Schody donikąd

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Obok wojska, policji, pisowskich aparatczyków i osób obłowionych na „dobrej zmianie” praktycznie nie było nikogo innego. Co pokazała reżimowa telewizja – albo celowo, albo przez niedopatrzenie, za co najpewniej ktoś poniesie konsekwencje.
Nie jest istotna sama szkaradność tego monumentu, bo pod tym względem konkurencja smoleńskich pomników i tablic jest bardzo silna, ani to, że w mediach padają zarzuty o plagiat z jakiegoś niemieckiego dworca. Ważniejsze jest to, że zakończyły się pisowskie miesięcznice, będące spektaklami nienawiści i szyderstwa z religii, krzyż bowiem był w nich wykorzystywany do apoteozy kłamstwa i agresji, a twierdzenie, że chodzi o modlitwę za zmarłych, brzmiało jak szyderstwo i bluźnierstwo. W każdym razie jednej głupoty mniej.
Zwraca uwagę postępująca degradacja Macierewicza. Już nie odgrywał głównej roli jako „kapłan smoleńskiej religii” i „stróż świętego wraku”. Stał jako jeden z wielu pomocników Kaczyńskiego, a następnego dnia ogłosił kolejne elementy absurdalnej teorii o wybuchu w samolocie polskiej delegacji, chociaż zastrzegał się, że nie mówił nigdy o „zamachu”. Jest to tyle absurdalne, że wybuch bez zamachu, przy jednoczesnej dotychczasowej retoryce antyrosyjskiej i potępiającej „smoleńskich morderców, zdrajców, fałszerzy itp.”, delikatnie mówiąc, nie trzyma się kupy. Jeszcze ciekawsze jest to, że reżimowa telewizja nie nadała wywodów komisji smoleńskiej.
Wywody Macierewicza były powtórzeniem tego, co jego komisja miała do powiedzenia do tej pory, a nowym elementem był chyba tylko mocniej eksponowany udział zagranicznych „ekspertów”, którzy najwyraźniej znaleźli sobie dobry sposób na branie naszych pieniędzy…, które, tak samo jak w przypadku cesarza Wespazjana – non olet.
Pomnik na placu Piłsudskiego, będący faktycznie samowolą budowlaną i nielegalnie postawiony, zostanie pewnie – tak jak inne relikty dyktatury – wywieziony do Kozłówki chyba, że warszawiacy będą chcieli zademonstrować miłość do Ukochanego Naczelnika i wyrażą swój stosunek na miejscu. Obecnie pomnik jest pilnowany dzień i noc przez umundurowanych policjantów, nieznana jest liczba tajniaków. Świadczy to o dobrym rozeznaniu nastrojów i powszechnym uwielbieniu dla Jarozbawa.
Trochę podobna była sytuacja w 1968 roku, gdy zrzuciłem tablicę Lenina na Rysach – żołnierze i cywilni agenci spisywali od tego czasu wszystkich turystów, którzy skręcali czerwonym szlakiem na Rysy, co zdaje się nie uchroniło następnych tablic Lenina przed losem, jaki spotkał tę pierwszą.
Zdumiewające jest i inne podobieństwo. Widziałem makietę pomnika Lecha Kaczyńskiego i jest on uderzająco podobny pod względem sylwetki, ułożenia nóg, ogólnej postawy do Włodzimierza Illicza w Poroninie, którego razem z kolegami z Ruchu i moim bratem Markiem usiłowałem w czerwcu 1970 roku nieudolnie wysadzić w powietrze i spalić przy okazji znajdujące się obok muzeum. Teraz informuję pisowców, że nie będę podejmował tego rodzaju działań, poczekam na upadek rządów PiS‑u i z satysfakcją odprowadzę pomnik „największego prezydenta wszech czasów” do Kozłówki. Notabene jest jakieś splątanie dróg Lecha Kaczyńskiego i Lenina, i nie chodzi tylko o podobieństwo pomników. W pracy doktorskiej późniejszy „faktyczny przywódca Solidarności” i wielki mąż stanu obficie cytował dzieła Lenina, co świadczy o jego dużej erudycji.
Rozpoczyna się sezon zatrzymań i zarzutów prokuratorskich wobec polityków opozycji, przy jednoczesnym uchwaleniu ustaw sądowych likwidujących niezależność sądów i czyniących z Polski państwo, w którym o wyrokach decyduje partia rządząca. Jest to naplucie w twarz Polakom i naigrywanie się z Unii Europejskiej.
Panowie Timmermans, Juncker i inni politycy demokratycznego Zachodu – kiedy skończycie ten spektakl pisowskiej pychy i kłamstwa i wreszcie powiecie: dość tego?

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze