Prawie recesja

0
Marek Zuber
REKLAMA

Mamy już wstępne dane o PKB w pierwszym kwartale. Zgodnie z oczekiwaniami gospodarka nam się zmniejszyła. Wciąż spadają także realne wynagrodzenia.
PKB w pierwszym kwartale zmniejszył się o 0,2% w stosunku do pierwszego kwartału 2022 roku. Jednocześnie urósł o 3,9% w stosunku do czwartego kwartału 2022. Na pierwszy rzut oka ta druga wielkość jest dość zaskakująca. Jaki wzrost? Przecież miało być tylko gorzej? Z jednej strony tak, ale z drugiej znowu miesza nam tak zwany efekt bazy. Czwarty kwartał był bardzo słaby, odnotowaliśmy w nim spadek o 2,3% w stosunku do trzeciego kwartału, co było jednym z najgorszych wyników od czasu zmian ustrojowych w Polsce, czyli od ponad trzydziestu lat. Odnosimy się zatem do bardzo słabej podstawy i stąd między innymi taka różnica. Ale nie zmienia to faktu, że dane za pierwszy kwartał są lepsze od oczekiwań. I dotyczy to także wielkości w ujęciu rok do roku. Mamy minus, gospodarka się zmniejszyła, ale nieznacznie. Średnia prognoz mówiła o spadku o 0,8% w stosunku do pierwszego kwartału 2022 roku. Jest zatem dużo lepiej. Tak na marginesie, tu efekt bazy też się uwidocznił, bo porównujemy się z bardzo dobrym pierwszym kwartałem rok temu, gdzie mieliśmy 8,8% wzrostu, w dużej mierze z powodu produkcji do magazynu. Firmy budowały zapasy, obawiając się dalszego wzrostu kosztów wytwarzania. A te, szczególnie w zakresie nośników energii, rosły wtedy przecież dramatycznie.

Nie mamy jeszcze danych szczegółowych, ale poprawa w pierwszym kwartale w stosunku do czwartego kwartału 2022 wynika prawdopodobnie z poprawy eksportu netto, czyli różnicy między eksportem a importem. Popyt wewnętrzny, choćby konsumpcja, wciąż jest słaby. Za dwa tygodnie poznamy szczegóły.
Kilka tygodni temu pisałem o tym, czym się różni recesja techniczna od recesji. Formalnie nie mamy ani jednej, ani drugiej. Bo techniczna to dwa kwartały pod rząd spadku PKB w porównaniu do poprzednich kwartałów, a ta normalna to dwa kwartały na minusie w stosunku do analogicznych kwartałów poprzedniego roku. W zeszłym roku mieliśmy dwa kwartały mocnego spadku w stosunku do poprzedniego kwartału, ale przedzielone wzrostem o 1% w kwartale trzecim. Mimo wszystko – moim zdaniem – możemy mówić o recesji technicznej, choćby dlatego, że te dwa spadki były bardzo mocne, a wzrost, który je przedzielał, był nieznaczny. Tyle tylko, że recesja techniczna nie ma aż takiego znaczenia.

REKLAMA (3)

Teraz z kolei mamy spadek PKB rok do roku, a to już gorsza sytuacja. Żebyśmy mogli mówić o normalnej recesji, to drugi kwartał też musiałby być na minusie. To mało prawdopodobne. Co prawda PMI, wskaźnik pokazujący nastroje menadżerów, znowu się pogorszył, ale z kolei poprawił się na przykład wskaźnik ufności konsumenckiej. Dalej co prawda jest na minusie (-32,2 punktu), ale to już nie są obszary, które widzieliśmy w zeszłym roku. W apogeum, w październiku, mieliśmy bowiem -45,5 punktu. Mimo wszystko używam określenia „odczyty recesyjne”, bo spadek z grubo ponad ośmiu procent wzrostu PKB w okolice zera to potężne wyhamowanie. Podobną sytuację mieliśmy w Stanach Zjednoczonych na początku tego wieku, kiedy wzrost PKB bardzo mocno hamował na skutek pęknięcia internetowej bański spekulacyjnej, a potem ataku na WTC i skandalu Enronu. Recesji formalnie nie było, ale skala spadku była taka, że spora część amerykańskich ekonomistów mówiła właśnie o recesji. Jak zwał tak zwał, sytuacja polskiej gospodarki mocno się pogorszyła.

REKLAMA (2)

Formalnie recesji nie ma, ale kryzys w znaczeniu odczuć społecznych z pewnością jest. Dowodem jest choćby wspomniany wskaźnik ufności konsumenckiej. I wiele innych wielkości mówiących o nastrojach. A głównym jego powodem są spadające realne wynagrodzenia. W maju nic się w tej kwestii nie zmieniło, bo wzrost wynagrodzeń wyniósł 12,1%, a inflacja 14,7%. A zatem mamy realnie spadek o 2,6%. Ale najpóźniej w trzecim kwartale wejdziemy prawdopodobnie znowu na plus. Nie dlatego, że tak mocno będą rosły wynagrodzenia, tylko dlatego, że inflacja spadnie. Jeśli Polacy odczują ten moment – a to wcale nie musi być od razu mocno odczuwalne – to może to wpłynąć na wyniki wyborów. Bo politycy z pewnością będą próbowali ten fakt wykorzystać. Przypominam tylko, że podawane przez GUS informacje o przeciętnym wynagrodzeniu dotyczą dużych firm. W małych jest gorzej, a małe to większość zatrudnionych. I tam z pewnością powrót realnych wynagrodzeń na plus zajmie więcej czasu.
No, a z drugiej strony ujemne realne wynagrodzenia pomagają w walce z inflacją. Bo ograniczają nasze zapędy konsumpcyjne. Z tego punktu widzenia dane są dobre. Ale nie zmienia to faktu, że odczucie pogorszenia sytuacji jest prawdą.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze