Z dużej chmury mały deszcz

0
Marek Zuber
REKLAMA

Na wstępie muszę się wytłumaczyć z użytego określenia „około”. GUS podał wstępne dane za czwarty kwartał, ostateczne poznamy za kilka tygodni i może się wtedy okazać, że mamy do czynienia z jakimś odchyleniem. Doświadczenie uczy jednak, że nie powinno być ono znaczące.
Mamy zatem wzrost gospodarczy na poziomie prognozowanym. Trochę martwi fakt, że czwarty kwartał był gorszy od trzeciego. Nie ma jednak na razie żadnych przesłanek, żeby stawiać tezę o jakimś trwałym trendzie spadku dynamiki. Moim zdaniem nic nam nie grozi, co za chwilę spróbuję udowodnić.
Ale zanim o przyszłości, jeszcze parę słów o historii, czyli o opublikowanych wynikach. Cieszy przede wszystkim fakt, że wciąż obserwujemy dobrą dynamikę eksportu. Świadczy to o dużej aktywności naszych producentów i dostawców usług. Faktem jest bowiem, że trzeba było nieco zmodyfikować kierunki sprzedaży za granicę. Wszystko wskazuje na to, że uzyskaliśmy sześcioprocentową dynamikę, czyli że przekroczyliśmy poziom 160 mld euro. W przypadku eksportu produktów rolnych osiągnęliśmy prawdopodobnie 20 mld euro.
Co może się dziać w najbliższym czasie? Cały czas podtrzymuję tezę, że najbliższych kilka lat będzie oznaczało systematyczną poprawę sytuacji gospodarki i 2015 rok nie będzie tu wyjątkiem. Moim zdaniem będziemy się rozwijać w tempie ponadtrzyprocentowym. Jak bardzo ponad – zależeć będzie przede wszystkim od sytuacji w strefie euro.
Jak wiemy, Europejski Bank Centralny rozpoczął bezprecedensową akcję skupu obligacji, która ma rozruszać raczkującą gospodarkę krajów strefy. Na razie sytuacja nie wygląda różowo. Czwarty kwartał był bardzo słaby, znacznie poniżej jednego procenta wzrostu. Stąd decyzja najważniejszego banku w Europie, czyli EBC. Bieżący rok będzie rokiem prawdy. Jeśli strefa zacznie się rozwijać szybciej, łatwiej będzie także naszym eksporterom. Nie tylko o eksport tu zresztą chodzi, także o psychologię – o to, jak postrzegamy przyszłość. Jeśli polscy producenci, dostawcy usług i konsumenci będą słyszeli o poprawie sytuacji na zachodzie i na południu kontynentu, to z pewnością bardziej odważnie będą podejmowali decyzje dotyczące produkcji czy zakupów. Wielokrotnie przekonywaliśmy się w ostatnich latach, że tak to dokładnie działa. A zatem potrzebujemy dobrych informacji ze strefy euro.
Nie zmienia to jednak faktu, że nawet ich brak nie powinien przysporzyć nam bardzo poważnych kłopotów. Po pierwsze dlatego, że mało kto oczekuje w strefie euro jakichś dramatów. Brak wzrostu nie musi oznaczać głębokiej recesji. Po drugie mamy kilka atutów. Choćby niskie, najniższe w historii, stopy procentowe. Co prawda mogłyby być jeszcze niższe, no ale to już oddzielny temat. Sprzyjają nam także bardzo tanie paliwa, bo więcej pieniędzy zostaje Polakom w kieszeni. A to z kolei oznacza więcej pieniędzy na inne wydatki. Wygląda na to, że okres niskich cen będzie dość długi. Mogą one nieco wzrosnąć, ale to „nieco” oznacza raczej 20‑40 groszy na litrze, nie zaś złotówkę.
No i oczywiście, wyliczając atuty, a raczej czynniki wsparcia na najbliższe miesiące, rok 2015 będzie rokiem poważnego rozpoczęcia korzystania z nowych środków unijnych. Co to oznacza, wiemy doskonale.
A zatem powoli, ale do przodu. Już któryś raz piszę to zdanie, ale wygląda na to, że tak właśnie będzie. Powoli, ale do przodu także w kontekście wzrostu wynagrodzeń czy spadku bezrobocia. Oczywiście, pod warunkiem że nie dojdzie do kolejnych nadzwyczajnych wydarzeń w Europie czy na świecie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze