Stefan Niesiołowski: Donald Tusk w Ameryce

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Wizyta premiera Polski (która potrafiła wyzwolić się od autorytarnego, nacjonalistycznego reżimu) odbyła się w 25. rocznicę przyjęcia Polski, Czech i Węgier do NATO, co miało wymiar polityczny i symboliczny. W naszej części świata, a szczególnie w Polsce, symbole mają olbrzymią wartość, często zastępowały realną politykę. Walka o symbole stanowiła siłę oporu wobec narzucanych naszemu narodowi opresyjnych reżimów. Nie zajmuję się pobytem w Ameryce p. Dudy, w najmniejszym też stopniu nie podzielam entuzjazmu, jaki wywołało wspólne stanowisko premiera i w/w w kwestii bezpieczeństwa i wojny na Ukrainie oraz związanych z tym spraw. Dla mnie potwierdziła się przedziwna zdolność p. Dudy do kompromitowania się na każdym kroku i to prawie zawsze, gdy otwiera usta. To uwielbienie samego siebie i wypisana na twarzy radość z powodu przemawiania, przedziwna zdolność zamieniania nawet słusznych i prawdziwych, potrzebnych stwierdzeń w banały. Pomysł, aby każdy kraj NATO przeznaczał 3% PKB na obronę (Polska przeznacza 4%, minimum wydaje się 2%, to zaproponujmy 3% krakowskim targiem) jest na miarę małego Jasia bawiącego się w wojnę. Myślę, że można spuścić kurtynę miłosierdzia nad człowiekiem, którego wymyślił Kaczyński i któremu w dużym stopniu zawdzięczamy trudności odbudowywania demokracji oraz pozostawienie zabetonowanych reliktów dyktatury.

25 lat temu nasz kraj został przyjęty do sojuszu NATO. 12 marca to data symboliczna i to podwójnie. Tego dnia w 1947 roku prezydent Harry Truman w swoim przemówieniu w miejscowości Independence, w stanie Missouri, ogłosił powstanie NATO i jednocześnie doktrynę powstrzymywania komunizmu. Truman, nazywany pogromcą komunizmu, był politykiem stanowczym, chociaż ostrożnym, czego dowiódł przeciwstawiając się ekspansji komunizmu w Korei. Wydawało się, że zadeklarowana wówczas polityka jest dla Ameryki niepodważalna i dlatego wstąpienie Polski do NATO to jedno z najważniejszych i najradośniejszych wydarzeń w najnowszej historii Polski. Spełniło się nieziszczalne – wydawać się mogło – marzenie mojego pokolenia. Składała się na nie walka wielu ludzi – od oporu w czasie i po II wojnie do protestów przeciwko komunistycznemu zniewoleniu, poprzez pracę na rzecz rozwoju i budowania własnego suwerennego państwa. Zakładając w połowie lat sześćdziesiątych XX wieku podziemną antykomunistyczną organizację, znaną jako „Ruch”, nie marzyłem, że jej program odzyskania wolności przez Polskę spełni się już za mojego życia. O przystąpieniu Polski do NATO mógł wówczas mówić chyba tylko wariat? Decydująca była rola demokratycznej opozycji i NSZZ „Solidarność”, która doprowadziła do wyborów 4 czerwca i odzyskania niepodległości. Powstała porównywalna do tej po I wojnie koniunktura, która umożliwiła odzyskanie pełnej niepodległości przez kraje Europy Środkowo-Wschodniej, powstanie Ukrainy, Białorusi i kilku innych państw. Po 20 latach Putin podjął działania zbrojne, mające na celu odbudowanie rosyjskiej strefy wpływów mniej więcej w granicach Związku Sowieckiego. Oznacza to konfrontację z Zachodem, przede wszystkim Stanami Zjednoczonymi i krajami atakowanymi przez Rosję, głównie z Polską. Sojusz polsko-ukraiński, leżący w elementarnym interesie Polski i będący racją istnienia Ukrainy, jest też jednym z elementów pokoju w Europie. „Władimir Putin odpowiedział na ukraińską rewolucję wojną i krwawą agresją. To dzięki tej rewolucji Ukrainki i Ukraińcy przekonali się, że mogą w końcu nie tylko wyrwać się z kolonialnej zależności od Moskwy, ale także, że wiedzą, jak to zrobić”. (Edwin Bendyk, „Przebudzenie na Majdanie”, „Polityka”, 21-27.02.2024 r.). O zbrodniach Putina i odpowiedzialności za śmierć kobiet i dzieci na Ukrainie – z winy politycznych kalkulacji popychadeł Trumpa w Partii Republikańskiej – przypomniał polski premier. To, co dzieje się obecnie w Ameryce, stawia pod znakiem zapytania racjonalność amerykańskiej polityki i samą istotę Paktu Północnoatlantyckiego, chociaż uważam, że w Ameryce znajdzie się wystarczająco dużo racjonalnie myślących ludzi, aby powstrzymać falę nacjonalistycznego i religijnego szaleństwa, jakiejś recydywy wojny domowej i Ku Klux Klanu. Wizyta Donalda Tuska w Waszyngtonie jest jednym z elementów polityki polskiej, polegającej na umacnianiu Unii Europejskiej i sojuszu z Ameryką. Warszawa nie jest już miejscem, gdzie nacjonalistka nienawidząca demokracji, p. Le Pen, obwożona jest „na kogutach”, a przyjaciel Putina, autokrata Orban, witany jest jako przyjaciel. Dlatego twierdzenie o jakiejś jedności poglądów Donalda Tuska i p. Dudy jest warte mniej więcej tyle samo, ile zapewnienia tego ostatniego o dobrych intencjach Donalda Trumpa oraz członkostwo w Unii i NATO Węgier p. Orbana.

REKLAMA (3)

Zaczęła się łatwa do przewidzenia walka p. Dudy o własną politykę zagraniczną, czyli obsadzanie ambasad pisowskimi lizusami. „PiS przerobiło MSZ na fabrykę synekur, ciepłych posad dla swoich. W czasach PiS MSZ stało się jedynie fasadą. Sprawy europejskie i Polonii przeszły do kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Politykę bezpieczeństwa prowadziło Ministerstwo Obrony Narodowej, politykę wschodnią służby specjalne. Domeną prezydenta były kontakty z USA i ONZ. MSZ z czasów PiS kojarzy się z wojenkami z Unią Europejską i aferą wizową. No i z gromadą ludzi, którym załatwiono wyjazdy na zagraniczne placówki”. (Robert Walenciak, Piotr Janicki, „Dyplomacja po PiS”, „Przegląd”, 11-17.03.2024 r.). Służba dyplomatyczna, tak jak cała Polska, została zdemolowana. Miała miejsce czystka personalna, polegająca na wyrzucaniu z pracy ludzi, którzy nie gwarantowali służalczości i dyspozycyjności wobec PiS-u, reszta była drugorzędna, bez znaczenia. Szczególnie brutalnie pisowski reżim traktował ludzi podejrzewanych o sympatię do Bronisława Geremka. W najgorszym komunistycznym stylu decydowała partyjna legitymacja, służalczość i nienawiść do ludzi, którzy ośmielili się mieć własne zdanie, albo nie daj Boże współpracowali z prof. Geremkiem. Jeden z najwybitniejszych polityków wolnej Polski, Bronisław Geremek, jest dla nacjonalistycznego, autorytarnego reżimu znienawidzonym symbolem tego wszystkiego, czego nienawidzi PiS. Nieuctwo i lizusostwo to podstawowe kryteria doboru kandydatów do pisowskiej dyplomacji i obecnie p. Duda zapowiedział, że „nie pozwoli” na odwołanie swoich ludzi. Szykuje się kolejna odsłona walki o wolną Polskę. Mam nadzieję, że minister Sikorski, co już zapowiedział, nie ulegnie przed marsowymi minami i pogróżkami p. Dudy, a także jego współpracownikami, którym wydaje się, że są wielkimi ludźmi i rasowymi dyplomatami, a p. Mastalerek jednocześnie Metternichem i Talleyrandem. P. Dudę należy ignorować, podobnie jak jego twory: KRS, pseudotrybunał itp. Proponuję też nie zwracać uwagi na „weta” p. Dudy, szczególnie w obszarze praworządności i praw kobiet. Najlepiej nie przyjmować do wiadomości działań tego zasłużonego dla niszczenia demokracji i praworządności, pisowskiego aparatczyka.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze