Ci tłumnie przybyli na stadion, takiej frekwencji dawno nie było w Mościcach – mówi się o 10 tysiącach widzów!
Nad pojedynkiem z zespołem z Zielonej Góry krążyło pogodowe fatum. Na skutek fatalnej pogody gospodarze nie byli bowiem w stanie przygotować toru na piątek, tak jak planowano, i mecz trzeba było przełożyć na niedzielę. Dało to tarnowianom możliwość odbycia jednego treningu więcej, ale trudno mówić, że mieli czas i możliwości, aby właściwie przygotować się do sezonu. Kiepska aura uniemożliwiła im przecież odbycie chociaż jednego meczu sparingowego!
Te słabości wyszły na jaw na samym początku meczu. Goście znacznie lepiej startowali i dowozili do mety cenne punkty. Po pierwszych trzech biegach goście prowadzili już różnicą 6 punktów! Na szczęście dla tarnowian nadspodziewanie dobrze spisywał się Jakub Jamróg, który walczył jak lew na dystansie i w pierwszej części spotkania zdobył aż 7 punktów. Szybko powrót do dobrej formy zasygnalizował także Nicki Pedersen, swój pierwszy bieg wygrał także Kenneth Bjerre. Nierówno jeździł natomiast Peter Kildemand, a słabo spisywał się Artur Mroczka.
Początek drugiej serii znacznie poprawił humory tarnowskim fanom, zaczęła się bowiem od podwójnego zwycięstwa pary Jamróg – Kildemand, którzy pokonali Michaela Jepsena Jensena i byłego zawodnika Unii, Kacpra Gomólskiego. W kolejnym biegu goście odpowiedzieli jednak podwójną wygraną i znowu wysunęli się na prowadzenie. Trzecia seria to trzy z rzędu wygrane biegi podopiecznych trenera Pawła Barana i wydawało się, że gospodarze opanowali sytuację. Ale nic z tych rzeczy. Falubaz prowadzony przez charyzmatycznego Adama Skórnickiego potrafił skutecznie dopowiedzieć, w efekcie przed ostatnim wyścigiem na tablicy wyników był remis 42:42. Wszystko było więc w rękach i motocyklach Nicki Pedersena i Kennetha Bjerre oraz ich rywali – Michaela Jepsena Jensena i Grzegorza Zengoty. Miejscowi po starcie świetnie rozegrali pierwszy łuk, objęli prowadzenie, którego nie oddali już do końca biegu. A potem na stadionie zapanowała prawdziwa euforia.
Najlepszy w Unii był tercet: Pedersen – Bjerre – Jamróg. Obiecujący debiut mimo nierównej jazdy zaliczył Kildemand, a ważne punkty dorzucił także Patryk Rolnicki. Sezon nabiera rozpędu, kolejny mecz ligowy tarnowianie mają zaplanowany już w najbliższy piątek 13 kwietnia. Będzie to wyjazdowy pojedynek z prowadzonym przez Marka Cieślaka Włókniarzem Częstochowa, który na inaugurację zremisował w Grudziądzu z GKM 45:45.
Grupa Azoty Unia Tarnów – Falubaz Zielona Góra 47:43
Grupa Azoty Unia Tarnów: Nicki Pedersen 13 (2,3,3,2,3), Artur Mroczka 2 (0,0,1,1), Peter Kildemand 8+1 (0,2,3,1,2), Jakub Jamróg 8+2 (2,3,2,0,1), Kenneth Bjerre 12 (3,1,3,3,2), Kacper Konieczny 0 (0,0,0), Patryk Rolnicki 4 (2,1,1).
Po meczu powiedzieli:
Adam Skórnicki (trener Falubazu): To było piękne piętnaście wyścigów, piękny mecz, o którego losach zadecydował ostatni bieg. Inauguracja mogła się więc na pewno podobać kibicom. Nie załamujemy się porażką, myślę, że inne drużyny będą miały duży problem, aby wygrać w tym sezonie na tarnowskim torze.
Paweł Baran (trener Grupy Azoty Unii Tarnów): Mieliśmy znane problemy, bo treningów było po prostu zbyt mało. Początek meczu był bardzo trudny, rywale objęli prowadzenie, potem ich dogoniliśmy, ale nie odpuszczali. Nasza drużyna pokazała jednak charakter. Myślę, że ekstraliga będzie wyrównana i takich spotkań może być więcej.
Jakub Jamróg (Grupa Azoty Unia Tarnów): Ze swojej jazdy jestem zadowolony, mam nadzieję, że utrzymam taką formę w kolejnych meczach. Nie jesteśmy faworytami, dlatego ta wygrana na początek jest bardzo ważna, te punkty na pewno bardzo nam pomogą.























