Rafał A. Ziemkiewicz
Priorytety władzy
Można odnieść wrażenie, że premier w piętkę goni. O co chodzi z tym „przeglądem ministerstw”, tym demonstracyjnym spotykaniem się przed kamerami z własnymi podwładnymi i to po złożeniu zapowiedzi, że jakkolwiek by „przegląd” wypadł, żadnych konsekwencji za sobą nie pociągnie?
Szczerość wicepremierów
Pan wicepremier Pawlak oznajmił do kamer, że on tam nie wierzy w „chimeryczne” państwowe emerytury − zaleca, żeby oszczędzać i starać się o dobre relacje z dziećmi. Zabrzmiało to jak sławne „lud nie ma chleba? To niech je ciastka” − o które do dziś spierają się historycy, czy było przejawem głupoty nieszczęsnej królowej, czy może cynizmu.
Rysa na teflonie
Po raz pierwszy od pięciu lat fakt, że rząd zawalił konkretną (którą to już?) sprawę, przełożył się na wyraźny spadek popularności premiera i Platformy. Dziennikarze polityczni ulegli wyraźnemu podekscytowaniu – nareszcie coś się dzieje, może nareszcie będzie jakiś mecz godny komentowania. A stronnicy władzy są wyraźnie stropieni. Ale dlaczego?
Mam straszne podejrzenie
Philip K. Dick, znakomity pisarz nazywany „Dostojewskim science fiction”, obsesyjnie podejrzewał, że świat nie jest prawdziwy. Że mamy do czynienia tylko z jakąś projekcją przygotowaną na nasz użytek przez nieznanych megaoszustów, na dodatek nieudolnie, bo co i raz pokazującą szwy (sławny film „Matrix” to bez wątpienia efekt inspiracji twórczością Dicka). Przyznam, że kiedy po krótkiej urlopowej przerwie zaczynam wgłębiać się w zaległe gazety i serwisy, doskonale szalonego pisarza rozumiem. To wszystko jest naprawdę zbyt głupie, by wierzyć, że jest naprawdę.
Podbój kredytem
Mało kto zna język węgierski i wie, co naprawdę dzieje się w tym kraju. A ci, którzy znają i chcą sprostować propagandowe kłamstwa, nie bardzo mają gdzie to zrobić. Można podjąć polemikę z lawiną oskarżeń rzucanych na Wiktora Orbana przez eurokrację i wielką finansjerę tylko w nielicznych gazetach, tłumacząc, jak dalekie są fakty od tego, co wynika z tzw. ogólnego tonu, ale przeciętny europejski odbiorca skazany jest na wywoływane przez tę propagandę wrażenie, że premier Orban doprowadził Węgry do załamania gospodarczego i na dodatek niszczy demokrację.
Wyciąć Rydzyka!
Zastanawiałem się, czy odmowa przyznania koncesji na nadawanie cyfrowe Telewizji Trwam ojca Rydzyka to aby nie kolejna, rozpaczliwa „wrzutka” mająca odwrócić uwagę od bardaku, jakiego hołubiona przez pana premiera minister Kopacz i jej podkupiony z SLD następca narobili z lekami. Czy więc jeśli o tym napiszę, to nie wpiszę się przypadkiem w „pijarowską” strategię rządu?
Gierek do kwadratu
Trudno zliczyć, ile razy prorządowi dziennikarze powtórzyli w powyborczym tygodniu, że nigdy jeszcze w historii III RP nie zdarzyło się, aby rządząca partia wygrała kolejne wybory i aby ten sam rząd otrzymał kolejną kadencję. Tak jakby miało to świadczyć o jakiejś niezwykłej jakości tej partii i tego rządu.
A wyjaśnienie jest banalnie proste. Nigdy jeszcze tak wielu Polaków nie miało takiego poczucia stabilizacji i bezpieczeństwa.
Kto pije i płaci…
Pamiętacie jeszcze Państwo ten tłumek podnieconych dziennikarzy biegających za niedysponowanym posłem Dornem, zagradzających mu drogę do wyjścia i błyskających w strutą twarz fleszami? A pamiętacie państwo podobnie potraktowaną posłankę Kruk i miesiącami powtarzane żarty na temat „coś tam, coś tam”? A tego uchwyconego w kamery posełka, który po pijaku próbował wsiąść do cudzego samochodu? Ależ miało wtedy bractwo używanie, co?

















