Te „protokoły” – co zostało wielokrotnie potwierdzone i opisane – to zwyczajna fałszywka, spreparowana przez carską Ochranę, rzekome uzgodnienia żydowskich przywódców planujących rządy nad światem i podporządkowanie sobie ludzkości. Głupia, prymitywna fałszywka, w dodatku sporządzona przez instytucję, która miała chronić panującą w Rosji dynastię i żałośnie zawiodła. Dopuściła do zdobycia władzy w Rosji przez grupę fanatyków i zbrodniarzy, którzy nie dość, że wymordowali carską rodzinę, to jeszcze ustanowili ludobójczy system, który rozlał się po świecie i doprowadził do wymordowania w samej Rosji ok. 50 milionów ludzi. Tak więc, chociaż sama Ochrana nie okazała się skuteczna, to „protokoły” rozpętały falę antysemityzmu na całym świecie i doprowadziły do wielu straszliwych zbrodni. Są dowodem na to, że brednia, prymitywne kłamstwo, fanatyzm i zaślepienie mogą być trudne do wykorzenienia, potrafią oddziaływać na świadomość społeczną, politykę, emocje, ludzkie decyzje.
Patrząc na fanatyków warto pamiętać, jak kłamstwo i głupota mogą organizować społeczne emocje. Oglądając i słuchając pisowskich lizusów i skarlałego intelektualnie oraz moralnie wodza tej zapyziałej partii, przychodzi na myśl całe zło, jakie w historii wyrządziły fanatyzm, głupota, zacofanie. Pisowska szczujnia, powtarzając kłamstwa o Tusku jako agencie niemieckim, w niczym nie różni się od antysemitów powtarzających brednie o Żydach, którzy rządzą światem. Dziś, zgodnie ze znanym stwierdzeniem Karola Marksa, że historia powtarza się jako farsa, kłamstwo ma charakter propagandowej bredni w organach takich tuzów pisowskiej propagandy, jak Sakiewicz, Karnowski, Ogórek, Rachoń itd. Kłamstwo o niemieckim agencie Tusku, PO jako partii narodowej zdrady i PiS-ie jako partii patriotów i obrońców wiary jest wyznaniem wiary nieuków, złodziei i fanatyków, którzy rządzili Polską przez osiem lat i kradli w bezwstydny sposób. Tak jak naiwnością i głupotą byłoby przekonywać nazistów, że Żydzi nie są winni niemieckich nieszczęść, tak samo przekonywanie komunistów w Związku Sowieckim, że Stalin nie był obrońcą wolności i pokoju, ukochanym wodzem narodu, ale krwawym tyranem, mordercą i satrapą. Ludzie, faszerowani pisowską ideologią, są takimi samymi fanatykami jak wyznawcy zorganizowanych ideologii XX wieku. „System autorytarny musi wytwarzać instytucjonalną bezkarność i nieprzejrzystość. Po to jest potrzebne przejęcie prokuratury, sądów, mediów, także agresywna polaryzacja, ukazywanie demokratycznej opozycji jako zdrajców realizujących obce interesy. Autokraci nie mają wspólnej ideologii, ale cele: dążenie do niekontrolowanej dożywotniej władzy – politycznej, ideologicznej, finansowej. Ich znakiem rozpoznawczym jest zwykle atakowanie „Zachodu”, oskarżania go o szerzenie zepsucia, ateizmu, imigracji, o chęć dominacji gospodarczej – wypisz wymaluj, cytaty z ostatnich przemówień Kaczyńskiego, ale też każdego z liderów europejskiej populistycznej międzynarodówki” (Jerzy Baczyński, „Lekcja Raciborza”, „Polityka”, 18-24.09.2024 r.).
Odmóżdżenie najczęściej idzie w parze z głoszeniem nacjonalistycznych i rasistowskich poglądów oraz popieraniem dyktatorów i różnego rodzaju fanatyków. Odmóżdżeni są antyszczepionkowcy, przeciwnicy teorii ewolucji, którzy nie uznają oczywistych prawd, że ziemia istnieje ok. 5 mld lat, a życie ok. 3 mld, a nie kilka tysięcy, człowiek (Homo sapiens) żyje ok. 300 tys. i pochodzi od zwierzęcych przodków, nie mówiąc o takich dziwakach jak płaskoziemcy, reptilianie i popierający Trumpa wyznawcy tzw. głębokiego państwa, czyli ukrytej konspiracji, która rządzi Ameryką. Bardzo to podobne do protokołów mędrców Syjonu i pisowskich teorii o spiskach okrągłego stołu, Magdalenki i zamachu smoleńskim. Rządy PiS to z jednej strony rządy otumanionych propagandą wyznawców, a z drugiej niekontrolowana i bezkarna władza nomenklatury, traktującej Polskę jako obszar eksploatacji i wyzysku. „Zorganizowana grupa przestępcza? Państwo mafijne? Kaczyński jako ojciec chrzestny? Dziś to są publicystyczne określenia, ale przecież niewyssane z palca. System rządził się swoją logiką, miał swoje siły napędowe i miał wodza, który o wszystkim decydował. Dlaczego więc mamy szarpać płotki, jakieś urzędniczki, a ten, który za wszystko odpowiadał udaje, że go przy tym nie było? (…) Jarosław Kaczyński zbudował system, w którym zdemontowany został trójpodział władzy i w którym Sejm, rząd, urząd prezydenta, Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy, KRS, NBP, spółki skarbu państwa – wszystko to znalazło się pod jego kontrolą. Uczynił to najzupełniej świadomie” (Robert Walenciak, „Robił, co chciał”, „Przegląd”, 23-29.09.2024 r.). Jest irytujące, gdy po raz kolejny podejrzewany o gigantyczną korupcję, co jest solidnie udokumentowane, współpracownik Ziobry, dystyngowany numerariusz z Opus dei, nie idzie do więzienia, a aresztowane są jakieś urzędniczki, gdy śmiesznie niską kaucję ma wpłacać milioner, a być może miliarder Czarnecki, a już zupełnie groteskową jego urocza małżonka. I jak długo w przestrzeni publicznej będą brylować takie gwiazdy reżimu, jak: Morawiecki, Gliński, Macierewicz, rycerze szczujni: Kurski, Ogórek, Królikowska-Avis (która z powtarzania kłamstw na temat mojego rzekomego donoszenia na kolegów uczyniła przepustkę do PiS-u i sposób na zaistnienie w mediach), Holecka, Rachoń i inni. Czy nadal w togi przebierać się będzie wybitny prawnik i bezstronny sędzia, p. Piebiak, a w imieniu Rzeczpospolitej surowych kar żądać będą panowie Mariusz Jaworski i Sebastian Mrowiński, którzy domagali się dla mnie za niepopełnione przestępstwo 2,5 roku bezwzględnego więzienia, co w moim wieku oznaczałoby najpewniej zamęczenie.
Ale jeszcze bardziej irytująca jest bezczynność wolnej Polski wobec podpalającego nasz kraj i rozpętującego wojnę domową Jarosława Kaczyńskiego. Jak długo ten osobnik nie dostanie nawet wezwania do prokuratury, aby usłyszeć zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, która zorganizowała zamach na demokratyczny ustrój Polski? I jak długo immunitetem cieszyć się będzie p. Morawiecki, aby mógł być przesłuchany w sprawie przestępstw popełnianych przez jego najbliższych współpracowników, o których musiał wiedzieć, albo być zapytany o wybory kopertowe, które kosztowały ok. 70 mln złotych, albo o działki, które dziwnie tanio i łatwo nabywał a drogo sprzedawał, bo w międzyczasie bardzo podrożały? I jak długo takie persony, jak p. Gliński, będą jako szanowni profesorowie troszczyć się o fortepian rzekomo Paderewskiego i generalnie o losy polskiej kultury i narodowego dziedzictwa rozumiane jako spełnianie pisowskich zachcianek. I jak długo mamy tolerować pisowskie resztówki do niczego nieprzydatne, będące przystanią dla różnych pisowców, jak: IPN, TK p. Przyłębskiej, KRRiT, NBP, KRS, kancelaria p. Dudy itp.?
Ale są i dobre wiadomości. Zapowiadane są cięcia właśnie w tych pisowskich resztówkach. Premier zapowiedział, że będzie przekonywał posłów do cięć wydatków w tych instytucjach tak, aby skutki były odczuwalne dla ofiar powodzi. To nawet ok. 200 mln złotych. Na posiedzeniu rządu mówił, że ludzie pytają, dlaczego rząd nie dokonuje cięć w budżecie IPN, kancelarii prezydenta, KRRiT, NBP, a minister Domański podał nawet konkretne kwoty, np. zmniejszające budżet IPN o 56 mln zł, KRRiT o 55 mln zł itd. Zawsze coś. Ja sam wielokrotnie pytałem w różnych miejscach, dlaczego rząd finansuje tak hojnie pisowskich szkodników i miejsca, gdzie pachołki Kaczyńskiego znaleźli luksusowe gniazdka za nasze pieniądze?
I jeszcze taki drobiazg: redaktor Wojciech Szacki, którego felietony regularnie czytam i z którym prawie zawsze się zgadzam, napisał, iż „W PiS mawiało się, że gdyby nastał koniec świata, ci, co ocaleli, powinni kierować się ku tratwie Ryszarda Czarneckiego, bo on przetrwa wszystko”. Otóż tego nie powiedział żaden PiS, ale ja jestem autorem żartu, że gdybym był na Titanicu, to szukałbym w lodowatym oceanie Ryszarda Czarneckiego, bo miałbym wówczas szansę, że deska albo tratwa przypłynie.




















