
Po meczu tylko miejscowi mogli być zadowoleni. Przebieg spotkania: 5:1, 3:3, 5:1, 2:4, 3:3, 1:5, 3:3, 2:4, 4:2, 4:2, 3:3, 4:2, 5:1, 5:1, 3:3.
Gospodarze wytoczyli przeciwko tarnowianom naprawdę „ciężkie armaty”. W ich składzie był już Emil Sajfutdinov, który powrócił na tor po kontuzji, wrócił do drużyny także prezentujący w poprzednich meczach różną dyspozycję Nicki Pedersen. Ten manewr okazał się znakomity, bo Duńczyk (o czym poniżej) okazał się najlepszym zawodnikiem tego spotkania.
Trzeba przyznać, że goście trzymali się na stadionie im. Alfreda Smoczyka dosyć dzielnie do połowy zawodów. Wprawdzie początek mieli fatalny, bo po trzech wyścigach przegrywali już 5:13 i gospodarze w tym momencie odrobili z nawiązką straty z pierwszego meczu (w Tarnowie podopieczni trenera Pawła Barana wygrali 48:42), ale potem tarnowianom poszło lepiej i po VIII biegach na tablicy wyników widniał remis 24:24. Niestety, w drugiej części meczu nie było już tak różowo – przegrane podwójnie biegi XIII oraz XIV dopełniły czary goryczy.
Zgrana orkiestra pod batutą Nicki Pedersena – tak można określić postawę Unii Leszno w tym spotkaniu. Duńczyk zanotował znakomity występ, w efekcie zdobył 14 punktów. Bardzo dobre zawody zaliczyli Grzegorz Zengota i Piotr Pawlicki, który dzień wcześniej sprawił miłą niespodziankę dobrym występem w Grand Prix w Cardiff. Wszyscy gospodarze jeździli na dobrym poziomie, może za wyjątkiem juniora Bartosza Smektały. Od reprezentanta kraju juniorów jeżdżącego na własnym torze można na pewno wymagać znacznie więcej.
Minusem drużyny z Tarnowa był Piotr Świderski. Sympatyczny zawodnik rodem z Rawicza prezentuje się w tym sezonie bardzo mizernie, a szans na przełamanie ma coraz mniej. Generalnie w ekipie tarnowskiej trudno kogokolwiek wyróżnić. Kenneth Bjerre tradycyjnie już jeździł bardzo nierówno, obok dwóch wygranych zanotował dwa ostatnie miejsca, wpadki zdarzyły się nawet niezawodnemu z reguły Januszowi Kołodziejowi, chociaż jego punktowy dorobek okazał się całkiem niezły‑ 11 punktów w sześciu startach.
Bardzo podobać się mógł wygrany przez gospodarzy 5:1 pierwszy bieg. Leon Madsen przez cały dystans gonił Tobiasza Musielaka, zawodnicy niemal równocześnie przecięli linię mety, nieco szybszy okazał się Musielak. W wyścigu IV tarnowska para Janusz Kołodziej – Arkadiusz Madej prowadziła podwójnie, jednak Madeja wyprzedzili Emil Sajfutdinov i Daniel Kaczmarek. Tarnowski junior zdołał jednak dowieźć do mety jeden punkt, wyprzedzając Kaczmarka. W wyścigu VII dobry był pojedynek Piotra Pawlickiego z Januszem Kołodziejem. Leszczynianin prowadził, ale uległ skutecznemu atakowi kapitana „Jaskółek”. Kołodziej uczynił to w swoim stylu, widowiskowym manewrem po zewnętrznej części toru.
FOGO Unia Leszno – Unia Tarnów 52:38
Unia: Leon Madsen 9 (1,3,3,2), Piotr Świderski 1 (0,0,1,0), Kenneth Bjerre 8+1 (0,3,0,3,1,1), Mikkel Michelsen 5+1 (1,2,2,0), Janusz Kołodziej 11 (3,3,2,1,0,2), Arkadiusz Madej 3 (2,1,0,0), Patryk Rolnicki 1 (1,u, ‑). NCD: Janusz Kołodziej 59,28 w wyścigu IV. Sędziował Remigiusz Substyk. Widzów ok.5000.
Po meczu powiedzieli:
Paweł Baran (trener Unii Tarnów): Wszystko układało się po naszej myśli do połowy zawodów. Niestety warunki na torze zmieniały się i lepiej rozczytali je gospodarze. W XIII biegu, który okazał się kluczowy, Janusz Kołodziej nie zauważył zielonego światła włączonego przez sędziego. W biegach nominowanych nie zdołaliśmy odrobić strat i w efekcie nie zdobyliśmy w Lesznie nawet punktu bonusowego.
Adam Skórnicki (trener Unii Leszno): Cieszę się, że wygraliśmy z bonusem, tworząc przy okazji bardzo ładne widowisko. Tarnowianie postawili nam poprzeczkę wysoko, okazali się zespołem z charakterem. Na pewno mamy nad czym pracować przed kolejnymi meczami.






















