A więc wojna

0
REKLAMA

Stefan NiesiołowskiA więc wojna – powiedział premier rządu RP gen. Sławoj-Składkowski, gdy wojska hitlerowskie uderzyły 1 września na Polskę. Po brytyjskich gwarancjach takie uderzenie wydawało się niemożliwe i absurdalne, oznaczało wojnę, której Niemcy wygrać nie mogły i nie wygrały. W napiętej atmosferze sierpnia 1939 myślącym racjonalnie komentatorom i politykom wydawało się, że wojna jest niemożliwa. Jeden z nich napisał nawet dowcipnie, że Hitler może z wściekłości gryźć dywany w kancelarii Rzeszy. I tak w końcu się stało, zamknięty w berlińskim bunkrze, oszalały z nienawiści do wszystkich i dowodzący nieistniejącymi wojskami zbrodniarz popełnił samobójstwo. Ale przedtem doszło do najkrwawszej i najbardziej bestialskiej wojny w dziejach. Sytuacja pod pewnymi względami jest podobna, bo podobnie jak Hitler, Putin okazał się szaleńcem. W takim przypadku racjonalne argumenty i analizy nie działają. Szaleniec kieruje się swoimi urojeniami, a przede wszystkim nienawiścią, to jest motyw działania większości dyktatorów. Rzeczywistość uparcie nie chce się dostosować do ich marzeń i celów. Właściwie tylko prezydent Biden od pewnego czasu mówił, że Rosja dokona inwazji, na to wskazywały twarde dane wywiadu. Po za nim pomylili się wszyscy, niektóre wypowiedzi były tak głupie i bezmyślne, że aż śmieszne. Np. p. Terleckiego, który bredził o zachowaniu twarzy przez Putina, lub towarzyszące koncentracji wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą ataki na Tuska ze strony takich strategów jak p. Morawiecki, czy pomniejszych pisowskich ratlerków. Na uwagę zasługuje wypowiedź amerykańskiego męża stanu i wybitnego sojusznika pisowców, p. Trumpa, który wyraził zachwyt dla przenikliwości i mądrości „genialnego faceta”, jakim okazał się Putin. Wydaje mi się, że przynajmniej ten orzeł raz na zawsze przestanie straszyć w amerykańskiej polityce.

Po raz kolejny widać, jakimi geniuszami byli ludzie, którzy przejęli odpowiedzialność za Polskę w 1989 roku, bohaterowie Solidarności i pierwszych lat wolnej Polski: Wałęsa, Geremek, Mazowiecki, Kuroń, Michnik i wielu innych. To dzięki nim w Polsce nie ma rosyjskich wojsk, jesteśmy w NATO, w Unii Europejskiej, mamy rynkową gospodarkę i podstawy wolności, których nacjonalistom nie udało się zniszczyć. Co by się stało, gdyby płaskoziemca z wiewiórką na głowie (coś w tym stylu ma na głowie brytyjski lew brexitu Johnson) nadal urzędował w Białym Domu i wysyłał słowa wsparcia drogiemu Władimirowi, gdyby zwyciężyła opcja Rydzyka, wrogość wobec Unii i szerzej – liberalnego Zachodu, gdyby upiorowi polskiego nacjonalizmu, religijnemu fanatyzmowi, dewocji, ciemnocie, podłości i opętaniu udało się zatrzymać nasz marsz na Zachód, a zostalibyśmy w szarej strefie „bliskiej zagranicy”.

REKLAMA (3)

Dyktatorzy są zawsze tacy sami, Hitler wyzwalał uciśnionych i katowanych przez Czechów i Polaków Niemców, a Stalin zaprowadzał pokój i wolność w Finlandii. Tak samo sowieci ostrzelali własną wieś Mainiła, oskarżyli o to Finów i napadli na Finlandię. Tak mówił Mołotow 29 listopada 1939 roku, rozpoczynając zbrodniczą napaść na Finlandię: „Ostatnio na granicy radziecko-fińskiej rozpoczęły się oburzające prowokacje soldateski fińskiej aż do ostrzału artyleryjskiego włącznie naszych jednostek wojskowych pod Leningradem. Na nasze propozycje władze fińskie odpowiedziały wrogą odmową i aroganckim negowaniem faktów, szyderczym stosunkiem do poniesionych przez nas ofiar. Narody naszego kraju również w przyszłości gotowe są pomóc narodowi fińskiemu w zapewnieniu mu swobodnego i niezależnego rozwoju”. Właściwie deklaracja Putina towarzysząca napaści na Ukrainę była identyczna jak ta stalinowska sprzed osiemdziesięciu lat, te same obelgi o nazistach, zbrodniarzach, narkomanach, te same zapewnienia o pokojowych zamiarach i dobrych intencjach. Wszyscy dyktatorzy są podobni, cyniczni, bezczelni i w ostatecznym wymiarze po prostu głupi i nierozumiejący świata. Stalinowska napaść na Finlandię doprowadziła do utraty przez Finlandię terytoriów, ale ten dzielny kraj zachował niepodległość i demokratyczny system polityczny. Trudno sobie wyobrazić, by Putin zdołał okupować 45-milionową Ukrainę. Czas nie pracuje na jego korzyść, każdy dzień oporu to sukces Ukrainy i porażka Rosji. Opór Ukrainy jest zdumiewająco skuteczny, a działania armii rosyjskiej nieudolne. Putin nie wygrywa tej wojny. Jednocześnie doszło do konsolidacji Zachodu i umocnienia więzi transatlantyckich. Osłabieniu uległy nacjonalistyczne ruchy w Europie. Sojusznicy Putina, tacy jak Le Pen, Salvini, Orban i inni już przegrali wybory w swoich krajach. Pisowcy w tej chwili udają, że nie było spotkania w Madrycie, ataków na Unię. Schowali szaleńców jak Pawłowicz czy Macierewicz, usiłują udawać, że ataki na „wyimaginowaną wspólnotę”, „unijną szmatę” to nie oni. Ucichł Rydzyk i cała rosyjska agentura, tylko Korwin „odważnie” poparł Putina. Rachunek w odpowiednim momencie zostanie im wszystkim wystawiony.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze