Rafał A. Ziemkiewicz
Antykrucjata
W empikach pojawił się nowy katolicki miesięcznik „Egzorcysta”. Jak sam tytuł wskazuje, poświęcony jest on tematyce opętań, nękania przez Złego i walki z tymi zjawiskami. Nie ma nic wspólnego z pismami w typie „Nie z tej Ziemi”, przekazuje autoryzowaną przez Kościół katolicki wiedzę o tym, co mówi o zagrożeniach okultystycznych nasza religia.
Trucizna na miarę czasów
Charakterystyczny liść marihuany, a pod nim napis: „sadźcie, palcie i zdychajcie! ” − taką nalepką obdarowali mnie kiedyś młodzi działacze narodowo‑radykalni (przy okazji informuję: umieściłem ją tak, żeby musieli widzieć przechodzący tamtędy od windy pracownicy redakcji „Przekroju” − i najwyraźniej zauważyli od razu, bo już wieczorem nieznany sprawca nalepkę zdarł).
Zbrodnia stanu
Najnowsze badanie opinii publicznej wskazuje, że maleje wśród Polaków popularność przystąpienia do strefy euro. Tylko 12 proc. pytanych przez TNS Polska uważa, że przyjęcie wspólnej europejskiej waluty byłoby dla Polski korzystne, aż 58 proc. − że wręcz przeciwnie. Jeszcze więcej, 69 proc., uważa, że przyjęcie euro odbije się niekorzystnie na sytuacji ich własnego gospodarstwa domowego; zdanie przeciwne ma – odpowiednio 15 i 7 proc.
Obrobiony kraj
Przeczytałem ostatnio, że sędziowie i prokuratorzy chorują statystycznie dwa razy częściej, niż Polacy pracujący w większości innych zawodów. Ale nie we wszystkich − na przykład, żołnierze, policjanci i celnicy chorują równie często. Skąd ta niezwykła chorowitość mundurówki i aparatu sprawiedliwości? Tak, zgadliście Państwo − ich pracownicy mają ten przywilej, że „na chorobie” dostają 100 procent pensji, podczas gdy w innych zawodach tylko część.
Wytęż wzrok
O katastrofie w Czarnobylu media PRL poinformowały dopiero po paru dniach, kiedy już i tak sprawę wykryto na Zachodzie i wszyscy dowiedzieli się z „Wolnej Europy”. Ale że coś się w kraju dzieje, to wiedzieliśmy z kolegami już kilka dni wcześniej, bo z uczelni zniknęła studentka Jaruzelska. Przyjechał po nią samochód i zabrał w bezpieczne miejsce − z doświadczenia wiedzieliśmy, że to „coś” oznacza, tylko nikt nie wpadł, że tym razem może to oznaczać radioaktywność.
Polacy, nic się nie stanie
Sport nie interesuje mnie jako kibica, ale jako część życia publicznego − jak najbardziej. Między innymi dlatego, że w przedziwny sposób odzwierciedla specyficzne cechy poszczególnych państw i narodów. Można powiedzieć − pokaż mi swoich sportowców, a powiem ci, co wart twój kraj.
Trudno pojąć
Na razie wygląda na to, że mistrzostwa Euro rzeczywiście napędzą pieniędzy hotelarzom i restauratorom, tylko nie tym, którzy się spodziewali. To znaczy, nie wiadomo jeszcze, jak to będzie wyglądać w miastach organizujących zawody, natomiast komplety rezerwacji mają wszystkie obiekty turystyczne, położone od nich jak najdalej.
Między Dyzmą a Arturem Ui
Pamiętam go jeszcze z czasów, gdy pisywał w świątobliwym „Tygodniku Powszechnym”. Uchodził wówczas za młodego, rzutkiego biznesmena i na wspomnianych łamach uczył, jak połączyć biznes z Ewangelią. Ten szpan na „chrześcijańskiego biznesmena” znalazł potem wyraz w wydawaniu tygodnika znacznie bardziej katolickiego niż optujące za „Kościołem otwartym” pismo z Krakowa − fundamentalistycznego „Ozonu”, który miał się stać „głosem pokolenia JP II”.
Z gospodarską wizytą
Komentatorzy polityczni w głowę zachodzą, co premier Tusk chce osiągnąć swoimi ostatnimi działaniami i czy w ogóle to wie. Groteskowa odprawa, podczas której ministrowie „meldowali” szefowi „osiągniecie gotowości operacyjnej”, samym sposobem inscenizacji skłaniała raczej, by się z władzy śmiać, niż żeby ją podziwiać.
Rachunek Smoleński
Mamy oto wzorzec tego, jak bada się katastrofy lotnicze. Rosyjski „Suchoj Superjet 100” rozbił się o zbocze wulkanu na terenie Indonezji. Na jego pokładzie nie było prezydenta Rosji ani w ogóle żadnego wysokiego rangą urzędnika.
Demokracja samych swoich
Miniony tydzień zdominowały sprawy międzynarodowe. Niemcy, a za nimi państwa stowarzyszone, nagle zauważyły, że na Ukrainie łamane są prawa człowieka.
Pojedynek na grobie
Kiedy dyrygowane przez władzę media licytowały się, które z nich w mocniejszych słowach i bardziej agresywnej formie zarzuci ludziom domagającym się rzetelnego śledztwa w sprawie Smoleńska, że „politycznie grają trumnami” − mieliśmy do czynienia z faktycznym i faktycznie obrzydliwym zinstrumentalizowaniem śmierci dla bieżących potrzeb politycznych. Tyle że akurat po przeciwnej stronie sceny politycznej.
Porażka, ale sukces
Tak zwana „reforma emerytalna” − piszę „tak zwana”, bo w istocie podniesienie wieku emerytalnego nie jest żadną reformą, tak samo jak podniesienie podatków nie zasługuje na miano „reformy systemu podatkowego” − nabrała wreszcie kształtu konkretnych projektów ustaw. Oczywiście, projekty te ogłoszono wielką, śmiałą zmianą, która ma uratować w przyszłości finanse państwa.
Po nas potop
Gdy pierwsze strony gazet i czołówki dzienników atakują nas wiadomościami o „matce Madzi” i sejmowych awanturach, rubryki „ekonomia i biznes” umykają uwadze przeciętnego czytelnika. Tym bardziej mało kto, poza zainteresowanymi, sięga po tytuły w całości wyspecjalizowane w tej tematyce. Niesłusznie, bo właśnie w wiadomościach ekonomicznych widać najlepiej, do jakiego stanu doprowadzili Polskę Donald Tusk i jego trampkarze.
Siła przyciągania
Będą jaja, proszę Państwa. Nie mam na myśli pisanek − zresztą ten felieton ukaże się już po Wielkiejnocy − ale, jak zwykle, bieg wypadków w polityce. Będą jaja w Sejmie, kiedy palikociarnia, SLD i PO zaczną sobie nawzajem kaperować posłów. Oczywiście, nie będzie to „korupcją polityczną”, bo ten negatywny zwrot zastrzeżony był w medialnej propagandzie tylko do przypadków namawiania na partyjną przesiadkę członków Samoobrony przez PiS.
Polityka strachu
Nie możemy wiedzieć na pewno, czy tragedia smoleńska była skutkiem splotu fatalnych przypadków i zaniedbań, czy świadomego wystawienia rządowego samolotu z polską delegacją na niebezpieczeństwo, czy może dokonanego z zimną krwią mordu na polskiej elicie. Wobec braku rozstrzygających dowodów jest to kwestia wiary.
Jedna komedia
Kiedy wydaje ci się, że jesteś już na dnie, zawsze jeszcze usłyszysz pukanie od spodu − głosi stare powiedzonko, bodajże amerykańskie. Wierzyć trudno, ale w wielu dziedzinach faktycznie nie ma takiego dna, żeby po jakimś czasie nie okazało się, że można zejść jeszcze niżej.
Zawracanie głowy
Proszę zwrócić uwagę, o czym właściwie przez ostatnie tygodnie słyszycie Państwo ciągle w telewizji. O postawieniu przed Trybunałem Stanu Kaczyńskiego i Ziobry. Taki wniosek, zresztą w pogardzie dla jakichkolwiek merytorycznych przesłanek, zapowiedziała PO, by potem przez wiele dni codziennie dostarczać mediom newsów o tym, że zastanawia się, czy ostatecznie z wnioskiem tym wystąpi, czy nie.
Z partii-matki do partii-córki
No, to Tusk wreszcie ma solidne usprawiedliwienie, dlaczego nie może reformować państwa: nie może, bo brakuje mu sejmowej większości. To znaczy, może jeszcze nie brakuje, ale jego nadwyżka ponad wymagane do uchwalania ustaw minimum zmalała już do zaledwie czterech głosów.
Salon obłudników
Milczenie bywa niekiedy wymowne. 1 marca jedna tylko, za to bardzo wpływowa gazeta nie znalazła miejsca na bodaj wzmiankę, że dzień ten obchodzimy jako święto upamiętniające bohaterów walki z okupacją sowiecką po roku 1945, zwanych potocznie „żołnierzami wyklętymi”. W ten sposób swe „desinteressement” przywracaniem ich polskiej pamięci okazała, jak można się było spodziewać, „Gazeta Wyborcza”.

















