Koalicja Obywatelska jako pierwsza odkryła karty przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się już w połowie października. Rada Krajowa Platformy Obywatelskiej zatwierdziła właśnie poszczególne nazwiska. Nie brakuje niespodzianek. W Tarnowie jedną z największych jest start prezydenta Romana Ciepieli do Sejmu. Włodarz miasta pod Górą św. Marcina wśród kandydatów z okręgu nr 15 zajmuje drugą pozycję. „Jedynką” jest Urszula Augustyn, posłanka na Sejm V, VI, VII, VIII i IX kadencji. – Osoba, jak się okazuje, u Donalda Tuska, szefa partii, mocno wpływowa – mówi Seweryn Partyński, komentator polityczny i politolog. Nieoficjalnie wiadomo, że to Roman Ciepiela miał być „lokomotywą” listy, ale w PO do końca trwała walka o pierwsze miejsce. Kształt wszystkich list ustawowo powinien być zatwierdzony i ogłoszony do 6 września. Już teraz jednak sporo wiadomo.
Posłanka chciała się wycofać?
– Urszula Augustyn długo przekonywała wszystkich, że nie będzie już kandydować. Najwyraźniej nie tylko zmieniła zdanie, lecz i spowodowała, że wystartuje z pierwszego miejsca. Wie doskonale, że w Tarnowie nie tylko ona, ale i Roman Ciepiela ma silną pozycję, dlatego start z drugiego miejsca mógłby jej nie zapewnić zwycięstwa – przekonuje jeden z czołowych działaczy PO w Tarnowie.
Jak się okazuje, chęć ubiegania się o mandat poselski przez Romana Ciepielę zaskoczył wielu, choć plotki o planach prezydenta pojawiały się w mieście już w minionym roku.
– Dla mnie to zaskoczenie. Z dwóch powodów – po pierwsze sądziłem, że jeżeli prezydent się na to zdecyduje, to tylko z „jedynki”, bo ona w Tarnowie daje PO pewność wygranej. Ustąpił jednak Urszuli Augustyn i zawalczy o mandat z drugiego miejsca… Po wtóre – start Ciepieli w wyborach parlamentarnych jest ogromną niekonsekwencją. Wbrew niedawnej retoryce, że pomimo braku współpracy z Radą Miasta nie ustąpi ze stanowiska, bo obiecał mieszkańcom, że będzie ich prezydentem i nie chce, żeby miastem zarządzał „pisowski” komisarz, teraz decyduje się jednak na taki krok. A sytuacja jest identyczna – jeśli Roman Ciepiela wejdzie do Sejmu, do kwietnia, czyli do wyborów samorządowych, Tarnowem zarządzał będzie komisarz wyznaczony przez premiera partii rządzącej. Dlaczego zatem prezydent zmienił zdanie? Czyżby zarządzanie zadłużonym do granic możliwości Tarnowem, w którym na nic nie ma pieniędzy, jest już zbyt uciążliwe? – spekuluje Partyński. I jeszcze jedno. – Roman Ciepiela zostanie posłem w momencie ślubowania, więc naturalnie komisarza powoła nowy rząd. W Tarnowie zatem zdarzyć się może bardzo ciekawa, żeby nie powiedzieć trudna sytuacja – uzupełnia. Jeśli komisarza deleguje PiS nieoficjalnie wiadomo, że może być nim Piotr Sak.
Na liście KO w okręgu nr 15 dalsze miejsca zajmują: trzecie – Elżbieta Achinger, czwarte – Robert Wardzała. Kolejne pozycje to osoby mniej znane, z wyjątkiem Sebastiana Stepka, radnego miejskiego w Tarnowie, którego uplasowano na pozycji dziewiątej. Osoby bardziej rozpoznawalne to także: Jan Musiał – były burmistrz Brzeska i poseł, a obecnie szef Mościckiego Centrum Medycznego (miejsce 12.) i Agnieszka Danielewicz – tarnowska radna miejska (miejsce 13.).
Zdaniem Seweryna Partyńskiego są dwa scenariusze wyborcze w Tarnowie. Zgodnie z pierwszym miasto ma szansę na sześć mandatów dla Zjednoczonej Prawicy (PiS wraz z m.in. Solidarną Polską), jeden dla KO i jeden dla PSL wraz z ruchem Szymona Hołowni. Według drugiego – pięć mandatów dla PiS, jeden dla KO, jeden dla ludowców z Hołownią i jeden dla Konfederacji.
Kto pewniakiem w wyborach?
Na listach Zjednoczonej Prawicy „jedynką” będzie zapewne Anna Pieczarka, posłanka i szefowa okręgu PiS, czołowe miejsca zajmą ponadto Piotr Sak, Norbert Kaczmarczyk, Wiesław Krajewski, Józefa Szczurek – Żelazko i Urszula Rusecka.
– PiS teraz waży strategię. Nie wiadomo jeszcze na pewno, czy postawi na tzw. młody aktyw, czy sprawdzonych działaczy. Jedno jest pewne – to PiS w Tarnowie i regionie zdobędzie najwięcej mandatów, bo globalnie jesteśmy konserwatywni i zachowawczy – dodaje Partyński. – Nie sądzę, żeby cokolwiek się zmieniło w kwestii pisowskiej „jedynki”. Nie przypuszczam, aby Jarosław Kaczyński zrezygnował z takiej „lokomotywy” i zaryzykował umieszczenie na pierwszej pozycji kogoś innego.
Znamy trzy pierwsze miejsca z listy Konfederacji. Na pierwszym miejscu znalazł się Karol Pęczek z Nowej Nadziei, samorządowiec z Krakowa i dyrektor biura poselskiego Konrada Berkowicza w Tarnowie. Na drugim miejscu jest Patryk Mierzwa, mieszkaniec Brzeska i Lider Ruchu Narodowego w okręgu tarnowskim. Z numerem 3 na liście wyborczej Konfederacji w okręgu tarnowskim jest Marta Mrzygłód, mieszkanka Bochni i liderka Konfederacji Korony Polskiej w Tarnowie (czyli „człowiek Grzegorza Brauna”). – To osoby nie stąd, tarnowianie ich nie znają, zatem nie wiadomo, czy zaufają – mówi komentator.
Z komitetu tzw. trzeciej drogi, czyli PSL + Hołownia w okręgu tarnowskim „jedynką” będzie Władysław Kosiniak-Kamysz, na „dwójce” prawdopodobnie uplasuje się Piotr Górnikiewicz, tarnowski radny i lider Hołowni w regionie.
Lewicę będą reprezentować najpewniej Jacek Jabłoński i Sławomir Błaszczak.
To będzie agresywna kampania
Jedno jest pewne – to nie będą zwykłe wybory. Ponieważ dla wielu tegoroczne wybory to być albo nie być w polityce, i nie tylko. Kampania wyborcza – co widać od kilku miesięcy – będzie agresywna i może przekroczyć granice dobrego smaku, co już miało miejsce. Będziemy mieli do czynienia z wyborczą wojną podjazdową, będą nieprzyzwoite hasła, wzajemne oskarżanie, wojna plakatowa i tzw. wyciąganie brudów. Są wszak wśród nas karierowicze, którzy poza przysłowiowym byciem na świeczniku, sprawowaniem władzy i walką o wpływy, innego miejsca dla siebie nie znajdują. Ci właśnie walczyć będą w wyborach „na śmierć i życie”, gdyż alternatywy nie mają.
























