Cyrk na kołach

0
Marek Zuber
REKLAMA

Pamiętacie Państwo jeszcze dowcipy o ZOMOwcach? Na przykład, ilu ZOMOwców jest potrzebnych do wkręcenia żarówki? Tego typu humor przeżywa właśnie drugą młodość. I to na poziomie całej Europy. A wszystko za sprawą cyrku, jaki Brytyjczycy stworzyli w związku ze swoim wyjściem z Unii Europejskiej.
Dzisiaj wiemy, że sama kampania przed referendum była w dużym stopniu inspirowana z zewnątrz. Pojawiało się w niej masę informacji, które w rzeczywistości były po prostu kłamstwem. Choćby w kwestii kosztów bytności Wielkiej Brytanii w UE. Tak czy inaczej decyzja w referendum została podjęta i przez ostatnie dwa lata powinno dojść do uzgodnienia zasad opuszczenia przez Wyspiarzy Unii. I tak się stało. Premier brytyjskiego rządu, nie mająca co prawda większości parlamentarnej, ale w domyśle jako premier mająca jednak upoważnienie do prowadzenia negocjacji, osiągnęła kompromis. Niełatwy zresztą, biorąc pod uwagę przebieg rozmów. Kompromis ten został przyjęty przez państwa Unii Europejskiej, co już w założeniu nie musi być proste z uwagi na ich liczbę. I kiedy został już tylko jeden mały kroczek do przyjęcia porozumienia przez brytyjski parlament, okazało się, że nic z tego. Zrozumiałbym jeszcze niewielką przegraną wynikającą z układu partyjnego. Ale niechęć do przyjętego kompromisu zaskoczyła chyba największych pesymistów, spora część przedstawicieli partii rządzącej, której liderem jest przecież premier, głosowała bowiem przeciwko. Theresa May przegrała w takim stosunku, który dawno na Wyspach nie był obserwowany.
Próby znalezienia rozwiązania nic nie dały. Żadne, nawet najbardziej abstrakcyjne pomysły nie spotkały się z przychylnością władzy ustawodawczej. Nie, nie i jeszcze raz nie. Czy chcemy jeszcze raz przemyśleć wyjście z UE? Nie! Czy chcemy wyjść z UE z wynegocjowanym porozumieniem? Nie! Czy chcemy wyjść bez porozumienia? Nie! No właśnie: czyli czego chcemy?
Na razie z naszego punktu widzenia, przynajmniej na poziomie PR-owskim, można mówić o sukcesie. Nie jest bowiem tajemnicą, że latami w opowiadanych sobie w Europie zachodniej dowcipach Polacy często pojawiali się jako Ci, delikatnie mówiąc, nie do końca rozgarnięci. Wkurzało nas to i wkurza do dzisiaj, co jest oczywiste. Ale dzięki postawie Brytyjczyków to oni stali się w tej chwili głównym obiektem drwin. I głównymi bohaterami dowcipów o nieporadności, niezdecydowaniu i właśnie nierozgarnięciu. Żeby nie użyć mocniejszych epitetów. Chwilowo zatem, a może na dłużej, zapomniano o nas.
Sytuacja jest jednak, niestety, znacznie poważniejsza. Wciąż nie wiem, co się wydarzy i w jaki sposób. Wydaje się, że w każdym scenariuszu dni premier May są policzone. Brytyjczyków czeka zatem zmiana szefa rządu, a może nawet wybory. W kwestiach gospodarczych każde rozwiązanie, które nie łączy się z przyjęciem wynegocjowanego traktatu oznacza zaburzenia. Zresztą przyjęcie porozumienia też, tylko relatywnie mniejsze. Najgorszy wariant to oczywiście wyjście bez umowy. Słyszymy od kilku miesięcy o firmach, które już się na ten wariant przygotowują, ale wiadomo, że po pierwsze wszyscy tego nie zrobią, a po drugie tak do końca się w pełni przygotować nie da. I łączy się to z określonymi kosztami. W krótkim okresie będzie zatem nieciekawie.
W dłuższym, w perspektywie lat to już zupełnie inna kwestia. Wiele może się wydarzyć na Wyspach, wiele na kontynencie. Wiemy na przykład, że prezydent Trump chce szybko podpisać umowę z Wielką Brytanią, która ma jej pomóc w relacjach z największą gospodarką świata. Ale, jak już kiedyś pisałem, trudno znaleźć prognozę, że Brytyjczykom Brexit ekonomicznie się opłaci. Szczególnie twardy. Mówię oczywiście o prognozie, o próbie realnego przybliżania wpływu na wzrost gospodarczy, a nie o rzucanych z powodów politycznych tezach, z którymi nie wiążą się żadne szacunki.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze