
Coraz więcej wykroczeń zarejestrowanych przez prywatne wideorejestratory trafia do policyjnej skrzynki Stop Agresji Drogowej. Jak często tego typu nagrania stanowią dowód w sprawie?
Blisko 2 tysiące filmów
Kilka lat temu w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Krakowie uruchomiona została specjalna skrzynka kontaktowa poczty elektronicznej, gdzie można przesyłać filmy zawierające rażące naruszenia przepisów drogowych oraz przejawy agresji uczestników ruchu drogowego. W celu szybszej reakcji policjanci proszą zgłaszających o przesłanie daty, godziny i miejsca zdarzenia oraz danych pojazdu. Informacje te są niezbędne z uwagi na konieczność przeprowadzenia przez policjantów postępowania wyjaśniającego. Jednak podczas wyjaśniania okoliczności zdarzenia może zaistnieć potrzeba protokolarnego przesłuchania świadka. Mimo to mieszkańcy powiadamiają o sytuacjach, które zarejestrowali za pomocą wideorejestratorów w swoich samochodach.
W 2018 roku na policyjną skrzynkę Stop Agresji Drogowej wpłynęło 667 filmów z samochodowych wideorejestratorów. W 2019 było ich 1046, a w kolejnym roku aż 1537. – Obecny rok będzie na pewno rekordowy. Pomimo że do jego końca pozostał miesiąc, to już teraz na naszej skrzynce zgromadziliśmy 1929 nagrań – mówi mł. insp. Sebastian Gleń, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. – Wpływ na to ma kilka czynników. Na pewno z każdym kolejnym rokiem mamy na drogach więcej samochodów z zamontowanymi kamerkami. Panuje też coraz mniejsza tolerancja dla piratów drogowych. W Polsce więcej osób ginie na drogach niż w zabójstwach, czy innych zdarzeniach kryminalnych. To olbrzymi problem, z którym trzeba walczyć, więc tym bardziej cieszy fakt, że również kierowcy biorą sprawy w swoje ręce. Ktoś wymusi pierwszeństwo przejazdu, ktoś inny przekracza dopuszczalną prędkość, więc dobrze, że kierowcy to kontrolują i zgłaszają nam tego typu zdarzenia.
Wszystkie zgłoszenia są analizowane przez funkcjonariuszy z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, następnie przesyła się je do odpowiednich komisariatów. Kierowca pojazdu, który widnieje na nagraniu, zostaje wezwany na przesłuchanie. Ustalane jest, czy w danej sytuacji rzeczywiście on zasiadał za kierownicą, następnie nakładany jest na niego mandat albo kierujemy wniosek do sądu o ukaranie.
– Dlatego tak istotne jest podanie danych osoby przesyłającej nam nagranie. Może się bowiem zdarzyć, że ktoś nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu lub twierdzi, iż nagranie pochodzi sprzed kilku lat i sprawa jest przedawniona. Wówczas świadek, a jednocześnie autor nagrania, może przedstawić przed sądem, jak doszło do rejestracji zdarzenia. Jeżeli ktoś przesyła do nas film anonimowo, również zajmujemy się takimi sprawami. Jeśli na filmie zarejestrowane jest wykroczenie, stanowi to dla nas przesłankę do przesłuchania kierowcy. Wideorejestratory są również często wykorzystywane przez kierujących jako dowody w kolizjach drogowych, w których sami uczestniczą. Jeżeli na miejscu wypadku lub kolizji zjawia się patrol policji, to funkcjonariusze zabezpieczają nagranie z kamerki jako dowód w sprawie – dodaje Sebastian Gleń.























