Coraz gorsze dla PiS sondaże, wielki sukces Marszu Miliona Serc, kolejne pisowskie afery, nieustanne kłamstwa Morawieckiego, niewyobrażalne bzdury Dudy tworzą klimat społeczny świadczący o nadchodzącej dla pisowców wyborczej katastrofie. Reakcją pisowskich strategów kampanii i samych wodzów, którzy oczywiście mają ostatnie słowo, ale są być może w jakimś sensie uzależnieni od bardzo dobrze opłacanych z naszych pieniędzy „ekspertów”, jest narastająca desperacja. Nie ma mowy o żadnym wycofywaniu się z najgorszych dotychczasowych „osiągnięć” i pomysłów zgodnie z podstawową zasadą każdej dyktatury – nigdy się nie mylimy, nikogo nie będziemy przepraszać, jesteśmy doskonali, a wróg PiS-u to oczywiście wróg narodu i państwa polskiego. Idziemy do zwarcia. Natomiast pewnym nowym elementem jest nasilająca się wśród pisowców frustracja i desperacja, bo tylko nią można wytłumaczyć kuriozalny pomysł, aby każdy członek czy uczestnik jednego z pisowskich spędów zobowiązał się do „przekonania” co najmniej dziesięciu nieprzekonanych do głosowania na PiS. Ciekawe, jak takie „przekonywanie” wygląda w praktyce. Dotychczas mieliśmy do czynienia z ordynarnymi próbami przekupienia i korumpowania posłów, senatorów – na tym polu dość aktywny był p. Karczewski (jeden z dygnitarzy „dobrej zmiany”) – a także radnych w sejmiku śląskim, gdzie udało się „pozyskać” p. Kałużę, symbol politycznego upodlenia. Trochę odrębną kategorią było zatrudnianie pisowskich pociotków, konkubin, szwagrów itp. w spółkach Skarbu Państwa, urzędach, ministerstwach, fundacjach, które kontroluje PiS. Górna półka to przede wszystkim spółki kontrolowane przez pisowskiego kolaboranta p. Obajtka, jednego z kandydatów na głównego oskarżonego w procesie pisowskich oligarchów. Wzruszające były też telefony do „wujka” – czyli Joachima Brudzińskiego – w stylu: „cześć wujku”, bylibyśmy zainteresowani taką to a taką spółką, ale rozumiemy trudną sytuację i niczego nie narzucamy, ta druga też może być, możemy na każdym stanowisku służyć Polsce. Służenie Polsce jest podstawowym pragnieniem i mottem pisowców. Każda dyktatura służy głównie ludowi i narodowi, pisowcy niczego nowego nie wynaleźli (co za skromni, nieskazitelnie uczciwi ludzie). Oni po prostu chcą służyć, a teraz walczą o to, aby mogli służyć nadal.
Mamy nieustający spektakl nienawiści z Tuskiem jako wyłącznym obiektem ataków, kłamstw i podłości. Te kłamstwa nie mają najmniejszego związku z rzeczywistością, są tak absurdalne, podłe i nikczemne, że aż śmieszne, ale dla nich im głupsze, tym ważniejsze, łatwiejsze do zapamiętania, szokujące i przez to skuteczne. Oni się boją właściwie tylko Tuska, z powodu strachu i nienawiści tracą związek z rzeczywistością. To jest właśnie desperacja. Desperackie były audycje w „szczujni”, gdzie marsz ponad miliona ludzi – nie dający się ukryć, imponujący, ogromny – był przedstawiany jako „porażka frekwencyjna” (60 000 osób). Propaganda pisowska nie odwołuje się do faktów, lecz żeruje na nienawiści i do nienawiści od lat pielęgnowanej teraz się odnosi. To nie jest kampania na programy, to nie jest rywalizacja na pomysły uzdrowienia gospodarki, służby zdrowia, edukacji, klimatu, to jest tylko pytanie, jak uruchomić pokłady nienawiści u ludzi, których tresowano przez wiele lat, których hodował Rydzyk i inni „kapłani” odgrywający haniebną rolę w historii Polski. Kościół na naszych oczach przekreśla wiele ładnych kart swojej historii – zwłaszcza przeciwstawianie się komunistycznej tyranii – i ponosi znaczną część odpowiedzialności za obecny reżim.
„Kaczyński zapowiedział już otwarcie za węgierskim premierem Orbanem budowanie tzw. nieliberalnej demokracji, w istocie – już nie demokracji. Stwierdził: ’dziś jest tendencja do tego, by przekazywać władzę różnym instytucjom, które są poza jakąkolwiek kontrolą, których nikt nie wybiera. Tą instytucją są sądy. My tego rodzaju dążenia odrzucamy, władza jest w ręku narodu.’ To obietnica pozakonstytucyjnej zmiany ustroju, zapowiedź odrzucenia podziału władz, która zresztą już się dokonuje. Ten cytat wszyscy symetryści powinni powiesić sobie nad łóżkiem i czytać, bo oto PiS jeszcze raz sam wyłączył się z systemu”. (Mariusz Janicki, „Ostatni punkt zwrotny”, „Polityka”, 13-19. 09. 2023 r.). Symetryści – według mojej definicji wyjątkowo szkodliwa grupa idiotów, którym wydaje się, że są analitykami i uważają, że PiS jest taką samą partią jak PO i inne partie demokratyczne, i powinien być uznawany za poważnego uczestnika systemu demokratycznego. Ważnymi „osiągnięciami” symetrystów były m. in. mądrości w rodzaju „nie straszyć PiS-em”, twierdzenia, że winę za dramatyczne podziały i poziom nienawiści w życiu publicznym ponoszą obie strony. A w ogóle Tusk i Kaczyński to dwie strony medalu, ważny jest przede wszystkim program oraz to, kiedy opozycja pokaże swój program (tak jakby istniał jakiś program PiS poza dorwaniem się do rządów). Teraz zobaczyli, jaki jest program PiS np. w przypadku wiz, pieniędzy publicznych, roli prokuratur, mediów reżimowych i pisowskiej policji politycznej itp. Słowo „demokracja” opatrują przymiotnikiem systemy autorytarne. Dla komunistów demokracja była socjalistyczna, dla satrapów Trzeciego Świata – kierowana, oznacza to likwidację mechanizmów kontrolnych i istnienie instytucji formalnie demokratycznych, ale podporządkowanych partii rządzącej. W pisowskiej Polsce istnieje prezydent, sejm, prokuratura, publiczne media itp., ale realną władzę sprawuje dyktatorek i otaczająca go klika. Są nadal instytucje niezależne od reżimu: senat, samorządy zawodowe i terytorialne, część sądów, wiele wyższych uczelni. Gdyby PiS wygrało wybory, nastąpiłaby ich likwidacja i powrót do dyktatury w stylu komunizmu. Jeszcze raz cytowany już Mariusz Janicki: ”Partia Kaczyńskiego ma do dyspozycji całe państwo, może obiecać wszystko wszędzie naraz, nie zawaha się przed niczym. Ale Platforma nie ucieknie przed tym starciem.” To jest walka o wolność i niepodległość, jak nie raz w naszej historii. I okazuje się, jak wielu jest w naszym kraju zdrajców, przekupnych kolaborantów, zwykłych idiotów.
Desperacja PiS to także gotowość do sprzymierzenia się z Konfederacją, chociaż obie strony deklarują, że nigdy (rzadziej pisowcy) tego nie zrobią. Dlatego kilka uwag na temat kandydatów „Konfy” do parlamentu, są to dane na podstawie ich wypowiedzi i materiałów łatwo dostępnych w internecie. Danuta Grzyb uważa, że ziemia jest płaska, a smugi za samolotami to chemia, aby panować nad ludźmi, Danuta Lecheńka-Das: raka można wyleczyć mrożoną cytryną, a elektryczne czajniki zabijają, Krystyna Jarocka: tajemnicza planeta Njbiru, którą zamieszkuje wysoka cywilizacja zbliża się do Ziemi, Marek Banyś: raka leczymy orzechami, Dorota Rycak: picie moczu leczy raka, istnieje woda czytająca w myślach, Tomasz Walczak: pożary w Australii wywołane są przez aborcję, Stanisław Bąk: Żydzi są odporni na raka, którego można wyleczyć cynamonem, prof. Ryszard Zajączkowski (wykłada na KUL): raka można wyleczyć mleczem, a światem rządzą iluminaci (gratuluję tej wspaniałej uczelni), Żaneta Nochowicz: ziemia jest płaska, a Trump podróżuje w czasie. Wielu z tych i innych kandydatów popiera Rosję w jej wojnie z Ukrainą oraz rosyjską propagandę, utrzymuje kontakty z agentami Rosji, popiera faszystów, nacjonalistów, antyszczepionkowców, karanie aborcji, nienawidzi Unii Europejskiej, praw kobiet, mniejszości, wolności i demokracji. To są sojusznicy PiS, bo innej koalicji nikt z pisowcami z pewnością nie zawrze.



















![Klasowe ognisko koronawirusa [MEM] Koronawirus mem klasowe ognisko](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2020/09/korona-324x235.jpg)
