Strona główna Tarnów - wiadomości Coraz mniej dzieci, coraz droższe szkoły. Tarnów analizuje sieć oświatową, rodzice nie...

Coraz mniej dzieci, coraz droższe szkoły. Tarnów analizuje sieć oświatową, rodzice nie kryją obaw

2
Tarnów analizuje sieć oświatową
Zmiany w sieci tarnowskich szkół są konieczne
REKLAMA

Póki co miasto uspokaja, że nie zapadły żadne decyzje o likwidacji szkół. Ale w korytarzach tarnowskich placówek narasta niepokój. Nauczyciele pytają, które szkoły mogą być zagrożone. Rodzice – czy ich dzieci za rok nie będą musiały dojeżdżać na drugi koniec miasta. A kuratorium? O planach miasta nic nie wie, bo nikt tej placówki o opinię jeszcze nie prosił.

Cisza przed zmianami

Gdy w Tarnowie zaczęły krążyć informacje o możliwych likwidacjach szkół podstawowych, w wielu domach rozgorzały emocje. W mediach społecznościowych pojawiły się pytania: czy zamkną szkołę nr 3?, czy połączą „piątkę” z inną placówką?, czy to początek większych cięć w oświacie?
Tarnowski magistrat odpowiedział oficjalnie na te doniesienia. – Urząd Miasta Tarnowa zorganizował spotkanie z radnymi Rady Miejskiej w celu przedyskutowania wpływu sytuacji demograficznej na sieć szkół. Nie zostały podjęte żadne decyzje dotyczące likwidacji czy łączenia placówek – przekazano w piśmie do naszej redakcji.

Na spotkanie zaproszono wszystkich radnych, a punktem wyjścia do rozmów był raport przygotowany przez miejskich urzędników – „Negatywne skutki demografii dla sieci szkół i placówek oświatowych”.
Ale choć oficjalnie „nic się nie dzieje”, w tle widać przygotowania do zmian, bo te są konieczne. Demografia nie pozostawia bowiem złudzeń. Tarnów staje się miastem, w którym dzieci ubywa z roku na rok, a koszty dopłat do edukacji rujnują budżet mocno zadłużonego miasta.

REKLAMA (2)

Puste klasy, malejące roczniki

Z raportu Urzędu Miasta wynika, że Tarnów w ciągu najbliższych lat może stracić ponad tysiąc uczniów szkół podstawowych. Liczba dzieci zmniejszy się na poziomie blisko 48 oddziałów.
W przedszkolach sytuacja jest jeszcze trudniejsza. W ciągu ostatniego roku liczba maluchów zmniejszyła się o 275, a miasto musiało zlikwidować 10 oddziałów. Prognozy mówią jasno: w 2025 roku w Tarnowie może się urodzić zaledwie 500 dzieci – to liczba, jakiej nie notowano od dziesięcioleci.

– Czasem mamy po 12, 14 uczniów w klasie, a to rodzi pytania o opłacalność utrzymywania całych budynków i kadry – przyznaje jedna z dyrektorek szkół podstawowych, prosząc o anonimowość. – Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, że zlikwiduje się szkołę, która jest centrum życia osiedla.
– Trzeba się jednak zapytać, czy czasem opór przed likwidacją szkoły nie wynika tylko z interesu jej dyrekcji i administracji oraz obawiających się o utratę pracy nauczycieli – mówi pan Piotr, ojciec dwóch kilkuletnich córek. – A dzieci i ich rodzice nie są tylko narzędziem służącym do zachowania etatu? Wszystkich dotykają zmiany, dlaczego mają omijać edukację? Może zamiast wielu szkół mieć mniej, a dobre, lepiej wyposażone, z wyselekcjonowaną kadrą?

Kuratorium nic nie wie

Z informacji, do których dotarliśmy, wynika, że Małopolskie Kuratorium Oświaty nie otrzymało dotąd żadnego wniosku ani prośby o opinię w sprawie reorganizacji tarnowskich szkół.
– Nie mamy wiedzy o tym, by którakolwiek z tarnowskich placówek miała być likwidowana lub łączona. Do kuratorium nie wpłynęły żadne wnioski w tej sprawie – informuje Arkadiusz Warchał, rzecznik kuratorium oświaty w Krakowie.

To jednak nie uspokaja rodziców. – Najpierw się spotykają, potem analizują, a później decyzje zapadają po cichu – mówi pani Agnieszka, mama ucznia z „Kopernika”. – Ja już raz to przeżyłam, kiedy zamykali gimnazja. Obiecywali, że nic się nie zmieni, a skończyło się tłokiem w podstawówkach i dziećmi uczącymi się na zmiany. Dodatkowo łączenie naszej szkoły, jednej z najlepszych z „trójką”, która ma gorsze wyniki, nie jest chyba dobrym pomysłem?

Nie chodzi o winnych, chodzi o dzieci

Rodzice, z którymi rozmawialiśmy, zwracają uwagę, że miasto w dyskusji o demografii i kosztach zapomina o aspekcie społecznym.
– Szkoła to nie tylko budynek i rachunki – mówi pan Marek, ojciec dwóch uczennic z Tarnowca. – To miejsce, gdzie dzieci czują się bezpiecznie, gdzie mają swoich kolegów, nauczycieli, relacje. Zamknięcie szkoły to jakby wyrwać kawałek serca dzielnicy.
– Miasto nie może uciekać od tematu, ale musi mówić z ludźmi szczerze – podsumowuje pani Justyna, matka trójki dzieci. – Lepiej wiedzieć wcześniej, że coś się zmieni, niż dowiedzieć się w wakacje, że szkoły już nie ma.

REKLAMA (3)

Raport mówi jasno: dopłacamy coraz więcej

Problemy w szkolnictwie narastają. Według danych z miejskiej prezentacji, w 2024 roku subwencja oświatowa pokrywała jedynie część kosztów utrzymania szkół. Miasto dopłaca do każdego ucznia od 4,8 do ponad 11 tysięcy złotych rocznie.
Niektóre szkoły, szczególnie mniejsze, utrzymują klasy, w których uczy się mniej niż 15 dzieci. A to – jak tłumaczą urzędnicy – generuje ogromne różnice w kosztach pomiędzy placówkami.
– W skali miasta mamy szkoły, które są pełne, i takie, które świecą pustkami. System wymaga zrównoważenia – przekonuje jeden z pracowników Wydziału Edukacji UMT. – Ale decyzje będą podejmowane rozważnie, w konsultacji z radnymi i środowiskiem oświatowym.

Nierówne szanse i słabe wyniki

Raport demograficzny pokazuje też inną stronę problemu – spadek poziomu wyników egzaminów. W 2025 roku tylko dwie szkoły w Tarnowie osiągnęły średnią wojewódzką z języka polskiego, sześć z matematyki i osiem z angielskiego. Z kolei aż dziewięć placówek nie osiągnęło nawet średniej krajowej w języku polskim. – To pokazuje, że system wymaga zmian – komentuje nauczycielka z jednej z podstawówek. – Potrzebne są inwestycje w kadrę, w jakość nauczania, w indywidualne wsparcie dla uczniów, a nie tylko w tabelki z kosztami.

W Tarnowie działają już 64 niepubliczne jednostki edukacyjne, w których uczy się ponad 6,4 tys. dzieci i młodzieży. Część rodziców wybiera prywatne szkoły z powodu mniejszych klas i indywidualnego podejścia. To jednak dodatkowo osłabia system publiczny, który traci uczniów, a co za tym idzie – pieniądze z subwencji.

Demografia jest nieubłagana

Choć miasto zapewnia, że na razie nie ma mowy o likwidacjach, dane są jednoznaczne. Rocznik 2011 – obecnie w ósmych klasach – liczył ponad 1100 uczniów. Rocznik 2019, który za dwa lata pójdzie do pierwszej klasy, ma ich zaledwie około 850.
To nie tylko problem szkół, ale też symptom szerszych przemian. Tarnów się starzeje, młodzi wyjeżdżają, a liczba urodzeń spada szybciej niż w innych miastach Małopolski.

Na razie analiza, nie decyzja

W Urzędzie Miasta zapewniają, że jakiekolwiek ruchy w sieci szkolnej będą poprzedzone konsultacjami społecznymi. Jednak już dziś widać, że Tarnów stoi przed jednym z najtrudniejszych wyzwań oświatowych od lat – jak utrzymać szkoły przy malejącej liczbie uczniów, nie tracąc przy tym lokalnych wspólnot.
– Demografia jest nieubłagana – przyznaje urzędnik ratusza. – Nie chcemy zamykać szkół, ale musimy rozmawiać o tym, jak dostosować system do rzeczywistości.
Tarnów jeszcze nie podjął decyzji, ale w powietrzu czuć, że to dopiero początek dyskusji.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
2 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze
2
0
Napisz komentarzx