Europejczycy

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

To, co jeszcze nie tak dawno uchodziło za obelgę i brak patriotyzmu, uległość i politykę białej flagi, obecnie jest wypisane na wyborczych plakatach i pisowskich ulotkach jako jeden z głównych motywów – entuzjastyczne, bezkrytyczne i bezwarunkowe poparcie dla Unii. Nie warto z oczywistych powodów przypominać wyzwisk i obelg, jakie pod adresem Unii i wszystkiego, co miało związek z Unią, mówili i pisali politycy, propagandziści, nazywani dziennikarzami oraz wyznawcy PiS-u. Nie warto przypominać słynnej szmaty i IV Rzeszy niemieckich porównań, haseł o niemieckiej Europie i utracie suwerenności przez Polskę w szponach unijnych biurokratów oraz lewackich urzędników. Generalnie PiS sformułowało ideologię w myśl, której Unia stanowiła zagrożenie dla niepodległości naszego i innych, zwłaszcza mniejszych i biedniejszych, do niedawna komunistycznych krajów; jest strukturą kosmopolityczną, wrogą wobec patriotyzmu, religii (głównie katolickiej), narodowej tożsamości i rodzimej tradycji. Unia jest złem samym w sobie, bo nawet jej gospodarcze rozwiązania na dłuższą metę służą wyzyskowi i dominacji, a narzędziem wyzysku są euro i międzynarodowe struktury, organizacje i instytucje, przed którymi trzeba Polski bronić tak samo, jak kiedyś przed Krzyżakami, zaborcami, nazistami i komunistami. Jest „wyimaginowaną wspólnotą” (A. Duda), siedliskiem lewactwa, dlatego należało wynieść unijne flagi z rządowych budynków (B. Szydło), popieraniem homoseksualizmu, nowym wcieleniem zbrodniczych zorganizowanych ideologii, a w wymiarze politycznym stosunek do Unii najlepiej oddaje hasło podnoszone przez nacjonalistów – wczoraj Moskwa dziś Bruksela.
Ponieważ według różnych sondaży poparcie społeczeństwa polskiego dla członkostwa w Unii oscyluje na poziomie około 80%, w tej kampanii pisowcy uznali za konieczne odwołać się do tego poparcia. Unia jest dziś sercem Europy, Polska w Unii oazą wolności, a przynależność do Unii – bezdyskusyjną wartością. Flagi unijne wróciły na dawne miejsce, ktoś, kto mówi o polexicie oszukuje wyborców, albowiem żaden polexit nigdy nie był celem, ani nie leżał w planach PiS-u. Tak się przypadkowo złożyło, że politycy PiS-u bardzo życzliwie patrzyli na zamiar Wielkiej Brytanii wyjścia z Unii, a największymi sojusznikami pisowców, zwłaszcza w debatach o praworządności i przestrzeganiu demokracji, byli politycy znani z nacjonalistycznych poglądów, nienawiści do Unii i wszystkiego, co wiązało się z jej dalszym rozwojem i szerzej – integracją europejską.
Trudno odpowiedzieć na pytanie, czy prounijny, całkowicie zresztą nieszczery i propagandowo-wyborczy jak wiele razy w przeszłości, kolejny tym razem prounijny zygzak polityczny przyniesie pisowcom korzyść wyborczą. Wydaje mi się, i sondaże na to wskazują, że społeczeństwo tym razem nie da się nabrać, ale PiS wyhodował sobie dzięki prounijnej retoryce rywala w postaci radykalnych nacjonalistów. Strategia – nie ma wroga na prawicy – tym razem raczej się nie powiedzie, a partia radykalnych nacjonalistów, przy których retoryka PiS-u to rzeczywiście przejaw mięczkowatości i tchórzliwego lewactwa, odbiera PiS-owi całkiem sporo wyborców, co może mieć pewien wpływ na wynik wyborów i wszelkie konsekwencje wiążące się z montowaniem rządzącej większości. Do tej pory większość przeciwników Unii znajdowała swoje miejsce w PiS-ie, dziś nie jest to tak oczywiste. Nacjonaliści, a Unia powstała jako reakcja na dwie wojny wywołane przez uzbrojone i dążące do dominacji nad Europą nacjonalizmy, otwarcie nawołują do demontażu i zniszczenia Unii. Jest to oczywiście strategia bardzo korzystna dla Rosji, dla której NATO i Unia to główne przeszkody dla poszerzenia obszaru dominacji. Najżywotniejszym interesem politycznym Polski jest, aby te dwie struktury: obronna i gospodarczo-cywilizacyjna nie tylko przetrwały, ale były coraz sprawniejsze, silniejsze, skuteczniejsze i decydujące w sprawach międzynarodowych. Tylko Unia stanowczo wypowiada się w obronie demokracji, wolności obywatelskich i praw człowieka. Polska niestety nie jest wyspą wolności, są nią przestrzegające wolności kraje Unii i tylko taka Unia oparta o kartę praw i wolności, strażnik demokracji i praw człowieka, ma szansę na rozwój i bycie gwarantem pomyślnego rozwoju Europy. Miejsce naszego kraju jest w takiej Unii, a mówienie, że Unia zagraża czyjejkolwiek suwerenności warte jest tyle samo, ile były zapewnienia Moskwy, że domaganie się poszanowania praw człowieka w reżimach dyktatorskich to mieszanie się w sprawy wewnętrzne suwerennych państw.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze