Wygraliśmy ważne głosowanie, które dało rządowi i całej koalicji czas na spokojne rządzenie i przeprowadzenie potrzebnych reform. Pomysł Kaczyńskiego na rząd techniczny lub inny sposób na dorwanie się do władzy został przekreślony, i co ważniejsze – ośmieszony. Widać nie dość skompromitował ten plan „premier z tabletu”, czyli p. Gliński?
To dużo, ale nie wszystko. Pisowcy będą dalej w każdy możliwy sposób podpalali Polskę, wywoływali niepokoje, prowadzili kampanię szkalowania i zniesławiania premiera oraz ministrów, bo ich racją istnienia jest obalenie demokracji i zaprowadzenie nacjonalistycznego, autorytarnego reżimu. Nic nie straciło na aktualności stwierdzenie, że PiS to zorganizowana grupa przestępcza i dlatego bardzo wielu polityków, w tym prawie większość czołowych ludzi tej partii ma osobisty interes w uniemożliwieniu przeprowadzenia rozliczeń. Pan Nawrocki w Pałacu Prezydenckim może (i z pewnością to uczyni) ułaskawiać skazanych pisowców, ale może to uczynić dopiero po uprawomocnieniu się wyroków, a to trochę potrwa. W dodatku spektakl z wychodzeniem z więzień, skazanych przed niezależnymi sądami, pospolitych oszustów ma swoją cenę polityczną także dla PiS-u. Rozliczenie ośmiu lat okradania i korumpowania Polski, czyli pisowskich rządów, jest moim zdaniem jednym z najważniejszych i najbardziej konkretnym wyzwaniem, przed jakim stoi Donald Tusk. Tak samo jak dojście do władzy w Ameryce Donalda Trumpa było możliwe na skutek bezkarności, jaką zapewnił mu nieudolny (jak widać) amerykański system wymiaru sprawiedliwości, który nie potrafił skazać go za kilkanaście poważnych przestępstw, w tym tak poważnych, jak niepłacenie podatków, składanie fałszywych zeznań, przestępstwa o charakterze obyczajowym, a przede wszystkim podburzanie do krwawego szturmu na Kapitol, w którym zginęło 5 osób.
Brak nie tylko ukarania, ale nawet postawienia zarzutów czołowym politykom PiS-u, w tym samemu Kaczyńskiemu, za łamanie prawa i wprowadzenie autorytarnego, sprzecznego z Konstytucją reżimu oraz gigantyczną korupcję jest moim zdaniem jednym z głównych powodów, dla których musimy oglądać uduchowione oblicze p. Nawrockiego w roli prezydenta RP. Złośliwi mówią, że jeszcze zatęsknimy za Dudą. Trudno mi sobie to wyobrazić. Ale być może mam za słabą wyobraźnię?
Tusk ma świadomość, że rozliczenie przestępców z PiS-u nie może być politycznym odwetem, że musi być dokonane przez niezależne sądy, że musi być zgodne z zasadą praworządności, która w przeciwieństwie do pisowskiego autorytarnego reżimu jest podstawą rządów demokratycznych. „Kiedy przyglądam się rozliczeniom, zawsze stoję przed dylematem, jak uniknąć choć cienia podejrzenia o polityczny rewanżyzm” – trafnie powiedział premier. Demokracja jest wolniejsza niż dyktatura, ale to nie może oznaczać, że jest bezbronna.
Wynik głosowania i sama postawa koalicjantów podczas debaty były znakomite. Teraz chodzi o to, aby tego nie zmarnować przez bezmyślne i szkodliwe wypowiedzi, aby nie obawiać się pisowskiej krytyki, która jest niezależna od tego, co zrobi koalicja, bo pisowców interesuje tylko jej rozpad i dorwanie się do rządów. Dlatego merytoryczna dyskusja z nimi nie ma sensu. Oni mają przekazy dnia, wrzaski i agresję jako sposób na debatę publiczną i kto tego nie rozumie, lepiej żeby nie chodził do mediów. I najgorsze, co mogłoby się stać, to podlizywać się religijnym fanatykom, ustępować propagandzie nacjonalistów, cofać się przed falą populizmu. Uciekać w demagogiczne i nierealne obietnice, w których i tak nie uda się przelicytować pisowców czy Konfederacji, bo oni obiecają każdemu wszystko, bo za nic nie odpowiadają, brakuje im przyzwoitości, obchodzi ich tylko władza i korzyści z niej czerpane. Przyłapani na kłamstwie zaprzeczają i mówią, że nie zostali dobrze zrozumiani, a złapani za rękę odpowiadają – nie moja ręka. Jak już uda im się dorwać do rządów, to zmuszą swoich oponentów do milczenia, a mediami będą kierować wypróbowani aparatczycy, jak Kurski czy Sakiewicz. Tym razem obawiam się, że postarają się zabetonować swoje rządy jak Łukaszenka, na długo, na bardzo długo. Pamiętajmy o tym, bezmyślnie krytykując Donalda Tuska i jego demokratyczne rządy.
Wygraliśmy czas i odepchnęliśmy falę zła i nienawiści, która zalewała nasz kraj. Nawrocki nam nie pomoże, nie miejmy złudzeń. Zobaczymy, co zrobi? Moim zdaniem nie zrobi niczego dobrego dla Polski, tylko dla Kaczyńskiego i PiS-u. A jeśli ktoś uważa, że może po wyborach się zmieni, że warto do niego apelować, spotykać się, liczyć na zrozumienie, bo przecież musi istnieć jakiś jego związek z politycznymi interesami Polski i demokracji w Polsce, to mogę tylko odpowiedzieć znanymi słowami cara Aleksandra, wypowiedzianymi do polskiej delegacji – żadnych marzeń panowie.
Ale co ważniejsze, kim są triumfujący po wyborach prezydenckich polscy nacjonaliści, przeciwnicy obozu demokracji i wolności, którego emanacją jest gabinet Donalda Tuska. To: ”Formacja, która po ośmiu latach złodziejstwa na niebywałą skalę nie zdobyła się nawet na cień refleksji. Nie ma śladu skruchy. Najbardziej pazerni i bezczelni złodzieje są pod ochroną partii. PiS staje w ich obronie. I chce za wszelką cenę sparaliżować sądownictwo i prokuraturę. Zastraszanie i groźby ze strony pisowskiej grupy przestępczej są ostatnią redutą obrony. Przed prawem i sprawiedliwością” (Jerzy Domański, „Pustosłowie patriotyczne”, „Przegląd”, 22-27.04.2025 r.). Jesteśmy w sytuacji, gdy nacjonaliści dążą za wszelką cenę do dorwania się do rządów i będą szkodzić w każdym możliwym miejscu. Mamy tego pierwszy przykład. Nawrocki stwierdził, że nie będzie podpisywał nominacji ambasadorskich w każdym przypadku i zapewnił, że nie podpisze mianowania ambasadorami Bogdana Klicha i Ryszarda Schnepfa. Są to wybitni politycy, znakomicie sprawdzający się w swoich placówkach, a Ryszard Schnepf był ambasadorem w kilku stolicach, między innymi w Hiszpanii, prezentując wysoki poziom kompetencji, kultury politycznej i osobistej, o jakim p. Nawrocki (znany z kibolskich ustawek i innych spraw) może tylko pomarzyć. Dochodzi do pierwszej próby sił pomiędzy obozem wolności a Nawrockim. Otóż, panie Nawrocki, to trudne dla pana do pojęcia, ale to rząd prowadzi politykę zagraniczną, której elementem są nominacje ambasadorskie i pana podpis nie jest do niczego potrzebny. Znakomicie, tak jak do tej pory, Polskę może reprezentować kierownik ambasady. Cofnięcie się wobec szantażu Nawrockiego byłoby błędem i fatalnym precedensem.
Przed nami ponad dwa lata bez wyborów, ale nie będą to lata spokojne. Kaczyński i Nawrocki postarają się, aby takie nie były. Koalicja 15 X nie może sobie pozwolić na wzajemne kłótnie, złośliwości, partyjniactwo i egoizm. Od nas zależy, czy obronimy Polskę. Jesteśmy najszybciej rozwijającym się krajem Unii. Sytuacja ekonomiczna jest dobra, co oznacza możliwość realizacji zapowiedzianych programów społecznych, poprawę warunków życia, realizację inwestycji, wykorzystanie możliwości, jakie daje dostęp do funduszy unijnych. PiS to przede wszystkim agenda Putina, czyli wrogość do Ukrainy, paraliżowanie Unii Europejskiej i polexit. Nie miejmy złudzeń, Unia jako organizacja suwerennych, demokratycznych państw jest przez Putina i jego sojuszników traktowana jako wróg. W tej walce Putin zawsze może liczyć na swojego przyjaciela Trumpa i jego pisowskich klientów. Jest jednak poważny problem, przed którym stoi tracący w szybkim tempie poparcie amerykański prezydent. W 2026 roku odbędą się wybory uzupełniające do senatu i izby reprezentantów. Gdyby poparcie Trumpa topniało w tempie dotychczasowym, to najpewniej grozi mu ze strony demokratycznej większości impeachment, czyli odwołanie, a w konsekwencji zasadnicza poprawa sytuacji w polityce światowej. To uderzenie w Putina i nacjonalizm – pokonamy ich.




















