Stefan Niesiołowski. PiS przegrywa

1
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

PiS przegrywa i to bardzo wyraźnie, ponosi klęskę za klęską. Wydawać się mogło, iż sukcesem, który może odwrócić ten fatalny trend, jest wypuszczenie z więzień dwóch kryminalistów, którzy stali się męczennikami tej partii. Wystąpienie p. Dudy, gdy ogłaszał ich ułaskawienie – co uczynił w sposób celowo mętny – było jak naplucie Polakom w twarz. Było też powodem triumfu pisowców i ich skuteczności. Burdy doprowadziły do wypuszczenia z więzień bezczelnych przestępców, a pisowcy pokazali Polsce, że nie liczy się prawo, ale interes polityczny PiS-u. Pokazując zarówno chamski gest zgiętej ręki, jak również hańbiąc znak victorii, mówili: przegraliśmy wybory, ale jesteśmy silni i nasi ludzie są nietykalni. Wywołując burdy i chaos, obalimy rząd Tuska, wrócimy do władzy i porachujemy się z wami tak, jak to potrafią patrioci i sztandarowi katolicy. Polska jest i pozostanie nasza, tym razem nie będzie dla was, wrogowie Polski, lewacy, niemieccy agenci oraz dewianci, litości. Witani przez grupkę fanatyków i rozmodlone małżonki, bohaterscy więźniowie sumienia zapewniali, że są niezłomni jak żołnierze wyklęci. Kamiński zapewniał: „panie Tusk, panie Hołownia, wkrótce się zobaczymy”, co oznaczało, że na fali entuzjastycznego poparcia odzyskają wydarte im przez zbrodniczy reżim Tuska poselskie mandaty, które im się przecież należą.

W swoim kłamliwym wystąpieniu bratający się z nimi p. Duda zapewniał, że zostali niesłusznie skazani za walkę z korupcją, są więźniami politycznymi, kryształowymi ludźmi. Wyglądało, że zanosi się na ostrą konfrontację i w tym duchu wypowiadali się dygnitarze PiS-u, ich media oraz media oligarchy Rydzyka. W kościołach i na Jasnej Górze (złośliwie przez wrogów Polski i wiary nazywanej „brunatną górą”) odprawiano nabożeństwa za powrót do zdrowia Kamińskiego i Wąsika oraz ich żony. Nie pamiętam, aby któryś z biskupów lub mnichów modlił się za ofiary tych kryminalistów. Wyglądało, że genialny strateg „coś wymyśli”, zapewni im dalszą władzę. Dzień 25 stycznia miał być starciem pisowców z niemiecką agenturą. Wiele komentarzy przesiąkniętych było obawami, że marszałek sejmu oraz cały obóz demokratyczny okaże się bezsilny wobec rycerzy Kamińskiego i Wąsika. Jak silny musi być strach przed PiS-em, jakie lęki udało się obudzić, skoro nawet rozumni dziennikarze wyrażali obawy przed obezwładnieniem Polski przez zorganizowaną grupę przestępczą Kaczyńskiego?

To wszystko okazało się kompletną fikcją. Cała siła PiS-u wypaliła się już poprzedniego dnia, w którym Kaczyński prosił p. Dudę, aby nie wahał się podejmować radykalnych działań dla przywrócenia rządów prawa i konstytucji – co było wezwaniem do zamachu stanu. Nie bardzo wiem, jak ten zamach Dudy miałby wyglądać? Chyba jako zwierzchnik sił zbrojnych miałby założyć mundur i wezwać armię do ratowania Polski. Może miałby poprosić bratnią armię Putina o pomoc, ewentualnie Węgry Orbana i Słowację Fico. Byłoby to nawet dobre, bo najpewniej Duda zostałby aresztowany przez własną ochronę lub żołnierzy w Pałacu Prezydenckim i wylądowałby w więzieniu, co byłoby dla Polski rozwiązaniem najlepszym. W każdym razie, 25 stycznia nie wydarzyło się nic. W sejmie wystąpił poseł Wójcik i ordynarnie zwrócił się do marszałka Hołowni, podobnie jak jeszcze bardziej ordynarnie p. Kaczyński zwrócił się do ministra Kołodziejczaka. To jednak w niczym nie zmieniło sytuacji. Panowie Wójcik i Kamiński nie odzyskali mandatów i najpewniej zamyka to ten wątek?

REKLAMA (2)

Już na korytarzu zabrał głos Kaczyński i bredził o swoim dziadku i sądach stalinowskich, a także o torturach gestapo oraz o skardze do instytucji międzynarodowych, co jest sprzeczne z polityką PiS-u. Trzeba być odklejonym od rzeczywistości i przepełnionym pogardą do ludzi, którzy cierpieli i oddawali życie w niewyobrażalnych męczarniach za Polskę, aby porównywać ich los do „męczarni” dwóch kryminalistów. Kaczyński powinien za te słowa i za wszystko, co zrobił, hańbiąc nasz kraj i naród, zapłacić wysoką cenę.

REKLAMA (3)

Sprawczość PiS-u jak widać się skończyła. „Prezes nie przetrawił swojej klęski, nie zrozumiał, dlaczego przegrał. Idzie teraz na oślep przed siebie, a za nim drepcą inni, jak ślepcy na obrazie Bruegla. Partia Kaczyńskiego weszła w korkociąg radykalizacji. A przecież przez radykalizację i tuskofobię przegrali wybory”. (Tomasz Jastrun, „Zagnani w ciemny kąt”, „Przegląd”, 15-21.01.2024 r.).

Duda doznał czegoś w rodzaju propisowskiego wzmożenia, ale jest już tylko żałośnie śmieszny. Jest jedyną bronią, którą PiS dysponuje, ale nie jest to broń masowego rażenia. Pisowcy okupują jeszcze pewne obszary prokuratury, przede wszystkim krajowej. Zarabiają tam gigantyczne pieniądze (Barski w ostatnim roku zarobił dokładnie milion, Hernand i Sierak tyle samo, Marczak 900 tys., Urbaniak 680 tys. zł), nadal oskarżają niewinnych ludzi, jak np. Marię Kubis, ginekolożkę ze Szczecina. Ich wyrzucenie z zawodu jest warunkiem przywrócenia praworządności. Wydaje mi się, że konieczne jest bardziej stanowcze eliminowanie zatruwających życie publiczne reliktów pisowskiego reżimu, jak KRS, TK p. Przyłębskiej, IPN-u, ukaranie złodziei i malwersantów oraz odzyskanie przez skarb państwa wszystkiego, co kosztem budżetu państwa dostali od PiS-u. Jak twierdzi Ryszard Kalisz: ”Ziobro zniszczył cały system prokuratury sprzed roku 2016. Nową ustawą, na początku 2016 r., zrobił z prokuratury powolny sobie organ, często działający według kryteriów politycznych. Kolejną ustawą doprowadził do sytuacji, że szef tego organu, czyli prokurator krajowy, mógł zostać zmieniony tylko za pisemną zgodą prezydenta”. („Zażarta obrona układu Kaczyńskiego”, „Przegląd”, 22-28.01.2024 r.).

PiS przegrało (i to właściwie walkowerem) walkę w sejmie o mandaty dla swoich „męczenników” i nic nie wskazuje, aby miało wygrać zapowiadane batalie o utrzymanie pozostawionych reliktów swojej władzy. Ich stopniowa likwidacja jest wyłącznie kwestią czasu, po stronie Koalicji 15 października nie brakuje determinacji, aby tym razem nie powtórzyć dawnych błędów i rozliczyć przestępców. Zapowiedź powtórzenia nieudanej kampanii do parlamentu w wersji wyborów samorządowych raczej nie wróży sukcesu. Nie mając za sobą siły autorytarnego państwa, Kaczyński będzie ciężko doświadczał miłości i uwielbienia ze strony społeczeństwa na swoich wiecach pozbawionych policyjnej ochrony. Opętany osobistą obsesją i niezdolny do wymyślenia niczego, poza hasłem „Precz z niemieckim agentem Tuskiem”, robi się coraz bardziej operetkowy. Ludziom, którzy z woli wyborców przejęli odpowiedzialność za Polskę, nie wolno dopuścić do recydywy autorytarnego reżimu. „Lider Zjednoczonej Prawicy ponosi klęskę za klęską. PiS za pomocą ustaw często niezgodnych z konstytucją, zaminował państwo, aby utrzymać wpływy w kluczowych instytucjach – ale to się nie udaje. Aparat partyjny jest przerażony, bo działacze tracą posady, pieniądze i poczucie bezpieczeństwa. Ta panika grozi dezintegracją obozu Kaczyńskiego, bo nic nie wskazuje na to, że prezes PiS ma plan na przyszłość… PiS nie ma planu, który ratowałby go przed kolejnymi porażkami. Tusk zdaje sobie sprawę z tego, że protesty PiS w sprawie TVP czy prokuratora krajowego mają niewielką siłę rażenia. PiS jest bowiem ostatnią partią, która ma prawo rozliczać kogokolwiek z takich działań. W ciągu ośmiu lat rządów Kaczyński nie oglądał się przecież na konstytucję. Zignorował wyrok legalnego jeszcze Trybunału Konstytucyjnego i nakazał, by nie drukować jego orzeczenia. Zwycięża zdroworozsądkowe poczucie, że wobec zniszczenia wielu instytucji przez PiS należy nowej ekipie dać kredyt zaufania, by spróbować przywrócić porządek i cywilizowane zasady funkcjonowania państwa”. (Dominika Wielowieyska, „Aparat w panice”, „Gazeta Wyborcza”, 20-21.01.2024 r.).

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze