Wszystkie tarnowskie remonty drogowe z opóźnieniami

0
Tarnów - kolejne inwestycje i plany drogowców budzą wątpliwości
Remont ul. Szkotnik wbrew zapowiedziom nie zakończy się w listopadzie | Fot. TEMI/Paweł Topolski
REKLAMA

Sto procent tarnowskich inwestycji drogowych notuje opóźnienia. Każda duża modernizacja lub budowa to większe lub mniejsze komplikacje terminowe – taki jest zasadniczy wniosek Zarządu Dróg i Komunikacji w Tarnowie po zakończonym sezonie inwestycyjnym. W drastycznych i nieuzasadnionych przypadkach wykonawcy płacą miastu kary umowne. Tego typu sytuacji jest dość sporo.
Przykładów problematycznych inwestycji nie brakuje, jedną z nich jest niedawno zrealizowana przebudowa ul. Szkotnik, która nie tylko nie zakończyła się kiedy powinna, ale i powodowała paraliż komunikacyjny w tej części miasta. Drogowcy walczyli z czasem do ostatniej chwili, kładąc beton w zatoce autobusowej podczas ostrego załamania pogody.

Nic nie jest proste

Aż sto procent inwestycji kończy się z opóźnieniami. Tarnowscy kierowcy zmęczeni ciągnącymi się remontami – a w związku z nimi także utrudnieniami – pytają, czy musi tak być. – Nie wierzę, żeby nie dało się dotrzymać terminów. Wystarczy dopilnować ludzi, wydłużyć godziny pracy i po problemie – mówi pan Zbigniew, który pracuje jako kierowca.
Urzędnicy przekonują jednak, że nie jest to takie proste. – Dzieje się tak w przypadku większych kontraktów modernizacyjnych lub budowlanych w zasadzie z dwóch powodów.

Nigdy nie wiadomo, w jakich warunkach pogodowych przyjdzie pracować wykonawcy oraz co spotka on pod ziemią. Nierzadko zdarza się, że infrastruktura podziemna jest albo w bardzo złym stanie, albo też przebiega w innym miejscu niż wskazuje dokumentacja projektowa. Zdarza się, że trzeba wykonać dodatkowe prace, których nie było w umowie. Wtedy negocjujemy nie tylko wydłużenie terminu wykonania prac, ale i zwiększenie kontraktu, czyli zapłatę dodatkowych pieniędzy – przyznaje Artur Michałek, dyrektor Zarządu Dróg i Komunikacji.

REKLAMA (2)

Jeśli jednak wykonawca bez podania przyczyny opóźnia termin zakończenia inwestycji, płaci miastu kary umowne. – To prewencyjny krok dyscyplinujący wykonawców. Skłania ich do należytego wykonania zobowiązań umownych. Jego stosowanie jest czasem konieczne. Kara umowna to zastrzeżony w umowie określony procent ustalonego wynagrodzenia za każdy dzień zwłoki – dodaje Artur Michałek.

REKLAMA (3)
To tylko fragment tekstu…
temi
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów.
Wykup nielimitowany dostęp BEZ REKLAM do wszystkich treści i wydań elektronicznych tygodnika TEMI.
Jesteś już subskrybentem? Zaloguj się

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze