Za nami kolejny sezon żużlowy, przychodzi czas na podsumowania. To był dobry rok dla polskiego żużla, czy zły?
Były dobre i złe momenty, jak co roku. Na pewno cień na niego rzuciło zakończenie ekstraligi i walkower w meczu w Zielonej Górze. To stało się kolejną pożywką do negatywnych rozważań na temat środowiska żużlowego w naszym kraju. Straciliśmy na tym wszystkim wizerunkowo. Trzeba się zastanowić, jak takich sytuacji unikać w przyszłości. Ale przecież ekstraliga, a także inne ligi, były w tym sezonie wyjątkowo ciekawe. Szczególnie w ekstralidze, najbardziej interesującej tarnowskich kibiców, było sporo dobrych meczów i – co ważne – niespodziewanych wyników. Powołana przed tym sezonem funkcja tzw. komisarza toru chyba więc się sprawdziła, bo gospodarze tracili swój podstawowy często atut, czyli atut własnego toru..
Na arenie międzynarodowej nasz żużel potwierdził, że jest mocny – wyniki były naprawdę bardzo dobre. Indywidualnie Jarosław Hampel został wicemistrzem świata, w mistrzostwach juniorów Polacy zdobyli wszystkie medale (złoto Patryk Dudek, srebro Piotr Pawlicki, brąz Kacper Gomólski), zdobyliśmy złoto w DPŚ, do którego przyczynił się inny zawodnik tarnowskiego klubu Maciej Janowski, wygraliśmy Drużynowe Mistrzostwa Europy Juniorów, w finale Drużynowych Mistrzostw Świata Juniorów nasz zespół zajął drugie miejsce.
W tym roku udało się zorganizować kilka zgrupowań oraz meczów towarzyskich kadry, czyli nastąpił powrót do źródeł, bo przed laty były to formy przygotowań do startu bardzo popularne…
Przed sezonem nasi kadrowicze, zarówno seniorzy jak i juniorzy, przebywali pod kierunkiem Marka Cieślaka i trenera od zajęć ogólnorozwojowych Tomasza Drwala na obozie przygotowawczym w Centralnym Ośrodku Sportu w Zakopanem. A w trakcie sezonu, dzięki bardzo dobrym kontaktom z federacją czeską, zorganizowaliśmy dwa mini zgrupowania dla kadry seniorów i juniorów – pierwsze w czerwcu w Pradze, natomiast drugie we wrześniu w Pardubicach. A więc na torach gdzie potem odbywały się finały Drużynowego Pucharu Świata i Drużynowych Mistrzostw Świata Juniorów. Dzięki zaangażowaniu ośrodków w Ostrowie oraz w Lublinie odbyły się także mecze Polska‑Rosja w maju oraz w Lublinie Polska‑Mistrzowie Świata. Byłem pod wrażeniem pełnych trybun oraz atmosfery i organizacji tych meczów. To była wspaniała promocja naszego sportu.
Wiem, że wysoko ocenił Pan też finał Indywidualnych Mistrzostw Polski na torze w Tarnowie?
Tak. Był z nim problem, bo ze względów na pogodę, a potem inne przyczyny, i termin jego rozegrania był kilka razy przekładany, ale kiedy w końcu finał się odbył, okazał się wspaniałym widowiskiem. To dosyć powszechna opinia – jeszcze podczas trwania zawodów odbierałem telefony i sms‑y z takimi sygnałami. Cieszę się, że sprawdziła się nowa formuła finału. Zdaję sobie sprawę, że była ona dosyć kontrowersyjna, słyszałem obawy, że może wypaczyć przebieg rywalizacji. Na szczęście tak się nie stało. Zwycięzca – Janusz Kołodziej, nie wygrał przez przypadek, był po prostu tego dnia najlepszym zawodnikiem. Tarnowski finał uważam za jedną z najlepszych imprez żużlowych, jaką w 2013 roku rozegrano w naszym kraju.
A jak ocenia Pan tegoroczne występy żużlowców Unii Tarnów w ekstralidze?
Pozytywnie. Miałem okazję wręczać im w Częstochowie brązowe medale po rewanżowym meczu o trzecie miejsce w Drużynowych Mistrzostwach Polski i widziałem, że te medale ucieszyły zawodników. Dla nich to był autentyczny sukces.
Wybiegając w przyszłość – kiedy poznamy kalendarz na sezon 2014?
Czekamy na kalendarz FIM oraz UEM i dopiero wtedy będziemy pracować nad naszym, krajowym. Międzynarodowe kalendarze powinny być gotowe w trzeciej dekadzie listopada. Na razie wiemy tyle, że obok turniejów Grand Prix, w Polsce ma się odbyć runda kwalifikacyjna IMŚ GP (21 czerwca), drugi z finałów Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów (17 sierpnia) oraz w nieustalonym jeszcze terminie półfinał mistrzostw Europy. Złożyliśmy oferty na organizację tych zawodów poszczególnym klubom.
Sporo kontrowersji wywołał pański pomysł, aby jako juniorzy w meczu ligowym mogli występować wyłącznie wychowankowie danego klubu. Większość krytykuje to rozwiązanie…
To na razie pomysł, który ma odwrócić niekorzystne tendencje w naszym sporcie żużlowym. Statystyki mówią, że mamy coraz mniej zawodników i są oni coraz starsi. Niektóre kluby, jak na przykład Unia Tarnów, prowadzą regularne szkolenie i mogłyby wystawić w rozgrywkach dwie drużyny, natomiast inne w ogóle nie mają swoich szkółek i od lat nie dały naszemu żużlowi ani jednego zawodnika. Bardzo chciałbym, aby to uległo zmianie, a taki przepis, gdyby wszedł w życie, zmusiłby wszystkie kluby do pracy z młodzieżą.























