W ramach pakietu onkologicznego powstanie odrębna kategoria pacjentów leczonych onkologicznie. Zmieni się też zakres obowiązków lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, którzy będą mogli zakładać osobom z podejrzeniem nowotworu Karty Pacjenta Onkologicznego, tzw. zielone karty umożliwiające szybką diagnostykę i nielimitowaną terapię. Z taką „przepustką” chory, omijając kolejki, trafi do specjalisty, który zleci szczegółowe badania i na ich podstawie zadecyduje, czy osoba wymaga dalszego leczenia onkologicznego. Łącznie – od pierwszej wizyty do diagnozy – nie może upłynąć więcej niż dziewięć tygodni. Docelowo czas oczekiwania na wynik potwierdzający lub wykluczający chorobę ma wynosić w 2017 roku maksymalnie siedem tygodni.
Odrębna lista chorych onkologicznych ma skrócić kolejki osób oczekujących na inne świadczenia specjalistyczne.
Medykom daleko jednak do optymizmu, zmiany mają wejść już 1 stycznia, a wielu z nich nie wie, jak wygląda „zielona karta” i jakie będą kryteria jej wydawania. Zarzucają, że rozwiązania wymyślono na szybko, bez konsultacji z lekarzami, co grozi destabilizacją całego systemu. Ich zadaniem książeczka stanie się przepustką do szybszych badań, podziału pacjentów na lepszych i gorszych, a do chaosu dojdzie w połowie roku, gdy ludzie zaczną walczyć o karty onkologiczne. Medycy będą przestrzegać narzuconych im wskaźników i w efekcie zamiast szybkiej diagnostyki chorych będziemy mieć „polowanie” na raka.
Pierwszym krokiem do diagnostyki i leczenia w ramach szybkiej terapii onkologicznej jest zgłoszenie się pacjenta do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, który przeprowadzi dokładny wywiad, oceni dolegliwości i w razie potrzeby zleci wykonanie niezbędnych badań. Jeśli na tej podstawie stwierdzi podejrzenie nowotworu, skieruje pacjenta do specjalisty lub onkologa i w wystawi choremu Kartę Pacjenta Onkologicznego. Nie powinno być problemów z szybkim wykonaniem badań, które zleci lekarz pierwszego kontaktu, z wyjątkiem jednak gastroskopii i kolonoskopii, na które trzeba będzie trochę poczekać.
Lekarze rodzinni mają poważne obawy co do wypełniania kart onkologicznych, bowiem zgodnie z wytycznymi muszą podporządkować się współczynnikom wskazanym w pakiecie – na 15 wystawionych pacjentom kart musi przypadać przynajmniej jedno rozpoznanie nowotworu.
– Istnieje ryzyko, że lekarzy rodzinnych zaczną oblegać osoby niecierpiące na nowotwory, które będą chciały zdobyć kartę, byle szybciej wykonać niezbędne badanie, lub zjawią się pacjenci z gabinetów prywatnych chcący uzyskać ją tylko po to, by przebadać się za darmo. Tymczasem medyk nie będzie mógł wystawić karty każdemu, bo jeśli nie zdiagnozuje jednego raka na 15 kart, straci prawo do ich wypełniania i będzie musiał iść na powtórne szkolenie – mówi Jadwiga Sołtys, prezes Przychodni Lekarskiej nr 3 w Tarnowie.
Kartę onkologiczną będzie mógł wydać również lekarz specjalista w poradni ambulatoryjnej, jeśli zdiagnozuje raka u pacjenta, którego leczy. Na dokonanie wstępnej diagnostyki onkologicznej Zespół Przychodni Specjalistycznych w Tarnowie będzie miał 35 dni, przy czym termin ten liczony jest od dnia zapisania się na listę oczekujących. Uzyskanie porady początkowej powinno nastąpić w ciągu 14 dni, a diagnostyka pogłębiona musi rozpocząć się w ciągu 7 dni, łącznie nie może przekroczyć 28 dni.
Zdaniem Artura Asztabskiego, prezesa ZPS w Tarnowie, nie ma niebezpieczeństwa niedotrzymania terminów.
– Zdecydowaliśmy się realizować pakiet onkologiczny, chcąc oferować pacjentom kompleksowy zakres świadczeń, musimy to zrobić na dobrym poziomie – zapewnia.
Onkologiczny pakiet, czyli komu będzie łatwiej
REKLAMA
REKLAMA
























