Buldogi pod dywanem

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Spór Andrzeja Dudy z otoczeniem Jarosława Kaczyńskiego, a personalnie ze Zbigniewem Ziobrą, nie jest sporem o przestrzeganie prawa, ale typowym sporem o wpływy i znaczenie. Być może chodzi też o ewentualną reelekcję Dudy albo obawę przed całkowitą kompromitacją w obliczu lekceważenia demonstracyjnie okazywanego przez Kaczyńskiego… Celem znaczących PiS‑owskich polityków jest utrzymanie władzy za każdą cenę, wszystko inne jest wtórne i nieistotne. Niezależność sądów, państwo prawa itp. są równie obojętne Ziobrze, jak i Dudzie oraz Kaczyńskiemu. Każdy walczy o jakąś swoją sprawę, a sądy są im potrzebne mniej więcej tak, jak więźniowie naczelnikowi więzienia albo bakterie mikrobiologowi.
Nieporozumieniem było oczekiwanie, że Duda zawetował dwie ustawy dla dobra Polski. On je zawetował dla siebie, a wszystko wskazuje na to, że zaproponowane przez niego i p. Królikowskiego propozycje są tak samo niezgodne z Konstytucją i oddające sądy PiS‑owskim politykom, jak te zawetowane. Istota różnicy najpewniej sprowadzi się do tego, że zamiast Ziobry sędziów będzie mianował Duda oraz marszałek Karczewski.
Absurdem było też oczekiwanie Grzegorza Schetyny, że Duda zwoła Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Czy opozycyjni nie nauczą się nigdy, że nie chodzi się do p. Dudy ani do żadnych PiS‑owskich dygnitarzy, dopóki niszczą w Polsce demokrację i ustanawiają monopartyjną dyktaturę opartą na wzorach PRL‑u?
Nadziejom związanym z nagłym nawróceniem się p. Dudy na demokrację towarzyszył pokaz krętactwa i żałosne popiskiwanie ludzi, od których uczestnicy ulicznych protestów i zmagań o poszanowanie wolności mieli prawo oczekiwać odrobiny odwagi. Ja wiem, że odwaga zdrożała, za to staniał rozum, ale mimo wszystko daleko jeszcze od żądania cnoty heroizmu. Oglądając panią sędzię Gersdorf na uroczystości zaprzysięgania sędziego – podwójnego dublera, a zwłaszcza słuchając jej wyjaśnień w sprawie tej obecności, trudno oprzeć się wrażeniu, że nie warto było walczyć o niezależność sądów.
Tchórzliwe były też uniki Sądu Najwyższego, który nie raczył rozpatrzyć legalności wyboru p. Przyłębskiej, a także Państwowej Komisji Wyborczej, która zachowała komfort nienarażania się PiS‑owi w sprawie afery billbordowej.
Mając takich sojuszników i bohaterów po stronie obrońców prawa i Konstytucji, politykom PiS‑u wydaje się, że są wszechmocni i nie mają przeciwników.
Mam nadzieję, że jak wszystkie dyktatury, tak i dyktatura PiS przekona się, że złudzeniem jest wiara w potęgę kłamstwa i moc policyjnego państwa.
Na razie obok tchórzliwych zachowań mamy wiele głupawych komentarzy, np. stwierdzenie, że skoro do PiS przyszło kilku posłów, to Kaczyńskiemu nie zależy już na Gowinie. Konstrukcja genialna, tyle tylko, że ci, którzy przeszli do PiS, zawsze głosowali tak jak PiS, a klub Kukiza stanowi od początku kadencji rezerwę PiS‑owskich głosów.
Mam nadzieję, że po ujawnieniu pomysłów p. Dudy na temat „niezależności” sądów pozbędą się złudzeń wszyscy ci, którzy sądzili, że istnieje jakiś „lepszy PiS” Gowina, Dudy i Łapińskiego, który nawróci Polskę na drogę demokracji. Demokrację, jak widać na naszym i węgierskim przykładzie, tylko traci się łatwo, a odzyskuje się w długiej walce i dlatego warto raz jeszcze przypomnieć słowa wypowiedziane przez cesarza Rosji i króla Polski Aleksandra II do delegacji polskiej, wiążącej z jego osobą nadzieję na przywrócenie niepodległej Polski – „Żadnych marzeń panowie, żadnych marzeń”.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze