Artur Czaja: Sam chciałem jeździć w Tarnowie

0
Artur Czaja
Artur Czaja będzie w sezonie 2017 zawodnikiem tarnowskich „Jaskółek”. Starty na ligowych torach rozpoczął w 2011 roku. Dwa lata później odniósł swój największy dotąd sportowy sukces. Wraz z kolegami z reprezentacji zdobył Drużynowe Mistrzostwo Europy Juniorów. Niespełna 23‑letni wychowanek Włókniarza Częstochowa liczy, że w Unii czeka go udany sezon
REKLAMA

Witając cię w zespole „Jaskółek” chciałbym na początku prosić, abyś zdradził nieco kontraktowej „kuchni”. Skąd pomysł na starty w Tarnowie? Działacze Unii zaproponowali ci kontrakt czy to była twoja inicjatywa?
Bardzo chciałem jeździć w drużynie z Tarnowa i to ja zadzwoniłem w tej sprawie do trenera Pawła Barana. Zostałem zaproszony na rozmowy i bardzo szybko doszliśmy do porozumienia, nie było praktycznie żadnych niejasności. Byłem może dwa razy w Tarnowie i podpisaliśmy umowę. Cieszę się, że tak bezproblemowo to poszło.
W Częstochowie, po darowanym Włókniarzowi miejscu w ekstralidze, nie widzieli dla Ciebie miejsca?
Nikt mnie stamtąd nie wyganiał i nie twierdził, że nie ma dla mnie, miejsca, sam doszedłem do wniosku, że lepiej będzie dla mnie jak w sezonie 2017 będę startował w Nice Polskiej Lidze Żużlowej. Tarnów odpowiada mi ze względów logistycznych – z mojej miejscowości na stadion dojadę w dwie godziny, poza tym zawsze dobrze czułem się na tarnowskim torze, zawsze mi odpowiadał. Dlatego liczę na udane występy.
Poprzedni sezon nie był jednak dla ciebie udany…
Nie był. Początek i koniec były niezłe, ale środek niedobry. Nie radziłem sobie ze sprzętem, sam nie wiedziałem podczas zawodów, co mam robić; poprawiać coś przy motocyklu czy patrzeć, jak startują inni i wyciągać z tego wnioski dla siebie. W głowie miałem wszystko oprócz jazdy, byłem tym wszystkim bardzo zmęczony. Kiedy koledzy wsiadali do busa po zawodach, ja umorusany dopiero szedłem pod prysznic. To niestety przekładało się na wyniki. Zmiana nastąpiła, kiedy zaczął pomagać mi Jacek Rempała, od razu było lepiej. Bardzo dobrze wypadłem w finale MDMP w Rybniku czy ligowych meczach z Wybrzeżem Gdańsk oraz Kolejarzem Opole. Dlatego współpracę z Jackiem będę kontynuował w przyszłym sezonie – moim mechanikiem podczas zawodów będzie człowiek, który w Tarnowie współpracował z Artemem Łagutą. Liczę, że te zmiany w teamie przyniosą pozytywny skutek i moje wyniki będą dużo lepsze niż ostatnio.
A propos Jacka Rempały, kim ma być w Twoim teamie: mechanikiem, menedżerem, kimś w rodzaju doradcy?
Jacek będzie przygotowywał dla mnie motocykle, liczę także, że wspomoże mnie radą, bo przecież jako zawodnik i jako mechanik ma bardzo bogate doświadczenie. To się sprawdziło pod koniec minionego sezonu i mam nadzieję, że będzie bardzo dobrze funkcjonowało w przyszłym roku.
W Twoim wieku regularne starty to podstawa. Tymczasem działacze Unii zakontraktowali sześciu seniorów, czeka cię zatem rywalizacja o miejsce w składzie na mecz ligowy. Nie masz obaw, że będziesz tym rezerwowym i zbyt wiele sobie nie pojeździsz?
Jeśli przyjrzymy się zawodnikom, którzy będą występować w Unii w sezonie 2017, to wśród nich nie ma słabeuszy. Ale ja nie mam co do siebie obaw. Sport to zawsze rywalizacja, w innych drużynach jest podobna sytuacja. Muszę zrobić wszystko, aby dobrze przygotować się do sezonu i skutecznie jeździć, a nie zastanawiać się, czy będę miał miejsce w składzie, czy też nie.
W Tarnowie będzie duża presja na wygranie ligi i szybki powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. Ale kilka innych drużyn ma podobne ambicje i zbudowało silne drużyny. Kogo najbardziej się obawiasz?
Wszyscy chcielibyśmy wygrać ligę, ale wiadomo – łatwo nie będzie. Niektórzy mają może nieco silniejsze składy, inni słabsze, ale myślę, że liga będzie bardzo wyrównana, a przez to interesująca. A kto może być najtrudniejszy do pokonania? Szczerze mówiąc, nie zastanawiałem się jeszcze nad tym. Ciekawy skład ma Wybrzeże, nawet miałem propozycję, aby jeździć u nich.
Cofnijmy się o dwa lata. Jako wartościowy junior miałeś propozycję, aby już wtedy zostać zawodnikiem Unii. Wybrałeś jednak konkurencyjną ofertę z Rzeszowa. Stal zaproponowała ci wtedy lepsze warunki?
Nie, warunki tak naprawdę były identyczne! Sytuacja była taka, że „zawalił się” mój klub w Częstochowie, a w Tarnowie był wtedy taki nerwowy czas, nie do końca było wiadomo, czy główny sponsor pozostanie z klubem. Stal wydawała mi się pod tym względem bardziej stabilna. Nie okazało się to prawdą, ale to już temat zamknięty i nie ma co do niego wracać.
Początek grudnia to okres, kiedy żużlowcy po krótkim odpoczynku rozpoczynają z reguły przygotowania ogólnorozwojowe do nowego sezonu. Jak to jest w twoim przypadku?
Tak samo. W listopadzie nie próżnowałem, w Psarach Śląskich, gdzie mieszkam, biegam i jeżdżę na rowerze, a od grudnia rozpocząłem zajęcia w Częstochowie. Mam swojego trenera od ogólnorozwojówki, Piotra Ruszela, i z nim zawsze trenuję. To sprawdzony system przygotowań do startów w kolejnym sezonie, więc nie ma sensu nic zmieniać.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze