Trzeci kwartał zgodnie z planem

0
REKLAMA

Marek ZuberPKB w trzecim kwartale 2020 roku wzrósł w Polsce o 7,7% w cenach stałych, w stosunku do drugiego kwartału tego roku, i był o 2,0% niższy, niż w trzecim kwartale roku 2019. To niezłe dane, ale jednak nieco poniżej oczekiwań. Wszyscy myślimy już jednak o tym, co będzie dalej.
Trzeci kwartał skończył się mniej więcej zgodnie ze scenariuszem, o którym pisałem w maju, a który zakładał wyraźne odbicie. Rzeczywiście je mamy. Wróciliśmy do aktywności, no i są tego skutki. Poszczególne miesięczne wskaźniki z trzeciego kwartału pokazywały wyraźną poprawę, a zatem nie jesteśmy zaskoczeni danymi o PKB. Najlepiej wyglądały informacje o produkcji przemysłowej, wygląda zatem na to, że eksport wyciągał polską gospodarkę z zapaści. Ale oficjalnie będziemy mogli to potwierdzić dopiero 30 listopada, bo wtedy Główny Urząd Statystyczny poda pierwsze pełne przybliżenie PKB. No i będziemy mogli postawić już twarde wnioski.

Polskiej gospodarce pomogły oczywiście także tarcze finansowe, dając z jednej strony płynność firmom, z drugiej ograniczając zwolnienia. Zaobserwowaliśmy zatem również powrót konsumpcji. Trzeba jednak odnotować, że to odbicie kosztowało nas 150 mld PLN. Mniej więcej tyle w różnych formach wsparcia trafiło do gospodarki.
Jak to wszystko wyglądało tak dokładnie? PKB w ujęciu kwartalnym wzrósł o 7,7% w cenach stałych, co oznacza spadek o 2% w ujęciu rocznym, czyli w porównaniu z trzecim kwartałem 2019 roku. W drugim kwartale mieliśmy spadek o 8,0% rok/rok. Poprawa jest więc wyraźna. Dla porządku podam jeszcze, że PKB niewyrównany sezonowo w ujęciu realnym zmniejszył się w stosunku rok/rok o 1,6%. W drugim kwartale mieliśmy 8,4% spadku.
Jak już wspomniałem, gospodarka w trzecim kwartale zachowywała się w sumie zgodnie z planem. Może trochę gorzej od oczekiwań, które zostały rozbudzone po miesięcznych danych o produkcji przemysłowej. Patrząc na inne kraje Europy jesteśmy mniej więcej w środku. To znaczy są takie gospodarki, gdzie odbicie jest mocniejsze, odbicie w sensie odrabiania strat z drugiego kwartału, i są takie, które są od nas gorsze. W sumie jest zatem nieźle.

Niestety wygląda na to, że to koniec dobrych informacji. A wszystko przez to, co obserwujemy obecnie nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Oczywiście z gospodarczego punktu widzenia nie jest tak źle, jak w drugim kwartale. Nawet jeśli dochodzi do mrożenia aktywności, nawet jeśli ma to tak szeroki zakres jak we Francji, w Wielkiej Brytanii, czy w Austrii, to choćby sytuacja przemysłu jest dużo lepsza. Nie ma, póki co, zerwanych łańcuchów dostaw, w dodatku spora cześć świata nie prowadzi już tak agresywnej polityki antycovidowej jak Europa. Bo nie ma takiej potrzeby. Wystarczy wspomnieć choćby o Chinach, czy Australii. Pamiętajmy także o tym, że w Stanach Zjednoczonych, największej gospodarce świata, ograniczenia, pomimo dużej liczby zakażeń, nie są tak mocne, nie ma zatem tak dotkliwego oddziaływania na samą aktywność gospodarczą. I to jest nadzieja dla nas wszystkich na Starym Kontynencie, także dla Polski. W wielu krajach tej pozostałej części świata popyt powoli wraca do poziomu sprzed pandemii. Także popyt na dobra i usługi produkowane w Europie.

REKLAMA (2)

Jednak mrożenie gospodarek naszego regionu będzie oczywiście miało negatywny wpływ. Jak Państwo pamiętacie, podstawowy scenariusz z połowy tego roku zakładał kontynuację mocnego odbicia także w czwartym kwartale. Oczywiście taki scenariusz obowiązywał także w Polsce. Mieliśmy przejść na wyraźny plus. Optymiści mówili nawet o poziomie 4% – 5% wzrostu w stosunku do czwartego kwartału 2019 roku. Miało się to wziąć z „nadrabiania” covidowych zaległości. Dzisiaj jest to już wersja praktycznie nieosiągalna. Dzisiaj walczymy o to, żeby w czwartym kwartale w ogóle zobaczyć plus w ujęciu rok/rok.

REKLAMA (3)

Osobiście martwi mnie jednak co innego. Mamy co prawda informacje o dwóch gotowych szczepionkach przeciw COVID-19, ba, w ostatnich dniach mówi się nawet o tym, że kilkadziesiąt innych ośrodków jest już blisko ogłoszenia sukcesu w ich pracach. Jednak w praktyce szczepionka będzie mogła być szeroko stosowana w Europie realnie dopiero od połowy 2021 roku. Jeśli zatem uda nam się teraz, w ciągu najbliższych tygodni, zdusić pandemię, ograniczyć liczbę zakażeń nawet do kilkudziesięciu dziennie, co byłoby wielkim osiągnięciem, to nie oznacza, że COVID-19 nie wróci z nową mocą na wiosnę. Jeśli uda się teraz ograniczyć liczbę zakażonych, a przede wszystkim umierających, to oczywiście będzie oznaczało poluzowanie różnych zaostrzonych zasad. To jasne. Ale to z kolei może być zaczynem problemów w lutym, czy w marcu. To wszystko dotyczy także naszego kraju. Nawet jeśli szczepionka pojawi się w Polsce w drugim kwartale 2021, jak mówi rząd, to będą to liczby absolutnie niewystarczające do postawienia tezy, że pandemia została opanowana. Co z tego wszystkiego wynika? Ano to, że mocne odbicie, trwałe odbicie, możemy zobaczyć dopiero w drugim półroczu przyszłego roku. Oczywiście nie musi tak być. Wystarczy, że pandemia na wiosnę znowu nie zaatakuje. Ale dzisiaj, niestety, tego nie wiemy.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze