Bestia zgubiła drogę

0
REKLAMA

Wiesław Ziobro - dziennikarz TEMIWczoraj rano wstawałem z łóżka z narastającym lękiem. Serce z emocji biło mi szybko, czułem się mało pewnie. Kiedy stanąłem na nogi, łydki drżały mi ze strachu, ale jakoś dotarłem do okna. Chciałem zmierzyć się oko w oko z Bestią ze Wschodu, z tym potworem, który w niedzielę miał u nas zagościć na dobre. O jej nadejściu trąbiono już od tygodnia, ostrzegając wszystkich przed możliwą katastrofą.

Dlatego rano, leżąc w łóżku, odczuwałem lęk, nie wiedząc jeszcze, co się dzieje za oknem. Kiedy wreszcie zdobyłem się na odwagę, by Bestię ze Wschodu ogarnąć wzrokiem, ujrzałam taki oto obrazek. Pełne słońce, niebo niebieskie, spokój, cisza, ani deko wiatru. Wokół śnieg. Na termometrze minus 9 stopni. Jednym słowem, tragedia!

REKLAMA (3)

Kiedyś tego rodzaju zjawiska w pogodzie nazywano po prostu ZIMĄ. I każdy wiedział o co chodzi. Jak mawiał bohater kultowej komedii „Miś”, jeśli jest zima, musi być zimno. Ale dożyliśmy czasów, w których nie musi, dlatego śnieg i mróz określamy teraz bestią, potworem, kataklizmem. Na tydzień przed nadejściem potwora któraś z lokalnych redakcji rzetelnie meldowała: „Tarnów gotowy na nadejście Bestii”. Pamiętam, że odetchnąłem wtedy z ulgą, uspokoiłem się, zacząłem trzymać nerwy na wodzy. Aż do niedzieli.

REKLAMA (2)

A tu przyszła zwykła zima, która ostatnimi laty gdzieś się zapodziała. Bestii – mimo najlepszych chęci – nie wypatrzyłem. Może czeka jeszcze w przedsionku, a może, bidula, zboczyła z drogi, którą ktoś zapomniał odśnieżyć.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze