Duda zagrzmiał

1
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

I to jak zagrzmiał, jak Zeus gromowładny. Wszedł na sejmową mównicę, jak zawsze w doskonałym humorze i ze znakomitym samopoczuciem przeprowadził w swoim mniemaniu druzgocącą krytykę zdradzieckiego, nieudolnego i podłego rządu Donalda Tuska i samego Tuska. Był też w oczach pisowców rasowym mężem stanu, wielkim politykiem, wybitnym przywódcą. Okazał się po raz kolejny pisowskim lizusem, uzależnionym od kilku ciepłych słów – czy choćby zauważenia, że go poznaje – ze strony Kaczyńskiego. W wywiadzie kilka dni przed wyborami Donald Tusk deklarował: ”… wiarę w to, że choćby z oportunizmu, po odsunięciu PiS od władzy zmieni się nastawienie prezydenta Dudy. Z tej kohabitacji kompletnie nic nie wyszło, więc Tusk musi jeszcze raz przypominać i przekonywać, że dzisiejszy stan przejściowy nie odbiera wagi tamtemu zwycięstwu, uzmysławiać, co by się stało, gdyby Kaczyński dostał trzecią kadencję” (Jerzy Baczyński, Mariusz Janicki, „Idziemy dalej”, „Polityka”, 9-15.10.2024 r.). Oglądając na mównicy Dudę i mlaskającego z zadowoleniem Kaczyńskiego trudno nie myśleć, jak to dobrze, że oni już nie rządzą Polską, że mają jeszcze w rękach tylko mizerne resztówki pisowskiego państwa, ale to wszystko. Owszem, mogą zatrudnić Kempę, Kropiwnickiego, Sobonia i Nawrockiego, wygłaszać swoje mądrości ustami Mastalerka, Paprockiej i Dery oraz szczujni, która ma pretensję, że nie jest nazywana dziennikarzami, ale to z grubsza wszystko.

Okazało się, że bezczelność Dudy nie ma granic, bo w projekcie budżetu jego kancelaria zażądała dodatkowych 3 mln złotych na podróże i etaty. Już się chyba dosyć najeździli i dosyć osób zatrudnili, dlatego mam nadzieję, że ludzie, od których to zależy, podejmą decyzję, aby budżet przeróżnych trutni i szkodników w NBP, KRRiT, IPN, kancelarii Dudy i innych tego typu instytucjach ograniczyć do niezbędnego minimum. Podobnie bezczelny był ten passus orędzia Dudy, w którym domagał się „przepraszania” przez premiera Tuska za to, że PO nie poparła szczucia przez Kaczyńskiego i jego klikę na uchodźców oskarżanych w przedwyborczych spotach o gwałty, morderstwa, przestępstwa kryminalne, a nawet pedofilię i zoofilię. Dodatkowo budująca była mimika Dudy, podbródek uniesiony do góry a’ la Duce, marsowe miny, groźnie zawieszany i modulowany głos, dłuższe przerwy oraz zapewnienia, że on „nie pozwoli”, „nie odda”, „nie cofnie się” i w ogóle jest odważny, waleczny i przenikliwy. Jak świat musi nam zazdrościć takiego wspaniałego prezydenta. Myślę, że naoglądał się archiwalnego filmu z wystąpieniem ministra Becka 5 maja 1939 roku i był tym razem Józefem Beckiem? Ile racji miał jeden z genialniejszych biskupów, gdy mówił, że Kaczyński to dar od Boga, a rządy pisowców to „zmartwychwstanie Polski”?

Bardzo żałuję, że podczas wspaniałego i porywającego wystąpienia p. Dudy w odpowiednio godnym miejscu nie siedziała urocza pierwsza dama i ze swoim czarującym uśmiechem, odpowiadając na ukłony i pozdrowienia licznych wielbicieli, prezentując to, co obok p. prezydenta, rasowego męża stanu, ma najlepszego do zademonstrowania odrodzona Polska, nasza odzyskana demokracja i polski parlamentaryzm. Nigdy nie przypuszczałem, przebywając w obozie internowanych w Jaworzu koło Drawska razem z przesympatycznym młodym poetą z Krakowa Julianem Kornhauserem i wypełniając dłużący się czas grą z nim w szachy oraz dyskusjami o literaturze, że mam przyjemność poznać ojca przyszłej prezydentowej.

REKLAMA (2)

„Jeśli przegramy wybory prezydenckie, to przegramy wszystko – to jeden z takich dość oczywistych wniosków. Tusk, idąc do wyborów, wiedział doskonale, że nie będzie łatwo wyważać drzwi, które PiS zaryglowało od środka i zabezpieczyło, przesuwając do nich najcięższą komodę. Nie sądził chyba jednak, że będzie aż tak trudno. Przede wszystkim chodzi o dogadanie się z Andrzejem Dudą… Dość szybko okazało się, że prezydent wciąż wierzy, że w zamian za parę słów uznania od prezesa PiS nie zamierza Tuskowi niczego ułatwiać, a przynajmniej nie utrudniać. To, że nie podpisze żadnych zmian w wymiarze sprawiedliwości, jest w tej chwili bardziej niż oczywiste” (Dominika Długosz, „Niezastąpiony Donald”, „Newsweek”, 14-20.10.2024 r.).

REKLAMA (3)

Całe przerywane owacjami na stojąco i burzą pisowskich oklasków przemówienie Dudy było atakiem na rząd i personalnie na premiera, żałosną próbą wyłuskania PSL z koalicji rządowej. Nie przeszkadzało Dudzie demolowanie (z jego istotnym udziałem) przez PiS wymiaru sprawiedliwości. Dyspozycyjni, partyjni, jawnie stronniczy że aż śmieszni sędziowie, jak Muszyński, Pawłowicz, Przyłębska, Piotrowicz, Piebiak, prokuratorzy, którzy ścigali wyłącznie przeciwników reżimu, a gwarantowali bezkarność skorumpowanym dygnitarzom partii rządzącej, policja polityczna, partyjna szczujnia w mediach, korupcja w ministerstwach, spółkach, fundacjach, która miała zapewnić reżimowi rządy w nieskończoność. Skłócenie z Unią, ukrywanie wydatków budżetowych, obsadzanie wszystkich istotnych stanowisk aparatczykami i przekupnymi, ograniczonymi dygnitarzami. To wszystko, co spychało nasz kraj na margines Unii i czyniło pośmiewiskiem, dla p. Dudy nie istniało. Jedyny problem to niedemokratyczny i zły pod każdym względem rząd Donalda Tuska, a przede wszystkim sam premier, w dodatku o niejasnych afiliacjach do wywiadu rosyjskiego i niestawiający się tak jak patriotyczny PiS wrogim Niemcom.

Wybory prezydenckie w Polsce wpisują się w kampanie wyborcze w innych krajach europejskich. Na razie wygląda na to, że nacjonalistyczna fala trochę opada. Na Litwie nie stało się nic, co byłoby potwierdzeniem wzrostu populizmu i szowinizmu. Oczywiście to tylko jeden z niewielu, ale jednak zwrot w dobrym kierunku. Decydujące będą wybory w landach niemieckich, gdzie od powstrzymania fali neonazizmu zależy w dużym stopniu klimat polityczny w całej Unii. Ale najważniejsze są oczywiście wybory w Ameryce, gdzie decydować się będą na dłuższy czas losy nie tylko Ameryki. Fala trumpizmu – czyli mieszaniny nacjonalizmu, rasizmu, idiotyzmu i fanatyzmu – powolutku opada, ale nie w takim stopniu, abyśmy mogli mówić, że sprawa jest rozstrzygnięta. Teraz widać, jak dobrze się stało, że prezydent Biden nie kandyduje i Trump nie może demonstrować tej typowej dla prostaków pychy wymieszanej z głupotą i prostactwem. Tak widzi to redaktor naczelny „Polityki”, Jerzy Baczyński: ”Kongres w Przysusze, trzy dni przed rocznicą wyborów 15 października, trzy tygodnie przed amerykańskimi wyborami. To nie jest mowa wiecowa w stylu Trumpa (od którego prezes PiS wydaje się zresztą dużo starszy), to pełen dygresji wykład dla działaczy, ideologiczna instrukcja na początek kampanii prezydenckiej. W sumie brzmi jak lokalna wersja trumpizmu. Jest o wyborach niesprawiedliwie przegranych w wyniku gigantycznych kłamstw i oszustw przeciwników oraz o nadchodzącym rewanżu. Własne rządy nazywane są ‘złotą epoką’, a powrót do władzy obozu patriotycznego to warunek, aby Make Poland Great Again. Jeśli przegramy to koniec Polski (Ameryki), ‘zabiorą nam wszystkie prawa’. Kto zabierze? Liberalno-lewicowe elity. Niszcząc nasze tradycje, wiarę, Kościół, rodzinę, rolnictwo, walutę, odrzucając ‘naszą demokrację’ i praworządność” („Zduraczenie”, „Polityka”, 16-22.10.2024 r.).

Jest to rozumowanie typowe dla wszystkich dyktatur i totalitarnych reżimów. Tylko one mają moralną legitymację do sprawowania władzy. I zawsze to zagrożenie ze strony jakichś obcych, ciemnych, spiskujących przeciwko najlepszym na świecie rządom i ludziom, złowrogich elit. Kiedyś to byli Żydzi, kułacy, ziemianie, inteligencja, kapitaliści, ale mechanizm był taki sam. Tylko my mamy prawo do sprawowania władzy, tylko my możemy przemawiać w imieniu narodu, a nasi przeciwnicy to podli, źli, zdegenerowani, wysługujący się obcym zdrajcy, niezasługujący na szacunek. Kaczyński nazywał przeciwników różnie, ale zawsze w tych nazwach była pogarda, poniżenie, brak nie tylko szacunku, ale nawet dostrzegania człowieczeństwa. Gorszy sort, elyty, zdrajcy, mordercy, którzy wspólnie z Putinem brali udział w zamordowaniu nieposzlakowanego patrioty i wielkiego męża stanu, Lecha Kaczyńskiego. Przeciwnicy PiS-u nie tylko nienawidzą Polski, ale stosują tortury wobec przeciwników politycznych i popełniają wszystkie możliwe przestępstwa. Dlatego nie należy spodziewać się żadnego złagodzenia języka, ani stylu prowadzenia kampanii. Pisowcy przez osiem lat autorytarnych rządów tak bardzo zasmakowali w skorumpowanej i bezkarnej władzy, że oczekiwanie, iż będą zdolni do uczciwego podzielenia się władzą lub uznania podstawowej reguły demokracji – wszyscy biorący udział w wyborach, wszystkie partie i politycy nie są wrogami państwa i narodu, ale przeciwnikami w rywalizacji o głosy wyborców. Tego nie rozumie Trump, który mówi o fałszowaniu wyborów, zapowiada, że przegranej nie uzna i prezentuje postawę mniej więcej taką, że tylko on ma prawo przemawiać w imieniu Ameryki, Kamala Harris jest w najlepszym wypadku „głupia”, a naprawdę służy „głębokiemu państwu”, czyli ukrytej konspiracji mrocznych sił, wrogich Ameryce. Dlatego przestrzegam przed naiwnością i złudzeniami, że z nimi można się porozumieć. Nie można, a występ p. Dudy był tego kolejnym potwierdzeniem.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze