Zmiany rozłożone

0
Marek Zuber
REKLAMA

Jeśli ktoś przypuszczał, że od pierwszego tygodnia Sejm zostanie zalany ustawami realizującymi pomysły prezentowane podczas kampanii wyborczej, srogo się zawiódł. Widać z tego, że przygotowane ustawy albo nie były dopięte, albo pojawiło się wiele niejasności związanych z ich ewentualnym wejściem w życie. No cóż, trzeba jednak dokładnie zobaczyć, na czym się stoi. Jeśli jest się opozycją, nie jest to do końca możliwe. Poza tym widać wyraźnie, że w pewnych obszarach nowa ekipa bierze pod uwagę to, co mówią o proponowanych zmianach na przykład ci, których te zmiany mają dotykać. Tak jest choćby w przypadku podatku od sieci handlowych. Wygląda na to, że z pomysłu uzależnienia jego płatności od powierzchni sklepu, 250 metrów kwadratowych, zrezygnowano na rzecz wielkości przychodów. I to jest dobra informacja.
Jest zapewne i tak, że kampania kampanią, a realia realiami. Czyli, mówiąc wprost, z niektórymi pomysłami będzie po prostu kłopot. Bo są albo za drogie, albo trudne do realizacji z jakichś innych, realnych powodów.
Osobiście cieszę się z tego, że w na przykład kwestii podwyższenia kwoty wolnej zdecydowano się na rozwiązanie bardziej bezpieczne. Przynajmniej na to wskazują obecne zapowiedzi. Czyli wprowadzanie tego rozwiązania odbędzie się w kilku krokach. Jak już kiedyś pisałem, zaczynając od relatywnie niewielkiej zmiany, będziemy wiedzieli, jak mocny efekt mnożnikowy będzie zmianom towarzyszył. A zatem będzie to bezpieczniejsze dla budżetu.
Widzimy także wyraźnie, że w kwestii najdroższych pomysłów, czyli podniesienia kwoty wolnej i dopłat na dzieci, rząd próbuje ograniczyć grono osób korzystających z nowych rozwiązań. Zderzenie z rzeczywistością jest bowiem bolesne – skądś trzeba wziąć na nie pieniądze. A zatem powtórzę to jeszcze raz: najpierw działania, które spowodują zwiększone przychody, na przykład ograniczenie przekrętów VAT‑owskich, a potem wydawanie tego, co się dodatkowo znajdzie.
Jednak jest coś, co mnie trochę niepokoi, a mianowicie brak konkretów w kwestii wspierania polskiej gospodarki. Na razie jesteśmy bowiem na poziomie haseł. Pomagać eksporterom, małym i średnim firmom itd. itp. Ale w jaki sposób, na razie tego nie wiem. Może się czepiam, w końcu rząd funkcjonuje dopiero kilka tygodni, ale myślałem, że zarys programu w tym obszarze jednak będzie zaprezentowany dość szybko.
Najdynamiczniej rozwija się temat reformy emerytalnej, projekt został bowiem przygotowany wcześniej w kancelarii prezydenta. Ale tu wszystko już zostało powiedziane, choć zgodności w jego ocenie nie ma. Politycy różnych opcji przedstawiają totalnie rozbieżne wyliczenia i interpretacje tego, co się może wydarzyć, bo są politykami. Gorzej, że podobnie jest z ekspertami. Po części wynika to z tego, że, niestety, co raz więcej ekspertów ujawnia swoje sympatie polityczne. Jednak głównym powodem są założenia i prognozy. Dotyczą one długiego czasu – kilkudziesięciu lat, więc niestety będą się sporo różnić, bo wiele w tym czasie może się wydarzyć. Można jednak podsumować tę część następująco: zmiany w emeryturach w najbliższych latach nie stanowią jakiegoś dramatycznego obciążenia dla budżetu. W długim okresie albo będzie trzeba wprowadzić kolejne zmiany ustawy, albo dramatycznie spadnie wysokość emerytur, albo znajdziemy jakieś cudowne źródło finansowania Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
To na razie tyle. Czekamy na szczegóły dalszych działań.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze