Oni, czyli PiS, słabną. Na razie przegrywają w sondażach powoli, w niektórych tylko nieznacznie, w innych bardzo, ale ten ruch jest jednokierunkowy, aż chciałoby się i chyba można powiedzieć – nareszcie. W polityce nic nie jest do końca jasne i przewidywalne, wszystko jest stopniowalne, nieostre jak w biologii, kłania się tak znienawidzona przez prawicowych ignorantów teoria ewolucji Karola Darwina. Na pierwszy rzut oka wydawać się mogło, że tym przełomowym wydarzeniem, które bardzo osłabiło notowania PiS i złamało ich dobre samopoczucie, była afera Telusa. Ale spadkowa tendencja zaczęła się już przed tą aferą, a po drugie daleko większe afery i paskudniejsze zachowania pisowskich wodzów nie zachwiały notowaniami. Zupełne drobiazgi, jak niewpisanie do deklaracji majątkowej zegarka przez ministra Nowaka albo „ośmiorniczki” za kilkadziesiąt złotych zachwiały notowaniami PO i być może przesądziły o wyborczej porażce. A 14 pałaców Obajtka, jego miliardowe, podejrzane, naftowe transakcje albo setki milionów dla Rydzyka, podsłuchy, kłamstwa smoleńskie i wiele innych, wielokrotnie opisywanych skandali, nie zrobiły większego wrażenia. Tak samo jak brednie Kaczyńskiego, majaczenia Macierewicza, kibolski rozkrok w połączeniu z uroczym uśmiechem Batyra wydawały się trafić na dziwnie nieprzemakalną ścianę pisowskiego betonu.
A jednak tym razem coś u nich pękło. Być może kolejny krytyczny punkt, czyli najnowszy spadek PiS poniżej 30 proc., to efekt działań ministra Żurka, który okazał się bardzo sprawnym, skutecznym prokuratorem generalnym i zupełnie na serio zaczął rozliczać pisowską szajkę, której symbolem stał się Ziobro – kolejny uciekinier szukający azylu u przyjaciela Putina. Wiele wskazuje na to, że wyczerpała się dotychczasowa strategia Kaczyńskiego – zaprzeczać, nie przyznawać się do niczego, jak cię złapią za rękę itd., jesteśmy kryształowo uczciwi, nieposzlakowani, najlepsi polscy patrioci, niezłomni wyznawcy i obrońcy wiary oraz polskiego narodu przed germańskim najeźdźcą przebranym w europejskie szaty. Siła dowodów o niebywałej korupcji, a przy tym niesłychana bezczelność, arogancja i pycha tej grupy najwyraźniej jednak prowadzą do upadku. Kaczyński traci nie tylko na rzecz Konfederacji, co nie jest specjalnie dobrą wiadomością, ale także na rzecz obozu demokracji i wolności, a przede wszystkim na rzecz KO. Ale potencjał pozostałych partii tworzących ten obóz, przede wszystkim Lewicy i PSL, jest na tyle istotny, że daje poważną szansę na pokonanie nacjonalistów w najbliższych wyborach i dokończenie reform umacniających wolność, niepodległość i demokrację.
Tak widzi to red. naczelny „Polityki”, Jerzy Baczyński: ”Afera ze sprzedażą w prywatne ręce działki przeznaczonej pod CPK; postawienie Zbigniewowi Ziobrze przez prokuraturę 26 zarzutów, głównie o sprzeniewierzenie środków z Funduszu Sprawiedliwości, zarzuty wobec finansowanego przez ziobrystów hejtera, dziś posła PiS, Dariusza Mateckiego. A nawet bulwersujący kibiców polskiego sportu sojusz prezesa PKOl z giełdą kryptowalut, budowany przez PiS quasi-feudalny ustrój, w którym Suweren, ze swojego grodu na Nowogrodzkiej, rozdzielał baronom majątkowe lenna. Ziobro i jego Solidarna Polska dostali władztwo nad Funduszem Sprawiedliwości i Lasami Państwowymi; Adam Bielan i jego rozłamowi Republikanie dostęp do milionów w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju; Sasin – spółki Skarbu Państwa, faworyt prezesa Daniel Obajtek otrzymał osobne księstwo Orlenu. Prokuratura powoli rozsupłuje te powiązania, same akty oskarżenia i procesy sądowe będą miały – już mają polityczne konsekwencje. Przede wszystkim pozwalają wyjść z powyborczej traumy wyborcom Trzaskowskiego, przywracają im moralne i polityczne racje. Także Konfederacja, co oczywiste, wykorzystuje kłopoty PiS, aby budować się na prawicy jako nieskalana władzą alternatywa dla „tamtych przekręciarzy”… Prezes zlikwidował Suwerenną Polskę i tak oto zniknęła alternatywa dla Konfy. Coraz silniejsze werbalne i emocjonalne spięcia między PiS i Konfederacją to także dyskomfort dla Nawrockiego, który na razie próbuje zamilczeć kłopoty i wpadki PiS, ale w wojnach na prawicy coraz trudniej będzie mu zachować neutralność. Pewnie za wcześnie mówić, że prawicowa fala się odwraca, ale jak widać, sam PiS zalicza właśnie spektakularną cofkę” („Cofka”, „Polityka”, 5-11.11.2025 r.).
Można chyba zaryzykować twierdzenie, że nacjonaliści zanotowali kilka porażek, partia „holenderskiego Trumpa”, Geerta Wildersa, przegrała z partią chadecko-liberalną, a sami trumpiści ponieśli klęskę w wyborach burmistrza Nowego Yorku i kilku gubernatorów stanowych, co oczywiście niczego nie przesądza, ale cieszy. I stwarza przesłanki optymizmu na zbliżające się wybory uzupełniające do Kongresu, które w przypadku klęski trumpistów mogą oznaczać usuniecie Trumpa z urzędu dla dobra świata, a zwłaszcza Europy i Polski.
Natomiast w Polsce z odsieczą dla populistów i fanatyków ruszył Batyr, który odmówił podpisania ponad stu nominacji w służbach specjalnych, głównie ABW, stawiając absurdalne i bezczelne żądanie, aby w zamian za jego podpis służby wydały certyfikat bezpieczeństwa pisowskiemu dygnitarzowi, wsławionemu w opluwaniu Lecha Wałęsy i szkalowaniu Donalda Tuska, niejakiemu Cenckiewiczowi. Odpowiedź premiera nie pozostawia złudzeń, że to żądanie nie zostanie spełnione, ale zarysowuje się nowe, kolejne pole konfliktu demokratycznego rządu z nacjonalistą Batyrem. Gdyby w swojej nienawiści do polskiego rządu i realizowaniu najpewniej osobistej koncepcji Kaczyńskiego zwalczania rządu Donalda Tuska w każdej sytuacji i za wszelką cenę, bez względu na koszty, jakie ponosi Polska, Batyr doprowadził do zagrożenia bezpieczeństwa państwa, a w sytuacji wojny na Ukrainie także do zagrożenia naszej niepodległości, możliwe jest postawienie go przed Trybunałem Stanu albo stwierdzenie niepoczytalności. Nienawiść, jak wiadomo, zaślepia i zalewa umysł, pan Nawrocki nie jest pierwszym ani ostatnim tego przykładem.
Testem mogłoby być postawienie Andrzeja Dudy przed Trybunałem Stanu za dwa miesiące rządu Morawieckiego już po przegranych przez PiS wyborach 25 października 2023 roku. „Bez decyzji Dudy PiS nie mogłoby zostawić w resortach pustych kas i pozostawianych wielomilionowych zobowiązań. Marionetkowy gabinet Morawieckiego skorzystał z dwutygodniowych rządów, by rozprowadzić tysiące swoich ludzi na dobrze płatnych posadach, porozdzielać podwyżki i zmienić warunki pracy na takie, by trudno było ich odwołać. Są opinie wybitnych prawników świadczące o tym, że Duda ma wiele powodów, by myśleć o procesie. I o celi. To, co robił, jest nie do obrony. Ta hochsztaplerka zbyt wiele nas kosztowała, by prokuratura się nim nie zajęła” (Jerzy Domański, „Duda do prokuratury”, „Przegląd”, 3-9.11.2025 r.).
To w tym właśnie czasie zrealizowana została sprzedaż słynnej działki z afery Telusa, możliwa i wykonana dzięki pisowskiemu desantowi w KOWR i wiele innych już znanych lub jeszcze niewykrytych pisowskich przekrętów, za którymi stali dobrze opłacani aparatczycy w służbie narodowej i katolickiej Polski, a na końcu tego łańcuszka, jak w każdym tego rodzaju przekręcie, są tacy mężowie stanu, jak Kaczyński, Morawiecki, Duda i spółka. Widok Dudy w marynarce na przegubach, aby ukryć „obrączki”, może skłonić Batyra do refleksji, że jeśli nie przestanie demolować Polski na rzecz reżimu Kaczyńskiego, to następny w kolejce będzie on sam.
Zaczyna pojawiać się w niektórych na razie komentarzach pewien nowy ton świadczący o odejściu od zachwytów nad mądrością i przenikliwością wielkiego stratega oraz świeżością Nawrockiego. Nieudana konwencja PiS w Katowicach, z której zapamiętana została brednia o Francji, która chce nas pozbawić państwa oraz występy takich demokratów jak Kurski, Przyłębska, Kania pogłębiły wrażenie bezprogramowości i jałowości politycznej zbawcy narodu i ojczyzny. Nie wzmacnia też PiS ucieczka Ziobry do Budapesztu, gdzie dołączył do swojego wiceministra Romanowskiego. Ten niezłomny szeryf, przez wiele lat potężny i wszechmocny, który upokorzył, zniszczył, prześladował wiele ludzi, który na rękach najpewniej ma także krew Barbary Blidy, okazał się marnym tchórzem, którego nawet większość pisowców specjalnie nie broniła. Miał rację Nietzsche pisząc: obłęd u jednostek jest rzadkością, ale wśród grup, partii, ludów i epok to reguła. Natomiast coraz bardziej widać, że Żurek to znakomity minister odnotowujący kolejne sukcesy. Do znakomitego premiera, który klasą, kulturą i instynktem politycznym nokautuje Kaczyńskiego razem z Batyrem i całą resztą doszedł znakomity gracz wagi ciężkiej, Waldemar Żurek, za którym stoi niezłomna, prześladowana i niszczona przez PiS, Ewa Wrzosek. Coraz bardziej widać, że PO i PiS to nie to samo, a udawanie się na wewnętrzną emigrację – jak wiele osób po problematycznym zwycięstwie Batyra myślało – to zły wybór, bo PiS to również Braun i to wszystko, co z nim się jak najgorzej kojarzy. Tak podsumowuje ten etap obecnej walki jeden z wybitnych dziennikarzy, Mariusz Janicki: – „I chociaż nie wiadomo, jak się to ostatecznie zakończy, depresja chyba minęła, a polityczny mecz po kilkumiesięcznej przerwie został wznowiony”.




















