5 złotych przekroczone…

0
Marek Zuber
REKLAMA

Cena benzyny zależy od kilku podstawowych czynników. Dwa najważniejsze to cena samego surowca oraz kurs złotego wobec dolara. Bo właśnie w amerykańskiej walucie trzeba płacić za ropę naftową. Rok temu po raz pierwszy od rozpoczęcia rewolucji łupkowej, czyli od roku 2012, cena baryłki przekroczyła poziom 70 USD, docierając nawet do nieco ponad 80 USD w październiku. Pisałem wtedy, że nie oczekuję po pierwsze dalszych wzrostów, i mało tego – spodziewam się spadków, a po drugie – przekroczenia poziomu 5 złotych za litr benzyny w Polsce. A w każdym razie nie na długo. I faktycznie koniec roku upłynął nam na niskich cenach. Osobiście zdarzyło mi się zatankować w grudniu płacąc 4,39 za litr. Choć aż tak niska cena to faktycznie przypadek jednostkowy.
Swoją wiarę w to, że wysoka cena surowca nie utrzyma się długo opierałem na nowych realiach rynku ropy na świecie. OPEC, czyli kartel zrzeszający teoretycznie sporą grupę najważniejszych producentów, nie ma już bowiem takiej siły rażenia jak przed rokiem 2012. Prawie dwa tysiące amerykańskich wytwórców kompletnie nie przejmuje się tym, co decydują przedstawiciele kartelu. To znaczy, owszem słucha ich i patrzy na ich decyzje, ale na takiej zasadzie, że jeśli dochodzi do ograniczenia wydobycia, to będzie to oznaczało wzrost cen. Czyli trzeba produkować więcej, bo się będzie bardziej opłacało. I rzeczywiście bardziej się opłaca, potem ropy łupkowej jest więcej i w konsekwencji wzrost cen wcale nie jest taki, jak sobie przedstawiciele OPEC wymarzyli. I taki scenariusz mamy już od kilku lat. Na szczęście zresztą dla nas wszystkich. Oczywiście na chwilowe wahania wpływ ma masę różnych innych czynników, które decydują o popycie i podaży. A to jakieś zamieszki, które doprowadzają do ograniczenia produkcji w jakimś kraju, a to jakaś awaria itd itp. Jednak, co do trendu tak to mniej więcej obecnie wygląda. W grudniu ubiegłego roku cena baryłki zeszła zatem do poziomu około 50 USD. Faktem jest, że potem znowu zaczęła drożeć i obecnie jesteśmy na poziomie 75 USD, czyli znowu relatywnie wysoko biorąc pod uwagę ostatnie 7 lat, ale nie oczekuje się, że będzie jeszcze wyraźnie drożej. Obecny wzrost zawdzięczamy znowu kilku czynnikom. Główny to zapewne obawy o destabilizację sytuacji w Libii. Ale również lepsze prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego w USA i Chinach, czyli założenie, że spowolnienie na świecie będzie słabsze niż jeszcze kilka miesięcy temu się wydawało. A to oznacza relatywnie większy popyt na ropę. No i wreszcie rzeczywiście ograniczenie dostaw przez Arabię Saudyjską, jednego z głównych krajów OPEC. Problemem jest to, że Saudyjczycy ścieli dostawy mocniej, niż było to wcześniej uzgodnione. Ale tak czy inaczej cały czas, od sześciu lat trzymam się tezy, że ten czynnik, czyli decyzje głównych krajów OPEC, już takiego wpływu nie mają. Owszem, mogą chwilowo podnieść cenę dość wyraźnie, ale w średnim i długim okresie ropa łupkowa, głównie z USA, zrobi swoje. Chyba, że za ograniczeniem wydobycia z łupków opowiedzą się władze Stanów Zjednoczonych, na co się, żeby nie było niedomówień, absolutnie nie zanosi.
No dobrze, ale jednak benzyna kosztuje wyraźnie powyżej 5 złotych. Dlaczego? Głównie dlatego, że na obecny wzrost cen ropy nałożył się znaczący spadek kursu złotego w stosunku do USD. Rok temu, kiedy przekraczaliśmy 70 USD za baryłkę, byliśmy na poziomach nieznacznie powyżej 3,30. Obecnie przebiliśmy 3,80. Czyli pół złotego wyżej. Po części wynika to ze wzrostu wartości USD do euro, ale po części, wyraźnie większej części, po prostu ze spadku wartości złotego. W stosunku do euro polska waluta również straciła w ostatnim roku, aczkolwiek mniej, bo około 10 groszy. A czemu złoty się osłabił? Z pewnością wpływ na to ma ogólna awersja do ryzyka wynikająca przede wszystkim z obaw o hamowanie światowej gospodarki. Choć, jak już pisałem, są one obecnie nieco mniejsze, a w każdym razie oczekiwania skali tego hamowania są mniejsze. Ale także swoje robi choćby zamieszanie związane z Brexitem, czy rozluźnienie polityki fiskalnej we Włoszech. No i, nie ma, co ukrywać, do tego dokładają się obawy o stabilność finansów w Polsce w kontekście zapowiedzi coraz to nowych wydatków. Agencje ratingowe podtrzymują swoje oceny Polski, to fakt, ale jednak część inwestorów po prostu zaczęła się bać. Tak czy inaczej dolar przebił poziom 3,80 i to jest główny powód benzyny kosztującej grubo powyżej 5 złotych. A przynajmniej to nas odróżnia do sytuacji sprzed roku, kiedy ropa również była relatywnie droga.
Trzeba pamiętać jeszcze o jednym. Prawie 60% ceny benzyny w Polsce do podatki i opłaty. W tym nowa opłata, czyli opłata emisyjna. Pamiętacie Państwo o niej? Tak, to ta, którą na siebie miały wziąć Orlen i Lotos. Trudno to sobie jednak wyobrazić. A zatem kolejne 10 groszy w cenie to efekt zmiany przepisów dokonanych w ostatnim czasie. Dużo? Nie dużo? Nie wiem, ale kiedy pytamy, dlaczego dziewięćdziesiątka piątka jest powyżej 5 złotych, to i na ten szczegół trzeba zwrócić uwagę.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze