Główny Urząd Statystyczny podał pierwsze przybliżenie dynamiki PKB w roku 2021. Wyniosła ona 5,7%. To mniej więcej tyle, ile wynoszą oczekiwania rynkowe.
Polska gospodarka urosła w zeszłym roku o 5,7%. Tyle mniej więcej oczekiwali analitycy i ekonomiści. Co prawda na przełomie trzeciego i czwartego kwartału zaczęliśmy się martwić o możliwość przekroczenia 5,5%, ale finalnie się to udało. Pandemia dała się wtedy we znaki, znowu obserwowaliśmy na przykład przerwy w produkcji w Azji, czy też ograniczenia dostępu do portów, a to oznaczało kłopoty z łańcuchami dostaw. Ale pod koniec roku udało się to nadrobić. W sumie w czwartym kwartale wzrost PKB musiał wynieść około 7%, żeby w całym roku udało się uzyskać 5,7%.
Dane podane przez GUS są wstępne i mogą się jeszcze zmienić, mało tego: patrząc na poprzednie lata wszystko wskazuje na to, że zmienią się na pewno, ale już jakiś obraz nam dają. Przede wszystkim taki, że straty pandemiczne odrobiliśmy z nawiązką. To znaczy polska gospodarka nie tylko wróciła do swoich rozmiarów z 2019 roku, ale wyraźnie urosła. Tylko trzeba to dobrze rozumieć: nie znaczy to wcale, że każda branża odrobiła straty. Wciąż mamy takie, które są w trudniejszej sytuacji i które mogą pomarzyć o kondycji z roku 2019.
Jeśli popatrzymy na poszczególne składowe PKB, to warto zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze popyt krajowy wzrósł o 8,2%, w tym spożycie w sektorze gospodarstw domowych o 6,2%. Czyli mówiąc wprost – Polacy przyczynili się do odbudowy gospodarki swoimi decyzjami zakupowymi. Pamiętacie państwo jak pisałem, że to eksport wyciągał nas z koronawirusowego dołka w drugiej połowie 2020 roku? No to w 2021 dołączyła do tego wyciągania konsumpcja. Inną sprawą jest, że obecnie Polacy mają fatalne nastroje. I widać to po właściwie każdym wskaźniku publikowanym w Polsce. Pandemia, drożyzna, pewnie także eskalacja konfliktu na wchodzie, to wszystko działa na nas źle. I pytanie, czy w związku z tym możemy liczyć na dalszy poważny wzrost konsumpcji? Na razie wiemy, że grudzień był gorszy od listopada. Wzrost sprzedaży detalicznej na przykład wyniósł 16,9% w ujęciu rocznym, w stosunku do 21,2% w listopadzie. Na pierwszy rzut oka to i tak świetny wynik. Ale po pierwsze jednak gorszy niż miesiąc wcześniej, a po drugie dotyczy okresu świątecznego. No i po trzecie nie uwzględnia inflacji, a ta była w grudniu bardzo wysoka. Dane biorące pod uwagę inflację pokazują już poważniejszy spadek dynamiki. Z drugiej strony wciąż mamy także ryzyko zjawiska odwrotnego, mianowicie takiego, że konsumpcja mocno wzrośnie w najbliższych miesiącach, ale nie dlatego, że jest nam lepiej, tylko dlatego, że będziemy bali się dalszego wzrostu cen. A to jeszcze bardziej ten wzrost cen nakręci. Byłoby to fatalne i oby do takiego scenariusza nie doszło.
Po drugie nakłady brutto na środki trwałe wzrosły w 2021 roku o 8%. Nie jest to dobra informacja. Po dziewięcioprocentowym spadku w roku 2020 zaledwie 8% wzrostu to po prostu słaby wynik. W efekcie stopa inwestycji – czyli relacja inwestycji do PKB – wciąż była na żenująco niskim poziomie, czyli jak wstępnie podaje GUS, wyniosła 16,6%. A zatem w stosunku do pandemicznego 2020 roku nie ma poprawy. Tak źle nie było od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Przypomnę, że w Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju Morawiecki zakładał 25% już w roku 2020, bo gdy zostawał wicepremierem wskaźnik ten wynosił, jego zdaniem, „zaledwie” 20%. Jak nie ma inwestycji, to trudno na przykład o bardzo mocny wzrost wydajności. A bez tego nie ma mowy o wzroście wynagrodzeń, który nie przekłada się na wzrost cen produktów i usług. Ale dlaczego część obserwatorów liczyła na poważne odbicie w inwestycjach, skoro strukturalnie nic się nie zmieniło? Chodzi mi o stabilność otoczenia gospodarczego, na którą w pierwszym rzędzie wskazywali przedsiębiorcy, odpowiadając w ostatnich latach na pytanie: „dlaczego nie inwestujesz”? Mało tego, jest chyba nawet jeszcze gorzej, czego Polski Ład jest dobitnym przykładem.
Jeszcze jedna kwestia. 2021 rok był okresem mocnego wzrostu eksportu. Ale zobaczyliśmy także mocny wzrost importu, szczególnie pod koniec roku. Kilka czynników się na to złożyło. Z pewnością nadrabianie zaległości związanych z wcześniejszymi przerwami w dostawach, wzrost cen surowców i półproduktów, który zwiększa wartość importu, ale także obawa przed dalszym wzrostem cen, co powoduje pewnie tam gdzie to możliwe kupowanie na zapas.
2021 rok to już historia. Bardziej interesuje nas, co będzie dalej. Niestety wszystko wskazuje na to, że rok 2022 będzie gorszy. I to moim zdaniem wyraźnie gorszy. Abstrahując od różnych problemów wewnętrznych spodziewam się spowolnienia na świecie, szczególnie w drugiej połowie roku. Dlatego, jak już pisałem przy okazji uchwalenia budżetu na rok 2022, jeśli w tym roku wzrost gospodarczy będzie z czwórką z przodu, uznam to za duży sukces. Ale wcale nie będzie to łatwe do osiągnięcia.
![Restauracja „Różana” w Tarnowie kusi smakiem i bogatą historią [ZDJĘCIA] Różana Tarnów 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Rozana-Tarnow-2026-3-218x150.jpg)
![Własnoręcznie ratują pozostałości po Zamku Tarnowskich na Górze św. Marcina [ZDJĘCIA] Zbieranie cegieł zamek](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zbieranie-cegiel-zamek-10-218x150.jpg)




![Prace przy „Szczucince” rozpoczęli od wycinki dzikiej zieleni [ZDJĘCIA] Stacja Dąbrowa Tarnowska 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Stacja-Dabrowa-Tarnowska-2026-5-218x150.jpg)












