Poselskie i urzędnicze wynagrodzenia w dół

0
Marek Zuber
REKLAMA

Pomysł, który z racji osoby go prezentującej, czyli Jarosława Kaczyńskiego, trzeba brać absolutnie na poważnie.
Od razu dodam, że obniżenie wynagrodzeń ma dotyczyć tylko tych, którzy piastują najwyższe stanowiska. W pomyśle chodzi o posłów, senatorów, premiera, ministrów, ale także – i to budzi chyba najwięcej emocji – najwyższych urzędników samorządowych, czyli prezydentów miast, burmistrzów i wójtów. Na szczęście nie urzędników niższych szczebli. Na szczęście, bowiem już dzisiaj mają oni znacznie więcej możliwości na rynku pracy. Często wręcz są poszukiwani. Jakiekolwiek uderzenie w ich wynagrodzenia mogłoby zatem doprowadzić do poważnych problemów. A przecież i dzisiaj nie wszystkie stanowiska udaje się obsadzić.
Dla wszystkich jasne jest, że pomysł Kaczyńskiego ma zatrzeć złe wrażenie, które pozostaje po premiach, jakie zostały przyznane najwyższym urzędnikom rządowym przez poprzednią premier. Ale dlaczego to wrażenie ma być w ten sposób zatarte? Badania przeprowadzone wśród Polaków, a było tych badań w ostatnim czasie kilka, wskazują, że ich zdaniem politycy za dużo zarabiają. Jest to dość dziwna konkluzja, szczególnie w sytuacji, kiedy wynagrodzenia takich na przykład posłów w stosunku do przeciętnego wynagrodzenia spadły w ciągu ostatnich piętnastu lat kilkakrotnie. Jeśli poseł zarabia dzisiaj około 10 tysięcy złotych brutto miesięcznie, to jest to nieco tylko powyżej dwukrotności średniej krajowej. Wydaje się zatem, że niespecjalnie dużo – przecież mówimy tutaj o ważnym urzędniku tworzącym prawo, w dodatku wybranym przez nas. Mniej więcej tyle zarabia także minister. Oczywiście to nie wszystko, mamy bowiem jeszcze różnego rodzaju dodatki i przywileje w postaci choćby samochodu służbowego. Ale nawet uwzględniając te kwestie, i tak nie wydaje się to wszystko wygórowane. Mało tego, jeśli w ostatnich latach poruszano kwestię wynagrodzeń urzędniczych, to raczej w kontekście tego, że są one zbyt niskie i warto by było pomyśleć o ich podwyższeniu. Oczywiście mam tu na myśli dyskusje toczone wśród polityków, ekonomistów itp.
Jeśli porównamy te wynagrodzenia to apanaży menedżerów, to sytuacja tym bardziej nie bulwersuje. Przeciętne wynagrodzenie kierownika w Polsce to, według jednej z opracowujących takie dane firm doradczych, około 6 tysięcy PLN miesięcznie, dyrektora 13 tysięcy PLN, a członka zarządu 37 tysięcy PLN. Trudno, patrząc przez pryzmat tych liczb, twierdzić, że ministrowie czy posłowie zarabiają jakieś ogromne pieniądze. Skąd zatem takie wyniki badań?
Moim zdaniem spora część problemu wynika z tego, o czym już pisałem wielokrotnie. To prawda, że przeciętne wynagrodzenie w Polsce przekroczyło 4,5 tysiąca PLN. Nie oznacza to jednak, że to jest wynagrodzenie najczęściej spotykane. Nie mamy najświeższych informacji na ten temat, ale biorąc pod uwagę ostatnie szerokie analizy GUS dotyczące wynagrodzeń i zmian na rynku pracy, jakie zaszły od czasu sporządzenia tych analiz, można zakładać, że połowa Polaków nie zarabia więcej niż 2500 – 2700 PLN na rękę, czyli góra 3500 PLN brutto. Półtora miliona Polaków otrzymuje co miesiąc 2100 PLN brutto, czyli minimalne wynagrodzenie. I nie ma co ukrywać – dla tych osób 10 tysięcy złotych miesięcznie to kosmiczna kwota. A gdy dodamy do tego jeszcze retorykę obecnie rządzących, uprawianą już w czasach, kiedy byli oni w opozycji, że tak naprawdę bycie posłem czy ministrem to bardziej powołanie niż praca i nie pieniądze w nim są ważne, no to jasne jest, dlaczego spora część Polaków mówi, że posłowie i rządowi urzędnicy zarabiają za dużo. Są i takie sondaże, według których nawet 70% badanych tak uważa.
Mamy jeszcze problem samorządowców. Co prawda tylko tych najwyższych w hierarchii urzędniczej, ale jednak. Tu sprawa jest – moim zdaniem – jeszcze bardziej skomplikowana i złożona, dlatego wymaga oddzielnego podejścia w jednym z kolejnych felietonów.
Zaś co do propozycji Jarosława Kaczyńskiego jedno jest pewne: idzie ona w kierunku oczekiwań społecznych. Przynajmniej jeżeli chodzi o posłów i ministrów. A czy to będzie dobre dla państwa? Moim zdaniem, delikatnie mówiąc, niekoniecznie, bo jednak nie dla wszystkich bycie posłem będzie do pogodzenia z niższym wynagrodzeniem niż otrzymywane obecnie. I to często wyraźnie niższym. A to może oznaczać spory ubytek doświadczonych specjalistów w ławach poselskich i nie tylko.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze