„Byczy” kompleks? Tarnowianie powoli nabierają chyba kompleksu swoich rywali z Leszna, którzy występują z bykiem na plastronach. W ubiegłym sezonie to ta drużyna zamknęła im drogę do finału play off, pokonując dwukrotnie osłabione „Jaskółki” w półfinałach play off. W tym roku leszczynianie okazali się dwukrotnie lepsi. Mają też lepszy bilans w historii spotkań, a tarnowski mecz otworzył ich drugą pięćdziesiątkę.
Koniec serii Martina. Martin Vaculik mógł do tego meczu pochwalić się świetną serią, był bowiem w tym sezonie niepokonany na tarnowskim torze. W pierwszym wyścigu przyjechał na metę za swoim klubowym kolegą Arturem Mroczką, więc zaliczył bonus, ale w czterech kolejnych wyścigach oglądał już plecy rywali. Każda seria ma kiedyś swój kres, szkoda, że ten nadszedł w tak przykrych dla Martina i zespołu gospodarzy okolicznościach.
Odrodzony Leon. Kibice Unii przed spotkaniem najbardziej martwili się o dyspozycję Leona Madsena, który leczył kontuzję i opuścił dwa ostatnie spotkania w polskiej lidze. Jak się okazało – niepotrzebnie. Duńczyk już na treningach przed spotkaniem pokazał bardzo dobrą formę, którą potwierdził podczas meczu. 11 punktów i bonus to najlepszy wynik w zespole gospodarzy.
Plusy gości. Prawdziwy patent na wygrywanie wyścigów. Z piętnastu biegów aż jedenaście indywidualnie wygrywali goście z Leszna. Co ciekawe, oprócz debiutującego w ekstralidze 16‑letniego juniora Dominika Kubery każdy z pozostałych żużlowców FOGO Unii wygrał chociaż jeden raz. Niepokonany okazał się natomiast Piotr Pawlicki.
Minusy gospodarzy. Niestety liderzy drużyny, czyli Martin Vaculik oraz Janusz Kołodziej. Pierwszy zdobył 9 punktów w pięciu wyścigach, drugi natomiast tylko 6 w czterech, nie pojechał nawet w wyścigu nominowanym. To niestety za mało jak na zawodników stanowiących o obliczu drużyny i jej teoretycznie najsilniejszych punktach. Przyznał to po meczu Janusz Kołodziej, uznając, że to jego punktów zabrakło do końcowego sukcesu.
Wyścigi, za które można pokochać żużel. Na pocieszenie widzom pozostał fakt, że obejrzeli kilka naprawdę fantastycznych biegów. Już inauguracja mogła się podobać. Gospodarze słabo wystartowali, ale jadący z zewnętrznego pola Artur Mroczka świetnie wykorzystał fakt, że pozostała trójka zawodników odjechała od krawężnika i skutecznie tam zaatakował, wyjeżdżając na pierwszą pozycję. Na przeciwległej prostej dołączył do niego Martin Vaculik, który wyprzedził duet Nicki Pedersen‑ Thomas Jonasson. Do samej mety tarnowianie odpierali ataki Pedersena. Ładną walkę stoczyli także w V wyścigu trzej Duńczycy, Pedersen‑Madsen i Bjerre, którzy w tej kolejności dojechali do mety. Prawdziwym majstersztykiem był natomiast pojedynek w wyścigu XIII pomiędzy Leonem Madsenem i Emilem Sajfutdinovem. Rosjanin dwa razy wyprzedzał Duńczyka, a ten dwa razy odbijał prowadzenie i ostatecznie zwyciężył.
Fatum biegów nominowanych. W meczu z Unią Leszno obydwa biegi nominowane wygrali goście. Warto zauważyć, że tarnowianom te wyścigi na razie nie służą. W tym sezonie na 16 rozegranych wyścigów nominowanych w 8 meczach tarnowianie wygrali tylko 2, zremisowali 4, a aż 10 z nich przegrali. Jest o czym myśleć.
Pomeczowe wypowiedzi:
Leon Madsen (Unia Tarnów) ‑Z jednej strony się cieszę, że powróciłem na tor i zaliczyłem dobre zawody, ale z drugiej jest mi przykro, bo moja drużyna przegrała ważny mecz. Leszno to jednak bardzo dobra drużyna. Sezon jest jednak długi, a najważniejsze są mecze rozgrywane w fazie play off. Nadal mamy szansę do niego awansować i to jest nasz cel. Musimy jednak znowu zacząć wygrywać i zdobywać punkty bonusowe.
Piotr Pawlicki (FOGO Unia Leszno) – Tor w Tarnowie to jest dla mnie zawsze zagadka, ma swoje tajemnice. W ubiegłym sezonie w meczu play off zdobyłem tutaj tylko 3 punkty, dziś komplet 12 w czterech biegach. Fajnie mi się jeździło, gratuluję drużynie tarnowskiej postawy, bo mecz był naprawdę bardzo dobry.
Unia Tarnów ‑ FOGO Unia Leszno 43:47
Pzzebieg spotkania: 5:1, 3:3, 5:1, 1:5, 3:3, 2:4, 3:3, 1:5, 2:4, 3:3, 5:1, 2:4, 4:2, 2:4, 2:4
Unia: Martin Vaculik 9+1 (2,2,2,1,2), Artur Mroczka 7+1 (3,1,0,3,0), Kenneth Bjerre 7+2 (2,1,2,2,0), Leon Madsen 11+1 (3,2,1,3,2), Janusz Kołodziej 6+1 (1,2,1,2), Arkadiusz Madej 1+1 (1,0,0), Ernest Koza 2 (2,0,0)
NCD: Niels Kristian Iversen 60,96 w wyścigu I. Sędziował Ryszard Bryła. Widzów 7 tysięcy.























