Projekt budżetu państwa na 2022 rok

0
REKLAMA

Marek ZuberWłaśnie poznaliśmy projekt budżetu państwa na rok 2022. Na jego podstawie można by dojść do wniosku, że sytuacja finansów publicznych jest naprawdę niezła. Można by było, gdyby nie jedno „ale”.
Kilka dni temu rząd opublikował projekt budżetu na rok 2022. Na pierwszy rzut oka wygląda on całkiem nieźle, choć w kilku kwestiach można mieć zastrzeżenia. Na przykład jeśli chodzi o założenia makroekonomiczne. Oczywiście takie założenia to zawsze jakiś rodzaj wróżenia z fusów. Nie wiemy przecież, co będzie. Ale jednak jakieś procesy można próbować przewidzieć i na bazie tego stawiać tezy. Rząd uważa, że w przyszłym roku gospodarka urośnie o 4,6%. To akurat dość rozsądne założenie. Problem w tym, że takiemu wzrostowi ma towarzyszyć inflacja na poziomie 3,3%. I tu już mam zastrzeżenia. Nie wiemy jeszcze oczywiście, ile wyniesie inflacja w roku 2021 – mam na myśli jej średnioroczny poziom – ale wiele wskazuje na to, że będzie ona dużo wyższa niż to, co rząd założył w budżecie, czyli 1,8%. Moim zdaniem może to być nawet wyraźnie ponad 4%. Jeśli zatem zdaniem rządu w przyszłym roku inflacja ma być niższa, to pytanie z jakiego powodu? Jakie czynniki z tych, które obecnie ją pchają, mają ustąpić? Prawdopodobnie zdecydowanie lepiej będzie na przykład w kwestii cen ropy. Ale jeśli chodzi o wzrost cen prądu czy kosztów pracy, to tu już raczej obecny trend się utrzyma. Rząd zakłada wzrost funduszu wynagrodzeń o 7,5% i spożycia prywatnego o ponad 9%. To są ewidentnie czynniki proinflacyjne. No i nie wiemy, jakie zmiany w kwestii podatków i parapodatków zostaną wprowadzone w ramach Polskiego Ładu. A to też może być inflacjogenne. Jeśli inflacja w takiej sytuacji ma być na poziomie nieznacznie powyżej 3%, to należy się spodziewać wyraźnego podwyższenia stóp procentowych. Ale to może oznaczać, że osiągnięcie 4,6% wzrostu PKB będzie zagrożone. Coś się tu nie spina, przynajmniej moim zdaniem.

To co jednak najbardziej zastanawia to deficyt budżetowy, czyli kolokwialnie mówiąc „dziura” w budżecie. Dochody budżetu mają wynieść nieco ponad 475 mld PLN, a jego wydatki trochę przeszło 505 mld. Czyli będzie brakowało 30 mld PLN. Zaledwie 30 mld PLN, dodajmy. No i tą kwestią chciałem się przede wszystkim zająć.
Kiedyś budżet państwa był podstawowych dokumentem pokazującym to co się dzieje w finansach państwa. A sam deficyt – nie mieliśmy od trzydziestu lat innej sytuacji jak wystąpienie deficytu – dawał nam informację o tym, czy aby nie zadłużamy się za bardzo. Pamiętam, gdy jako młody człowiek pracujący w banku i zajmujący się między innymi kwestiami oceny sytuacji makroekonomicznej, z wypiekami na twarzy oglądałem konferencję prasową ówczesnego ministra finansów Jarosława Bauca, który stawiał tezę, że realizacja wszystkich pomysłów rządzącego wówczas AWS doprowadzi do dziury w budżecie na poziomie grubo ponad 80 mld złotych. Co załamie finanse publiczne. Słynna „dziura Bauca” zrobiła wielkie wrażenie na nas wszystkich, i nas wszystkich przestraszyła. Rząd wycofał się z niektórych pomysłów na wydawanie pieniędzy a kolejne wybory wygrała opozycja. Jaki był w tym udział „dziury” to już inna sprawa. Ale wtedy jeszcze deficyt budżetowy rzeczywiście mówił wiele o stanie finansów państwa.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze