
– Córce zależy na dobrym ogólniaku, ale nie będzie łatwo się do niego dostać przy tak dużej konkurencji – kontynuuje nasza rozmówczyni. – I to nie dlatego, że córka zaczęła się gorzej uczyć, tylko dlatego, że miała pecha i doświadczy na sobie edukacyjnej reformy.
– Konkurencja będzie większa – potwierdza Bogumiła Porębska, dyrektorka Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Tarnowa. – Ale nie powinno być problemu z dostaniem się do liceum, technikum czy szkoły zawodowej. Za trzy lata gimnazja opuści około 950 absolwentów, a ósme klasy niespełna 900 uczniów. Do tego należy doliczyć młodzież z ościennych gmin, która rokrocznie stanowi około 70 procent nowo przyjętych uczniów do tarnowskich szkół średnich. I od tego wszystkiego odjąć trzeba wynik niżu demograficznego, który z każdym rokiem jest większy.Podczas ostatniego naboru do publicznych liceów, techników i zawodówek działających na terenie Tarnowa czekało na pierwszoklasistów prawie cztery tysiące miejsc. Wolnych zostało tysiąc. Nie wszystkie planowane klasy udało się otworzyć, zdarzało się, że łączono oddziały, bo kandydatów było niewielu. Na podwójnym roczniku skorzystają więc te szkoły, które mają kłopoty z naborem.Najwyżej notowane w rankingach licea: I i III to szkoły, które kandydatów mają więcej niż miejsc. Jadwiga Skolmowska, dyrektorka I LO potwierdza, że kandydaci do klas pierwszych co roku stają do rywalizacji i nie każdemu dane jest podjąć w pierwszym liceum naukę. – Z całą pewnością ta konkurencja za trzy lata będzie jeszcze większa. Obecnie na każdym poziomie kształcenia mamy po dziewięć oddziałów. Musimy dostosować się do możliwości lokalowych szkoły, nie chcemy też ograniczać oferty edukacyjnej.
– Będzie trudniej. Wiem, że niektórzy uczniowie na tym stracą, ale naszej szkoły rozbudować się nie da, próbujemy utworzyć dodatkową salę na strychu, jednak to niewiele zmieni – mówi Jan Ryba, dyrektor III LO. – Ja wychodzę z założenia, że wszystkie dzieci są zdolne, tylko nie wszystkie mają dobrze zorganizowany czas, a sukces od tego właśnie zależy. Uczniowie z gorszymi wynikami potrafią się wybić bardziej od tych, którzy mają świadectwa z biało‑czerwonym paskiem. Tylko trzeba dać im szansę. Gdy pojawi się podwójny rocznik, niektórzy tej szansy na kontynuowanie nauki w naszej szkole mieć nie będą. Liczbę oddziałów planujemy zwiększyć o pięć, z obecnych dziewięciu do czternastu. Teraz pracujemy bardzo higienicznie, od godziny 7.30 do 14.35. Potem nauka na pewno się wydłuży.
W wielu szkołach średnich pojawienie się podwójnego rocznika nie jest żadnym powodem do zmartwień. Uczniowie zostaną przyjęci z otwartymi ramionami. – We wrześniu otworzyliśmy cztery pierwsze klasy w technikum i dwie w szkole zawodowej. Nawet gdyby ta liczba miała się podwoić, to i tak wszyscy się pomieścimy – uspokaja dyrektor Zespołu Szkół Budowlanych, Ludwik Chruściel. – Przybyło nam sali i pracowni, mamy dobrych nauczycieli i doświadczenie w pracy dwuzmianowej. Dwuzmianowość to nie tragedia, przecież uczniowie nie uczą się po osiem godzin dziennie. Sądzę jednak, że w 2019 roku liczba uczniów się nie podwoi, ponieważ niż demograficzny daje o sobie znać coraz bardziej. Poza tym w międzyczasie może uróść nam konkurencja, bo niektóre likwidowane gimnazja mogą próbować się przekształcić w szkoły średnie. Dlatego cudów się nie spodziewam. Na pewno będzie więcej uczniów, ale nie drugie tyle.
W Zespole Szkół Techniczno‑Zawodowych podczas ostatniego naboru udało się utworzyć dwa oddziały technikum i dwa – zasadniczej szkoły zawodowej. Wybory młodych ludzi były podobne, zainteresowaniem cieszyło się fryzjerstwo oraz klasa dla techników pojazdów samochodowych i mechaników pojazdów samochodowych. – Gdyby pojawiło się sto procent więcej uczniów, bylibyśmy bardzo zadowoleni – nie ukrywa dyrektor szkoły, Andrzej Bartnik. – Jesteśmy gotowi na to, żeby przyjąć młodzież nawet do pięciu klas technikum i utworzyć tyle samo oddziałów w szkole zawodowej. Teraz też chcieliśmy stworzyć więcej klas zawodowych, ale to było pobożne życzenie. Takie profile jak blacharz samochodowy, elektromechanik pojazdów samochodowych czy mechanik motocyklowy wzbudziły śladowe zainteresowanie. Tymczasem cały świat potrzebuje fachowców. Znam uczniów, którzy skończyli naukę w szkołach nieposiadających etykiety szkół elitarnych i świetnie sobie w życiu zawodowym radzą. Ale młodzież często myśli innymi kategoriami.























