Demokracji trzeba bronić, bo sama się nie obroni, a właśnie odbywa się zmasowany atak na Polskę wolną i demokratyczną. 15 X został obalony pisowski autorytarny reżim, a teraz ma miejsce atak zwolenników dyktatury, nacjonalistów agentury Putina, którym wydaje się, że są mężami stanu. Wielu z nich nie ma świadomości, że są tylko bezwolnym narzędziem Kaczyńskiego i wydaje im się, że chcą dobrze. Nie ma to znaczenia, w wymiarze moralnym motywacja jest istotna, ale głównie przed sądem. Na naszych oczach dokonuje się próba dorwania się do władzy Kaczyńskiego i związanej z nim skorumpowanej kliki. Warto przypomnieć w tym miejscu, że ci ludzie przez 8 lat trwania autorytarnego reżimu ukradli z budżetu państwa miliardy złotych, które wykorzystali na zbudowanie imperium kłamstwa i nienawiści, wzbogacili się, gromadząc gigantyczne fundusze w postaci mieszkań, pałaców i kont bankowych (Obajtek, Lichocka, Morawiecki, Kurski itd.). Zapewnili sobie i swoim rodzinom, pociotkom i kumplom dobrobyt finansowy na kilka pokoleń. Tego bronią. Istnieje fatalne i deprymujące przekonanie, że nic się nie da zrobić, że nikt im tego, co zrabowali, nie odbierze, a w dodatku przyszły prezydent ich wszystkich ułaskawi. Nawet jeśli będzie nieustannie szkodził rządowi Donalda Tuska i chronił pisowską klikę, to po pierwsze będzie to możliwe dopiero po uprawomocnieniu się wyroku, a to trochę potrwa, a po drugie informowanie społeczeństwa, ile ukradli czołowi obrońcy ojczyzny ze zbawcą narodu na czele, ma swoją polityczną cenę.
Ma miejsce atak sił wrogich demokracji przeciwko wolnej Polsce. Odbywa się pod oszukańczymi hasłami ratowania Polski, reform ustrojowych, a przede wszystkim wyrwania naszego kraju spod rządów proniemieckich polityków, z których najgorszym jest niemiecki agent Tusk. Dodatkowo chodzi o przeciwdziałanie przed falą celowo wpuszczanych przez Niemcy migrantów, których głównym celem jest gwałcenie, rabowanie, niszczenie i demolowanie Polski. Ale najważniejszym celem jest obalenie Donalda Tuska. Wszystko inne jest temu podporządkowane i wszystko inne jest obecnie nieistotne. Jeśli Kaczyńskiemu udałoby się doprowadzić do tego, to reszta jest dość prosta. Nastąpi rozpad Koalicji 15 Października, nowe wybory, w których na obecnej fali nacjonalizmu i po niedawnym zwycięstwie Batyra bardzo prawdopodobne jest zwycięstwo PiS i Konfederacji. Efekt? Nastąpi fala represji względem zwolenników demokracji, rozwścieczeni pisowcy pokażą, co potrafią.
Oni nie będą mieli skrupułów Bodnara i nieudolności obecnego wymiaru sprawiedliwości, pisowskie trybunały będą zdumiewająco sprawne. Politycy PiS już mówią o dożywociu dla pani Wrzosek, Giertycha, Tuska i Bodnara, a wybitny prawnik, mąż stanu, p. Duda z miną mędrca i wysuniętym podbródkiem mówi nawet o karze śmierci być może dla kilku sędziów, którzy sprzeciwiali się podporządkowaniu wymiaru sprawiedliwości Kaczyńskiemu, czego symbolem są tacy niezawiśli sędziowie, jak Manowska Święczkowski i Przyłębska.
Jak trafnie pisze redaktor naczelny Przeglądu Jerzy Domański: ”Nie tak dawno częsty był widok Adama Glapińskiego, prezesa NBP poruszającego się w eskorcie dwóch postawnych blondynek. Szybko dostały miano dwórek. Przypomniałem sobie o nich, gdy zobaczyłem za stołem sędziowskim przewodniczącego Wiaka, który po bokach miał dwie panie. Tym razem były to Maria Szczepaniec i Joanna Lemańska. Tak stronnicze, że aż wstyd było oglądać je w togach sędziowskich. Warto by poznać, kto je rekomendował do izby… I tak do słów, które jak prawo i sprawiedliwość za przyczyną PiS zmieniły swoje znaczenie, doszło kolejne. Obywatelski. Obywatelski prezydent, obywatelskie bojówki Bąkiewicza. Co nas jeszcze czeka?” („Wyborcy okradzeni z głosów”, Przegląd, 7-13.07.2025 r.). Ciekawe, ile zarabiają urocze asystentki p. Manowskiej i jaką drogę w swojej karierze zawodowej przeszły?
Przez media przetoczył się serial poświęcony spotkaniu Hołowni z Kaczyńskim, Kamińskim i Bielanem (trafnie nazywanym „gnojowym” polskiej polityki). Im bardziej Hołownia się tłumaczy i wyjaśnia, tym gorzej. Zupełnie jak w znanym fragmencie „Kubusia Puchatka” o prosiaczku i miodku, ale Hołownia dysponuje kilkunastoma głosami, może mniej, tego na razie nie wiemy i może szantażować premiera. Od wielu lat w polskiej polityce szantażowanie premierów i większości rządowej jest ważnym elementem. Bartoszcze szantażował Mazowieckiego, Parys – Olszewskiego, Pietrzyk – Suchocką, cały katalog mężów stanu z Bielą, Słomką, Jackowskim, Wójcikiem – Buzka, Lepper – Kaczyńskiego, Kaczyński – Leppera i tak po dziś dzień. Teraz na czoło wybija się chyba p. Pełczyńska-Nałęcz, która musi być wicepremierem, bo inaczej jej partia „nie dowiezie” obietnic. Im partia słabsza, tym bardziej drapieżna i żarłoczna. Teraz ujawnił się cały festiwal krytyków Tuska, wybija się szczególnie aktywny p. Sawicki, który pasuje bardziej do PiS-u niż PSL-u. Warto przy tej okazji przypomnieć, że obalenie premiera Donalda Tuska to władza dla Kaczyńskiego z wszystkimi znanymi konsekwencjami. Obrona demokracji polega na niedopuszczeniu nacjonalistycznych złodziei do rządów.
Aktywności szantażystów i zwykłych durni towarzyszy niezrozumiała bierność władz, policji, prokuratury i sądów (również w obliczu występów Brauna, który tym razem posunął się do negowania istnienia komór gazowych w Oświęcimiu). Tak pisze mój ulubiony felietonista Tomasz Jastrun: ”Na przystanku autobusowym baba w strasznym stanie i bez jednego oka, zagaduje mnie. ‘Jak pan głosował, bo ja na Nawrockiego?’. Coś tam burknąłem. Ona na to: ‘Trzaskowski to Niemcy, a oni przecież zrównali Polskę z ziemią’. Myślę: zwycięstwo Nawrockiego to też zasługa polskiego durnia. Prezes mało na czym się zna, ale świetnie zna się na polskim durniu, czuje jego duszę i wie, jak na niej grać. Tu jest wybitnym artystą” („Jak grać na durniu”. Przegląd, 7-13.07.2025 r.).
I to jest jeden z powodów, dla których nigdy nie pogodzę się z tzw. ludową mądrością, że z każdym trzeba rozmawiać, co ostatnio powtarza Hołownia, a za nim żerujący na tej bredni i usiłujący zniszczyć gabinet Tuska, Kaczyński. Taką samą „prawdą” jest, że wyborca zawsze ma rację, a im głupiej głosuje i podlej wybiera, tym ta racja jest silniejsza. Winien jest zawsze intelektualista i demokrata, a tępy, ograniczony nieuk i prymityw jest uosobieniem ludowej krzepy i odwiecznej mądrości. Taką samą „mądrość” prezentowali Niemcy do końca wojny, a nawet wiele lat po niej, popierający Hitlera i nazistów, a dziś naród rosyjski, który nadal w swej masie za najwybitniejszego przywódcę Rosji w całej historii uważa prymitywnego, niedouczonego, gruzińskiego prostaka, mordercę Stalina. Nic nie usprawiedliwia Brytyjczyków, którzy dali się ogłupić populistom i wybrali brexit; Amerykanów, którzy dali się uwieść nieukaranemu kryminaliście, który popełnił kilkanaście przestępstw, za które nieudolny wymiar sprawiedliwości nie potrafił go skazać (kłaniają się Braun, Macierewicz, Obajtek, Ziobro, Morawicki itp.), ani Polaków, którzy wybrali kibola. Amerykanie i Brytyjczycy już bardzo żałują, ale to tylko źle o nich świadczy, wygląda na to, że Polacy jeszcze muszą poczekać. Ale nic nie usprawiedliwia głupoty po stronie intelektualistów, komentatorów, dziennikarzy i polityków, dla których głównym wrogiem pozostaje walczący o wolność i rozwój naszego kraju Donald Tusk, a zbawcą narodu ograniczony herszt zorganizowanej grupy przestępczej.
Co nas czeka w najbliższym czasie: ”Do konfliktów wewnątrz rządzącej koalicji, wciąż przeżywającej powyborcze traumy, wkrótce dojdą rozgrywki między rządem a ośrodkiem prezydenckim. Karol Nawrocki już zapowiedział, że będzie składał liczne „prospołeczne projekty ustaw”, często brane wprost ze słynnych 100 konkretów PO oraz obietnic koalicyjnych partii. Ma być ustawa o obniżeniu cen prądu, podwyższeniu kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł, także własne patriotyczne projekty” (Jerzy Baczyński, „Stan nieważkości”, Polityka, 2-8.07.2025 r.). W tej licytacji obietnic, przy pogardzie dla budżetów i kosztów tych doniosłych „reform”, żaden odpowiedzialny polityk czy ugrupowanie nie wygra z Batyrem i jego obozem. Jedyną odpowiedzią ze strony Polski wolnej i demokratycznej powinno być z góry odrzucenie jakichkolwiek obietnic i pomysłów tego osobnika i całego obozu nacjonalistycznego jako nieważnych i oszukańczych od samego początku, wartych tyle, ile manifest PKWN i prezydent Bolesław Bierut. Obawiam się jednak, że tak się nie stanie, czego dowodem mogą być już obecne konflikty i populistyczne pomysły w obrębie koalicji. Z populistami i nacjonalistami nie należy wchodzić w żadne układy, należy ich zwalczać jako wrogów Polski i pachołków Putina, a Batyra przeczekać jak dokuczliwą infekcję.




















