Puchar Świata ponownie dla Polaków

0
puchar swiata
fot. Paweł Wilczyński
REKLAMA

Sensacje i kontrowersje
Dla nich, podobnie jak dla wielu innych kibiców z Polski i zagranicy, było jasne na długo przed zawodami, że wygrać je może tylko jedna drużyna – polska. Wskazywała na to nie tylko historia poprzednich finałów (w większości w nich triumfowali biało – czerwoni), ale także aktualny układ sił w światowym speedwayu. Na dobrą sprawę największym problemem menedżera Marka Cieślaka było wyselekcjonowanie drużyny ze znacznie szerszego grona kandydatów. Cieślak postawił na naszą młodzież występującą w cyklu Grand Prix, ale mógł wystawić zupełnie innych zawodników i siła rażenia polskiej husarii byłaby pewnie zbliżona. Opiekunowie innych reprezentacji takiego komfortu nie mieli.
Zanim jednak niemal 17‑tysięczna publiczność na popularnym leszczyńskim „Smoku” mogła entuzjazmować się zwycięstwem Polaków, wcześniej byliśmy świadkami kilku nieprzewidzianych sytuacji. Oto w półfinale rozegranym w szwedzkim Vastervik ostatnie miejsce zajęła reprezentacja Danii, odpadając tym samym z udziału w tegorocznej edycji. Była to wielka sensacja. Media określiły ją jako blamaż duńskiego speedwaya. W drugim półfinale niespodzianką, chociaż już mniejszego kalibru, był brak zwycięstwa drużyny Australii. Leszczyński baraż pokazał jednak, że jeźdźcy z antypodów są po prostu bez formy. Z półfinału bezpośrednio do finału awansowali Szwedzi i Anglicy, chociaż ci ostatni musieli sobie radzić bez swojego asa atutowego, Taia Woffindena.
Emocje w Lesznie rozpoczęły się w piątek od turnieju barażowego. Przed nim na stadion dotarła niespodziewana informacja, że w organizmie Rosjanina Grigorija Łaguty wykryto środki dopingujące. Po dłuższych obradach jury postanowiło, że Łaguta zostanie wykluczony z zawodów. Cała ta przykra sytuacja podziałała jednak bardzo mobilizująco na jego kolegów z reprezentacji, którzy sprawili kolejną niespodziankę w tegorocznej edycji DPŚ, wygrywając baraż i uzupełniając skład wielkiego finału. Tym samym uważani za faworytów barażu Australijczycy, w składzie z wracającym po kontuzji na tor Jasonem Doylem, mogli spokojnie udać się na piwo. Ich udział w tegorocznym cyklu się zakończył.

Biało‑czerwona fiesta
Sobotni finał wzbudził wśród kibiców olbrzymie zainteresowanie, wszak była to impreza nr 1 tegorocznego sezonu w naszym kraju. Stadion im. Smoczyka wypełnił się więc do ostatniego miejsca, a atmosfera na trybunach była taka, jaką chcielibyśmy widzieć na każdej sportowej imprezie w Polsce.
Polacy przed startem byli bardzo skoncentrowani, ale wydawali się być pewni siebie. Przed pierwszym wyścigiem w parku maszyn odwiedził ich prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Zbigniew Boniek, wręczając każdemu z nich koszulki polskiej reprezentacji piłki nożnej z odpowiednimi numerami. Były one nieprzypadkowo dobrane. Każdy z nich miał nieść odpowiednie przesłanie. I tak nasz rezerwowy junior Bartosz Smektała otrzymał koszulkę z nr 6. – Prezes powiedział, że piłkarz z takim numerem na koszulce wykonuje na boisku czarną robotę – śmiał się młody reprezentant kadry Polski, dla którego nominacja była wielkim przeżyciem i jednocześnie nagrodą za dotychczasowe wyniki.
Sam przebieg finału potwierdził powszechne przypuszczenia. Dominacja Polaków nie podlegała dyskusji. Jedynymi godnymi rywalami okazali się Szwedzi. Natomiast Rosjanie i Anglicy stanowili tło. Nie znaczy to jednak, że brakowało ciekawych wyścigów. Szczególnie nasi zawodniczy jeździli widowiskowo i efektownie, a co najważniejsze – efektywnie. Kibice byli wręcz wniebowzięci i długie minuty po zakończeniu ostatniego biegu cieszyli się wraz z zawodnikami z odniesionego triumfu i chóralnie odśpiewali „Mazurka Dąbrowskiego”. Maciej Janowski, Bartosz Zmarzlik, Patryk Dudek, Piotr Pawlicki i Bartosz Smektała byli na ustach wszystkich, „rozrywani” przez kibiców, którzy okazywali wyrazy sympatii wszystkim uczestnikom zawodów.
Obserwując reakcje trybun, można się było przekonać, że sława jest jednak ulotna. Oto podczas finałowych zawodów i po nich po koronie stadionu przechadzał się Ove Fundin, legenda światowych torów, człowiek, który przed laty osiągnął w tym sporcie więcej niż wszyscy uczestnicy sobotniego finału razem wzięci, notabene patron Drużynowego Pucharu świata. Tymczasem praktycznie nikt go nie rozpoznał i nie poprosił o zdjęcie lub autograf.

REKLAMA (3)

Trochę dobrze, trochę źle
Zdecydowane zwycięstwo biało‑czerwonych oczywiście bardzo cieszy, ale ta dominacja w dłuższej perspektywie może stanowić powód do niepokoju. Za kilka lat może się bowiem okazać, że nie bardzo mamy z kim rywalizować. Reprezentacje Danii, Australii zaliczyły katastrofalne występy, Szwedzi mają dzisiaj tak naprawdę dwóch wartościowych zawodników, Anglicy to już od kilku lat światowa druga liga, Amerykanie bez Grega Hancocka to właściwie grupa żużlowych turystów, a Rosjanie niejako tradycyjnie mają finansowe problemy, aby wystawić do reprezentacji optymalny skład. Cieszyć może postawa Łotyszy, ale reprezentacja oparta na zawodnikach klubu z zaplecza polskiej ekstraligi nie będzie raczej w stanie wspiąć sie na wyżyny światowego speedwaya.
Organizatorzy Drużynowego Pucharu Świata mają też problem innej natury. Rezygnacja z udziału w tej imprezie zawodników ze światowej czołówki, takich jak wspomniani Greg Hancock, Tai Woffinden czy Artem Łaguta, powinna dać władzom żużlowym wiele do myślenia, absencje te obniżają bowiem rangę wydarzenia. Z jednej więc strony mamy prawdziwe żużlowe święto, świetnie zorganizowane jak większość imprez międzynarodowych w Polsce, i tłumy rozentuzjazmowanych kibiców, z drugiej jednak problemy, które stawiają pod dużym znakiem zapytania przyszłość tej imprezy. Drużynowy Puchar Świata zaczyna bowiem przypominać kamienicę z piękną fasadą, do której środka jednak może lepiej nie zaglądać.
Na razie pozostaje nam cieszyć się z kolejnego sukcesu polskiego speedwaya i faktu, że sport ten nadal ma w naszym kraju wielki potencjał. Organizacja, zainteresowanie i wynik leszczyńskiego finału w pełni to potwierdziły.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze