I co teraz?

0
Marek Zuber
REKLAMA

Mam wrażenie, że nawet część z tych, którzy głosowali za wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, jest zaskoczonych wynikiem referendum. Tak wynika w każdym razie z wielu wypowiedzi i komentarzy. Nie zmienia to jednak faktu, że kierunek został nadany. Czy rzeczywiście dojdzie do wyjścia Brytyjczyków z Unii? Dobre pytanie. Na razie wiemy tyle, że kończy się czas panowania premiera Camerona. Podszedł on do sprawy honorowo i ogłosił koniec swoich rządów, co nie zmienia faktu, że odchodzi na własne życzenie, bo rozpętał burzę, której rozpętywać nie musiał. Ogłoszenie referendum w sprawie pozostania w Unii – w zgodnej opinii komentatorów – nie było bowiem dla niego być, albo nie być, Czasem lepiej nie bawić się zapałkami…
Co będzie z gospodarką brytyjską? Nic nie wskazuje na to, aby się miała ona załamać. Tego typu tezy uważałem i uważam za nadużycie. Albo stawiano je po to, żeby wymusić decyzję Brytyjczyków, albo były one wyrazem braku dokładnej analizy sytuacji. Oczywiście gospodarka odczuje to, co się stało, ale od odczuwania do głębokiej recesji są lata świetlne. Z drugiej strony, jeśli miałoby to rozpocząć proces rozmontowywania Zjednoczonego Królestwa, to reperkusje mogą być poważniejsze. Na pierwszy ogień idzie Szkocja, której przywódczyni już zapowiada możliwość powtórzenia referendum w sprawie uniezależnienia się od rządu w Londynie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Tym bardziej, że powstała inicjatywa, aby Londyn, jako aglomeracja, jednak w UE pozostał….
Na razie samo wyjście może być jednak problematyczne, jest bowiem wiele możliwości blokowania tego procesu. I z pewnością szybko się on nie skończy. No a nawet jeśli do wyjścia z UE dojdzie, to pozostaje pytanie o kształt przyszłych relacji Wysp z Unią. Mamy zatem same pytania…
Ale jeszcze więcej pytań dotyczy samej UE. Czy się rozpadnie, czy wykorzysta szanse na reformy? W jakim kierunku one pójdą? Czy UE stanie się monolitem, czy grupą bardziej niezależnych państw, kierujących się jednak wspólnymi interesami? Czy powstanie realnie Europa rożnych prędkości? Czy będą kraje bardziej i mniej ze sobą powiązane? Tego wszystkiego nie wiemy, a to są naprawdę pytania fundamentalne! Jeśli największym problemem europejskiej gospodarki, szczególnie gospodarki strefy euro, jest dzisiaj obawa o przyszłości, to Brexit z pewnością jej nie pomógł. Jeśli konsumenci od lat nie ruszają do sklepów, a przedsiębiorcy nie inwestują, bo jedni i drudzy obawiają się, że kryzys się jeszcze nie skończył, to obecna sytuacja nie jest czynnikiem poprawiającym nastroje. I to jest prawdziwy kłopot. Stąd decyzje co do przyszłości UE muszą być podjęte szybko.
Bez odpowiedzi na pytania, które przytoczyłem, trudno mówić o wpływie Brexitu na Polskę i na polską gospodarkę. Póki co, żadnego dramatu nie ma. Złoty się osłabił, giełda spadła, ale trudno tu mówić o kataklizmie. Spadek na giełdzie jest zresztą nieporównywalny z tym, co zapewnili jej Polscy politycy decyzjami w ostatnich trzech latach. W gospodarce, na razie, jest mniej więcej po staremu. Czekamy na rozwój sytuacji. Choć z pewnością najbliższe tygodnie dalekie będą od stabilizacji, szczególnie na rynkach finansowych. Euro po 5 złotych jest mało prawdopodobne, ale zmiany kursu o kilka groszy dziennie jak najbardziej.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze