach opiekuńczych czy domach pomocy zarabiają od 9 do 12 tys. złotych. W ostatnich latach z Tarnowa i okolic wyjechało za granicę 147 pielęgniarek i 13 położnych, najczęściej wybierając Niemcy, Anglię, Austrię, Finlandię, Francję czy Włochy. W pojedynczych przypadkach siostry z Tarnowa pracują w USA i Australii.
Chyba największą bolączką pielęgniarek jest brak prestiżu ich zawodu, bowiem w społeczeństwie nadal pokutuje stereotyp, że siostra ma przynieść basen i pościelić łóżko chorego. Tymczasem już od dawna zawód pielęgniarski nie ma charakteru pomocniczego, lecz uprawnia do samodzielnego wykonywania zabiegów pielęgniarskich.
– Pielęgniarstwo to jedno z nielicznych zajęć, do którego trzeba mieć powołanie – uważa Barbara, pielęgniarka z trzydziestoletnim stażem w jednym z tarnowskich szpitali. – Praca jest ciężka, wymaga dużej siły fizycznej i odporności psychicznej. W tym zawodzie nie możemy liczyć na rutynę, ponieważ spotykamy się z człowiekiem i jego psychiką, a każdy pacjent na swój sposób przeżywa chorobę, co rzutuje później na jego dochodzenie do zdrowia. Musimy mieć więc dużo cierpliwości, zrozumienia i mocnych nerwów.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze