5% VAT na żywność

0
Marek Zuber
REKLAMA

No i stało się. VAT na żywność wraca do poziomu wyjściowego. Będzie relatywnie drożej, to jasne, ale o ile i kiedy to już wcale nie są proste pytania.
Potężny wzrost inflacji, który zaczął się w roku 2021, a w 2022 dostał dodatkowy impet wynikający z eskalacji wojny za naszą wschodnią granicą, skłonił ówczesny rząd do wprowadzenia działań osłonowych. Dokładnie określono je jako tarczę antyinflacyjną. Przyblokowano wzrosty cen gazu i prądu oraz obniżono VAT na część produktów żywnościowych, sporą część dodajmy, z 5% do zera. Wszystko po to, żeby inflacja była jednak trochę niższa.
I była. Szacuję, że w szczycie wzrostu cen żywności, gazu oraz surowców używanych do produkcji prądu w Polsce, czyli przede wszystkim węgla, cała tarcza zmniejszyła inflację przynajmniej o trzy punkty procentowe. Rekordowy poziom osiągnęliśmy w lutym 2023 roku i było to 18,4%. Czyli gdyby nie tarcza, przekroczylibyśmy 20% i to bardzo wyraźnie.
Ale tarcza miała też swoje konsekwencje. Pisałem o tym wtedy, kiedy ją opracowywano.

Pierwsza to oczywiście sytuacja budżetu. Tarcza to albo niższe wpływy bezpośrednio do kasy państwa, albo mniejsze dochody spółek energetycznych czy gazowych. Czyli mniej zapłaconych podatków i mniej środków potrzebnych na inwestycje. Mówimy tu o grubych miliardach złotych. Druga to coś, co można nazwać psychologicznym efektem zdeptanej kulki plasteliny. Owszem, inflacja w szczycie była niższa, ale wycofanie się z tarcz – a kiedyś przecież do tego musi dojść – ją podbije. Czyli w świadomości ludzi dłużej będzie ona podwyższona. Bez tarczy i tak byłaby w tym samym miejscu. Ale nie byłoby po drodze efektu dodatkowego wzrostu. Choć jeśli poczekamy aż do momentu trwałej stabilizacji inflacji na niskim poziomie, mniej osób się tym przejmie.

No i właśnie ten efekt rozdeptanej kulki plasteliny za chwilę zaobserwujemy. Oto bowiem rząd podjął decyzję, by wrócić do wyjściowego poziomu VAT na żywność. Czyli do 5%. No to zastanówmy się, dlaczego akurat teraz i jakie będą tego konsekwencje dla nas?
Dlaczego teraz? Z dwóch powodów. Pisałem już parę razy, że inflacja na początku 2024 roku spadła i jeszcze przez chwilę spadać będzie. W lutym osiągnęła ona 2,8%. Czyli jesteśmy praktycznie w tzw. celu inflacyjnym. Mamy inflację taką, jaką chcemy mieć. Tak, dokładnie chcemy mieć 2,5%, ale z możliwymi odchyleniami o punkt procentowy. Czyli między 1,5% a 3,5%. W marcu pewnie będziemy już bezpośrednio w celu, może nawet poniżej. A zatem jest super! No niby jest. Ale nie do końca. Problem w tym, że niestety w celu jesteśmy póki co tylko na chwilę. Nie będę się teraz nad tym dłużej rozwodził, bo rozwodziłem się w poprzednim felietonie.

REKLAMA (2)

Nie zmienia to faktu, że dynamika wzrostu cen spadła, a jak spadła, to z tarczy (przynajmniej z części tarczy) można zdaniem rządu zrezygnować. Powrót VAT do 5% podbije inflację o ok. punkt procentowy. Czyli jeśli w kwietniu spadłaby jeszcze bardziej, co możliwe, załóżmy do 2%, to teraz będzie mniej więcej 3%. A zatem dalej jest super. Przynajmniej tak to można marketingowo sprzedać. W praktyce nie zmieni to faktu, że potem inflacja zacznie rosnąć i urośnie o punkt procentowy bardziej, niż by urosła, gdyby zostawić VAT na poziomie zero. I może dlatego w drugiej połowie roku będzie na przykład 7% a nie 6%.

REKLAMA (3)

Oczywiście tu jest jeszcze jedna kwestia, czyli same ceny żywności. Ze względu na sytuację na rynku trudno je dzisiaj prognozować. Jak zakładam, generalnie w tym roku poważnych wzrostów nie będzie. Ale producenci próbują mówić o zupełnie innych scenariuszach. Jeśli mam rację, to gdy coś teraz kosztuje 10 złotych, to z VAT na poziomie 5% będzie kosztowało 10 złotych i 50 groszy. Jeśli nie byłoby wycofania z tarczy w kwietniu, a cena tego produktu by się utrzymała np. do października, to powrót VAT do 5% dałby wtedy taki sam efekt. Choć sama inflacja będzie zapewne w październiku dużo wyższa. Wszystko dlatego, że żywność stanowi trochę powyżej jednej czwartej koszyka. Pozostała część koszyka podrożeje prawdopodobnie bardziej.

Drugi powód powrotu VAT do 5% to już teraz kwestie budżetowe. Kasa państwa jest naprawdę mocno napięta i każdy miliard złotych ma znaczenie. Im szybciej VAT zostanie przywrócony, tym z tego punktu widzenia lepiej. Naszym kosztem oczywiście.
No to jeszcze druga kwestia: jak to się na nas przełoży? Tu sprawa jest prosta. Będzie relatywnie drożej. Piszę „relatywnie”, bo może być tak, że coś akurat potanieje i zostanie objęte wyższym VAT. W sumie cena nie musi być wyższa. No, ale generalnie będzie drożej. O ile i czy od razu? Na to pytanie dokładnie nie odpowiem. Mamy bowiem małą wojenkę handlową na rynku między dwiema wielkimi sieciami, może zatem być tak, że przynajmniej część wyższego VAT sklepy wezmą na siebie. Albo wydłużą okres jego wpływu na cenę, czyli nie od pierwszego kwietnia ceny wzrosną o 5%. A czy mogą wzrosnąć wcześniej? Raczej nie, jeśli już, to w ograniczonym zakresie. Sklepy będą miały przecież winowajcę wyższych cen, czyli rząd, który wycofuje się z tarczy antyinflacyjnej. Wcześniejsze podwyżki trudno by było uzasadnić.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze