Stefan Niesiołowski: Nie miejmy złudzeń

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Kampania wyborcza już trwa i coraz bardziej ujawniają się machinacje oraz oszukańcze działania pisowców zmierzające do zdobycia większej liczby głosów. Myślę, że każdy, kto analizuje to co dzieje się w naszym kraju, kto choćby pobieżnie zna mechanizmy zdobywania władzy i utrzymywania jej przez reżimy autorytarne wie, że pisowcy nie mają najmniejszego zamiaru poddać się wyborczej rywalizacji, uczciwej konkurencji, typowemu dla demokracji procesowi wolnych wyborów, który ostatecznie rozstrzyga, kto przez najbliższe cztery lata ma sprawować władzę zgodnie z zasadami konstytucji, wolności, demokracji, praworządności. Takie myślenie jest im całkowicie obce. Dla nich wybory są dokuczliwym zabiegiem, koniecznym z uwagi na położenie Polski, sytuację międzynarodową, przynależność do Unii i obawy przed buntem rozwścieczonego społeczeństwa, pewnym rytuałem, który musi być tak przeprowadzony, aby nie stracić władzy. Dla zbrodniarzy takich jak Lenin władza bez plutonów egzekucyjnych była farsą (co sam ogłosił i z tych plutonów ochoczo korzystał), a wybory odbyły się w grudniu 1918 roku, bolszewicy je przegrali, następnie rozpędzili parlament, a kolejne wybory odbyły się 74 lata później po upadku komunizmu. Później dyktatorzy na całym świecie uczynili z wyborów farsę, która w zasadzie sprowadzała się do jednej listy wyborczej. Tak było i jest nadal we wszystkich tyraniach komunistycznych, Iranie i innych dyktaturach nacjonalistycznych i religijnych. Pisowcy stają przed kwadraturą koła, jak przeprowadzić wybory, które nie byłyby farsą jak w PRL czy Iranie, a jednocześnie zapewnić sobie zwycięstwo. Oczywiście jedyną skuteczną metodą jest ich sfałszowanie, bo pogrążający się siłą rzeczy w korupcji i nieudolności reżim nie jest w stanie wygrać w uczciwej konkurencji.

To fałszowanie nie musi polegać na brutalnym ogłoszeniu: wygraliśmy jak w Białorusi, Rosji itp. Chodzi o cały szereg mechanizmów, które powodują, że przewaga obozu władzy w kampanii będzie tak duża, że możliwe będzie zdobycie przez ten obóz większości. Jawne, brutalne sfałszowanie być może nie będzie potrzebne, albo zostanie zastosowane w ostateczności. Obecnie zostały już uruchomione mechanizmy na rzecz przewagi reżimu przede wszystkim finansowe, gigantyczne wpłaty osób zatrudnionych w spółkach Skarbu Państwa (głównie u Obajtka), różnych lizusów pisowskich, którzy z kolei wpłacają wielkie sumy na konto PiS-u lub konkretnych pisowskich polityków. Cały aparat państwa ma służyć pisowskiej kampanii wyborczej, a przede wszystkim rozdział pieniędzy na lokalne inwestycje tylko dla polityków i instytucji służących reżimowi. Cały korupcyjny mechanizm opisany jako willa+ i inne podobne generalnie polegają na finansowaniu kampanii wyborczej partii rządzącej. Temu też służą reklamy w mediach pisowskich, służące pompowaniu pieniędzy do pisowskich propagandystów, instytucji, fundacji itp. Z drugiej strony wszystkie podlegające i w jakikolwiek sposób związane, uzależnione czy chcące być neutralne wobec reżimu instytucje, nie mogą zamieszczać ogłoszeń lub w jakikolwiek sposób wiązać się z organizacjami, firmami, ludźmi niepopierającymi PiS-u. Jest to model węgierski, który znakomicie sprawdza się na Węgrzech. W państwie Orbana otrzymanie awansu, dobrej pracy, wyższego uposażenia uzależnione jest od decyzji jakiegoś aparatczyka. Właścicielem państwa i bardzo wielu instytucji jest reżim Orbana, on także gwarantuje spokój pracodawców prywatnych. Gwarancją spokoju ze strony reżimu jest życzliwość, a w ostateczności neutralność polityczna. Niechęć do państwa oznacza, że taką osobą interesują się władze, a to z kolei znaczy, że w każdym momencie osoba ta może mieć z najbardziej nieoczekiwanej strony kłopoty i spotka się z represjami, np. podatkowymi itp.

Nie miejmy złudzeń. Walka z cenzurą, która była zmorą Polski Ludowej i jest koszmarem każdej dyktatury, wypisana jako hasło na sztandarach Solidarności i całej demokratycznej opozycji, w pisowskim państwie stała się swoją karykaturą. Cenzura w obecnej Polsce jest wszechobecna, polega na istnieniu reżimowych mediów, które są obrzydliwą kadzielnicą kłamstwa i zajmują się prawie wyłącznie ordynarnym atakowaniem przeciwników PiS-u i wychwalaniem reżimu. Jest to czynione w sposób tak bezwstydny, poniżający zdrowy rozsądek i poczucie przyzwoitości, że reżimowe media, często nazywane przez niezależnych publicystów „szczujnią”, można porównać pod względem cynizmu, kłamstwa i podłości do mediów stalinowskich. Oczywiście przy zasadniczej różnicy – media stalinowskie były dodatkiem do wyroków śmierci, katowni w więzieniach, tortur i totalnego bezprawia, media pisowskie opluwają, zniesławiają i starają się zohydzić przeciwników reżimu, ale nic więcej. Ciągle jeszcze za artykułami w reżimowych gazetach nie idą funkcjonariusze policji politycznej i nie czekają na autorów cele pisowskich więzień. Chociaż czytając niektórych publicystów i specjalistów od opluwania, widać, że aż się palą, aby w walce o prawdziwą, narodową i katolicką Polskę pokazać przeciwnikom najlepszych na świecie, narodowych i katolickich rządów, gdzie raki zimują. Ostatnio odpowiedzialny za media, niejaki Świrski (godny następca p. Kurskiego) nazwał się talibem obozu patriotycznego czy dobrej zmiany, w każdym razie talibowie są dla niego wzorem. Warto przypomnieć, że są to podrzynający gardła mordercy, mordujący przeciwników ich religii, znęcający się nad kobietami między innymi poprzez nakaz zakrywania twarzy, edukacji, zakaz pracy i szereg innych bezsensownych restrykcji, wprowadzający pod swoimi rządami okrutną, nieludzką dyktaturę religijnych fanatyków. Rozumiem, że dla p. Świrskiego są wzorem do naśladowania i przykładem medialnego ładu.

REKLAMA (2)

Nie miejmy złudzeń. Polska to jeszcze nie Węgry Orbana, chociaż jak się okazało, nawet solidarna postawa wobec napadniętej przez Rosję Ukrainy była ze strony pisowców, co dwuznaczne, bo obok wezwań do bojkotu i przeciwstawiania się Putinowi pupil reżimu, niejaki Obajtek, robił znakomite interesy z Putinem, kupując od niego ropę naftową. Ta ropa z kolei (najdroższa w Unii) pozwalała Putinowi zarobić wiele miliardów dolarów, które zapłaciła Polska i za które rosyjski zbrodniarz kupił lub wyprodukował broń służącą do mordowania Ukraińców. Pogodzić to z pięknymi słowami, machaniem chorągiewkami i potępieniem dla bezdusznego Zachodu i mało bojowej Unii trudno nazwać inaczej niż hipokryzją. I żeby było jeszcze śmieszniej, to nie bohaterska Polska prowadzona przez naszych mądrych i szlachetnych sterników państwowej nawy, jak Duda i Morawiecki, zerwała naftowy kontrakt z Putinem, ale kontrakt ten zerwał Putin.

REKLAMA (3)

Zapowiadana od dawna i hucznie wielka ofensywa Putina okazała się najpewniej niewypałem. „Mimo ponawianych od miesięcy ataków Rosjanom nie udało się nadal zdobyć Bachmutu. Ukraińcy bronią go tym zacieklej, że ofensywa wyjątkowo mocno wiąże i wykrwawia rosyjskie siły. Od pewnego czasu Rosjanie próbują okrążyć obrońców. Jak poinformował na Twitterze korespondent stacji Polsat News w Ukrainie, Ukraińcy wyprowadzili jednak kontruderzenie. Kontratak poszedł w kierunku zbieżnym, na Jagidne, Berchiwke i Paraskowijwkę, Ukraińcy odcinają awangardę sił rosyjskich, tworząc mały kocioł… To mały sukces operacyjny, po którym jednak Rosjanie mieli rzucić do walki nowe siły… W weekend oddziały broniące miasta odwiedził dowódca ukraińskich sił lądowych gen. Oleksnder Syrski, jeden z najbardziej doświadczonych generałów ukraińskich. Dobrze przemyślany system umocnień w połączeniu z warunkami terenowymi uczynił z tego obszaru fortecę nie do zdobycia, u której murów zginęło już tysiące żołnierzy wroga – mówił Styrski na początku lutego… (…) … wśród komentatorów nie brakuje jednak głosów, że nawet jeśli Ukraińcy wycofają się z Bachmutu, to i tak osiągną swój cel, bo od początku chodziło im nie tyle o samo miasto, ile o zatrzymanie na dłuższy czas rosyjskich sił, by nie mogły być wykorzystane gdzieś indziej, w mniej sprzyjającym dla Ukrainy terenie, i o wykrwawienie rosyjskiej armii. Podobnie było w zeszłym roku z obroną Siewierodoniecka i Lisiczańska”. (Maciej Czarnecki, „Ciężkie walki pod Bachmutem. Kontratak ukraińskiej armii”, „Gazeta Wyborcza” z dn. 27.02.2023 r., internet).

Niczego nie zmieni nawet ewentualne cofnięcie się armii ukraińskiej o kilka kilometrów. Można zaryzykować twierdzenie, że najgorszy okres Ukraina zaczyna mieć za sobą. Powoli napływa zachodni sprzęt i pierwsze czołgi pojawiają się na polu walki. Zdumiewające są też sukcesy bojowników białoruskiego podziemia, którzy zniszczyli bardzo ważny dla sił Putina samolot naprowadzający. Ruch oporu, który istnieje zarówno na terenach ukraińskich okupowanych przez Rosjan, jak i na podporządkowanej Rosji Białorusi, o którym bardzo mało się mówi, może stać się z czasem jednym z istotnych elementów tej wojny. Podobnie było z wojskami Hitlera, które ugrzęzły w Rosji.
I jeszcze jeden plugawy „sukces” pisowców, których nagonka i wykorzystanie tragedii rodziny posłanki demokratycznej opozycji doprowadziła do samobójstwa jej 16-letniego syna. Z uwagi na prośbę rodziny ograniczam się tylko do tych informacji. Kolejna śmierć młodej osoby wykorzystanej przez zbrodniczych fanatyków do walki politycznej. Mam nadzieję, że zostaną oni, ich mocodawcy i sponsorzy w wolnej Polsce – bo przecież nie liczę na pisowską sprawiedliwość – ukarani.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze