No i mamy pięć procent inflacji!

0
REKLAMA

Marek ZuberGłówny Urząd Statystyczny podał wstępne dane o inflacji w lipcu. Według tego szacunku sięgnęła ona poziomu 5%. Finalny odczyt, który poznamy w połowie sierpnia, niewiele będzie się różnił.
No i stało się. Inflacja osiągnęła w Polsce poziom 5% w ujęciu rocznym, najwyższy od dziesięciu lat. Czyli koszyk inflacyjny podrożał o 5% w stosunku do jego ceny w lipcu 2020 roku. I moim zdaniem nie jest to żadnym zaskoczeniem. Od miesięcy żyjemy w środowisku rosnących kosztów, które muszą wpłynąć na inflację. Pozostaje tak naprawdę tylko jedno pytanie: jak długo to potrwa i czy nie będzie jeszcze gorzej? Od razu napiszę, że moim zdaniem może być gorzej, choć wciąż nie jest to scenariusz bazowy. Czyli najbardziej prawdopodobny. Ale jednak możliwy.
Dlaczego ceny w Polsce rosną? Nakładają się na to czynniki zewnętrzne i wewnętrzne. Zewnętrzne to na przykład wzrost cen ropy na rynkach światowych, albo wzrost cen zbóż.

Nie mamy na to wpływu, musimy po prostu przyjąć to do wiadomości. Ale nie te czynniki są kluczowe. Od wielu lat piszę, że rosnące koszty pracy i wzrost cen prądu musi przełożyć się na wzrost cen. Oczywiście nie musiałoby do tego dojść, gdyby na przykład wyraźnie rosła wydajność pracy. Ona rośnie, ale nie na tyle, żeby szczególnie małe i średnie firmy były w stanie obronić się przed spadkiem generowanych marż, do czego prowadzą wyższe koszty. A skąd ma mocniej rosnąć wydajność pracy, skoro problemem od lat są kulejące inwestycje prywatne? Nie ma wzrostu wydajności bez inwestycji. Czemu inwestycje kuleją? Tym tematem zajmowałem się wiele razy.
Do tych dwóch głównych czynników wewnętrznych trzeba dodać inne. Takie, jak choćby nowe opłaty różnego rodzaju, albo podniesienie już istniejących. Ot, choćby opłata cukrowa. Daję akurat ten przykład, bo jest on nośny medialnie, ale takich sytuacji jest więcej.
A zatem polska inflacja ma ewidentnie charakter kosztowy. Rzeczywiście w tym sensie podwyższanie stóp procentowych nie jest bezpośrednią bronią przeciwko przyczynom wzrostu cen. Bo wyższe stopy mają hamować konsumpcję i inwestycje, i w ten sposób zbijać inflację. A to nie te dwa czynniki pchają ceny w górę. Problem w tym, że innego istotnego sposobu kontroli inflacji bank centralny nie ma. A nicnierobienie może skutkować jeszcze poważniejszymi problemami.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze