Recesyjne odczyty

0
Marek Zuber
REKLAMA

Sprzedaż detaliczna spadła w marcu tego roku o 7,3% w stosunku do marca 2022 roku. Produkcja przemysłowa zmniejszyła się z kolei o 2,9%. Jakby na to nie patrzeć są to odczyty recesyjne.
W marcu sprzedaż detaliczna znowu spadła w ujęciu rocznym. Znowu, bo spadek odnotowaliśmy też w lutym. Tym razem było jednak jeszcze gorzej, odczyt wyniósł bowiem minus 7,3%. W luty było „tylko” minus 5%. W danych tych uwzględnione są zmiany cen, pokazują one zatem realnie, ile kupujemy. Czyli kupujemy wyraźnie mniej, niż rok temu. Nie może to być jednak zaskoczeniem. Wiemy przecież o tym, że od maja zeszłego roku spadają realne wynagrodzenia. W marcu znowu spadły, w przypadku tych w sektorze większych przedsiębiorstw tym razem o 3,5%. To znaczy wzrost wynagrodzeń był o tyle mniejszy od wzrostu cen.
Ale w rzeczywistości jest jeszcze gorzej. Pisałem kilka tygodni temu o tym, że w przypadku mniejszych firm i ponad połowy zatrudnionych spadek realnych wynagrodzeń jest od miesięcy prawdopodobnie dwucyfrowy. Na to nakłada się oczywiście wzrost stóp procentowych, czyli droższe kredyty i pożyczki. Z jednej strony jak ktoś je ma, to mniej mu zostaje do wydania, niż choćby rok temu. A z drugiej trudniej nam się nowe kredyty i pożyczki zaciąga. Trudniej, bo są droższe i trudniej, bo realnie mniej zarabiamy. No i w sumie mamy to, co mamy, czyli mniej kupujemy. Już pół roku temu sygnalizowałem Państwu, że sieci handlowe informują o wybieraniu tańszych produktów i jeszcze intensywniejszym poszukiwaniu różnych promocji.

Prawda jest taka, że to nie od lutego – od lutego sprzedaż detaliczna jest formalnie na minusie – zaczęliśmy kupować mniej. To się zaczęło dużo wcześniej, moim zdaniem przynajmniej od października. Dane roczne były bowiem zaburzone efektem pojawienia się w Polsce nowych obywateli Ukrainy. Od końca lutego obserwowaliśmy oblężenie polskiej granicy na skutek eskalacji wojny. Miliony wcześniej niewidzianych konsumentów pojawiło się w Polsce i kupowało. Albo dla nich kupowaliśmy. Trzeba także uwzględnić efekt zakupowy związany z wysyłaniem pomocy na wschód. A zatem jeśli na przykład w październiku zeszłego roku odnotowaliśmy wzrost sprzedaży detalicznej o 0,7% w ujęciu rocznym, to odnosząc te dane do samych Polaków oznaczało już realny spadek naszych zakupów.

REKLAMA (3)

Oczywiście dane z lutego i marca 2023 też są nieco zaburzone. Tylko w drugą stronę. Skoro pod koniec lutego zeszłego roku robiliśmy zapasy różnych artykułów w związku z poczuciem wojennego zagrożenia, to te zakupy robiliśmy raz. Potem już nie. Ale w lutym tego roku odnosimy się do tamtej wartości, wartości zawyżonej. W marcu z kolei eksplodowały zakupy dokonywane przez Ukraińców i dla Ukraińców. W marcu tego roku już czegoś takiego też nie było, nie w takiej skali.
Ale to wszystko nie zmienia faktu, że ograniczamy zakupy. Ograniczamy zakupy, bo ubożejemy. Ubożejemy i to dość mocno, czyli jesteśmy w kryzysie. I tezy stawiane przez prezesa NBP Adama Glapińskiego, że co prawda ubożejemy, ale wróciliśmy do roku 2019, jeśli chodzi o nasze dochody – czyli nie jest źle – poczucia tego kryzysu nie zmienią. Nie wspomnę już o tym, że Glapiński ani słowem nie wspomina w tym kontekście na przykład o sytuacji rodzin, które mają jakieś kredyty. Ich sytuacja w stosunku do 2019 roku pogorszyła się mocno.

REKLAMA (2)

Spadła także produkcja przemysłowa. Też nie jest to zaskoczeniem. Wiedzieliśmy, co się dzieje w strefie euro, to nasz główny partner handlowy, wiedzieliśmy jak wygląda choćby wskaźnik PMI pokazujący nastroje w polskim przemyśle. Wiedzieliśmy zatem, że się pogorszy. I trudno liczyć na jakąś poważną poprawę w drugim kwartale.
A zatem Polska w zasadzie jest w recesji i to tej prawdziwej, czyli w ujęciu rok do roku. W zeszłym roku mogliśmy mówić o recesji technicznej. Formalnie dotyczy ona sytuacji, w której mamy dwa kwartały spadku PKB w ujęciu kwartalnym. Co prawda na minusie były kwartał drugi i czwarty, w trzecim mieliśmy wzrost o jeden procent, ale nie zmienia to oceny sytuacji. Teraz jest podobnie. Nie wiem, czy zarówno w pierwszym, jak i w drugim kwartale gospodarka formalnie się zmniejszy w ujęciu rok do roku. Ale nawet jeśli będzie to odczyt zero plus, to i tak biorąc pod uwagę z jakiego poziomu zjeżdżamy, możemy mówić o recesji. Recesji bez mocnego wzrostu bezrobocia. I to jedyny plus tej sytuacji. Ale recesji niestety z wciąż wysoką inflacją. Choć spadającą.
No właśnie. Jedyny dobry efekt tego wszystkiego to wpływ opisywanych procesów na inflację. Szczególnie spadku konsumpcji. Utrzymanie się tego trendu daje szanse na to, by wzrost cen systematycznie hamował.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze